REKLAMA
REKLAMA

Ostateczny cios dla Camavingi

Eduardo Camavinga nie otrzymał powołania na mundial. Decyzja Didiera Deschampsa jest kolejnym bolesnym ciosem dla piłkarza, który ma za sobą bardzo słabe 12 miesięcy.

REKLAMA
REKLAMA
Ostateczny cios dla Camavingi
Eduardo Camavinga. (fot. Getty Images)

W czwartek wieczorem Didier Deschamps ogłosił swoją listę na mundial. Nie znalazł się na niej Eduardo Camavinga. Decyzja o jego potencjalnym powołaniu wzbudzała w ostatnich miesiącach wiele debat, a pierwsze sygnały ostrzegawcze pojawiły się już podczas ostatniej przerwy reprezentacyjnej. 23-latek był bowiem jedynym zawodnikiem z pola, który nie wyszedł w pierwszym składzie ani przeciwko Brazylii, ani Chorwacji. Dziennik AS stwierdza, że zawodnik już od dłuższego balansował na granicy, a że jego sytuacja się nie poprawiła, selekcjoner podjął taką, a nie inną decyzję.

REKLAMA
REKLAMA

Był to kolejny cios po i tak niezwykle trudnym sezonie. Deschamps postawił w środku pola na Tchouaméniego, Kanté, Koné, Rabiota oraz Zaïre-Emery'ego. „Ma za sobą trudny sezon, w którym grał mało i zmagał się z wieloma kontuzjami. Wyobrażam sobie jego ogromne rozczarowanie, oczywiście, że sobie wyobrażam… Ale wciąż jest młody, a ja muszę podejmować trudne decyzje”, skomentował swoją decyzję selekcjoner.

W rzeczywistości brak Camavingi na liście nie był aż tak też wielkim zaskoczeniem, dodaje AS. Doskonale wiedział, że wszystko rozstrzygnie się w ostatnim momencie. Jego dyspozycja w tym nie dawała mu jednak zbyt wielu argumentów. Francuz znalazł się w wyjściowej jedenastce Realu Madryt tylko w 23 z 54 meczów. Statystyki rozegranych minut nie wyglądają jeszcze aż tak tragicznie — rozegrał w sumie 43% możliwych minut — ale jego dyspozycja pozostawiała wiele do życzenia.

Jednym dobrym okresem w bieżącej kampanii była końcówka 2025 roku, kiedy zagrał od początku w sześciu z dziesięciu spotkań od momentu powrotu po kontuzji w październiku. Niestety, nie był w stanie utrzymać dobrego poziomu przez dłuższy czas i z każdym kolejnym tygodniem było tylko gorzej. Punkt kulminacyjny nadszedł w marcu, kiedy Arbeloa w najważniejszych meczach postawił na młodego Thiago Pitarcha.

REKLAMA
REKLAMA

W ostatnim czasie pomocnik nie poprawił swoich notowań. Wyszedł w pierwszym składzie tylko trzy razy w ostatnich dwunastu meczach Królewskich (przeciwko Mallorce, Gironie i Barcelonie). Musiał też zmierzyć się z ostrą krytyką kibiców po czerwonej kartce w konfrontacji z Bayernem. Francuz ma za sobą najtrudniejszy sezon, odkąd trafił na Santiago Bernabéu, podsumowuje AS.

Słaba forma w klubie przełożyła się na reprezentację, w której również nie był w stanie wywalczyć sobie pewnego miejsca. Znalazł się na liście powołanych na mecze w październiku, by następnie wypaść z kadry w listopadzie. A potem przyszła przerwa w marcu. Co prawda został powołany, ale przeżył spore rozczarowanie. Francja rozegrała wtedy dwa sparingi, z Brazylią i Chorwacją. W pierwszym meczu Camavinga nie zagrał ani minuty, a gdy wszystko wskazywało na to, że wyjdzie od początku w drugim, znów został na ławce. W drugiej połowie dostał jedynie 25 minut.

We Francji i Hiszpanii wywołało to coraz głośniejsze spekulacje o możliwym braku powołania na mundial. Wczoraj wszystko się potwierdziło. Za tydzień pomocnik może już zacząć wakacje. To smutny finał koszmarnego sezonu. Sytuacja ta stawia go też w bardzo trudnym położeniu. Obecny kontrakt 23-latka obowiązuje do 2029 roku, ale klub chętnie wysłucha za niego ofert, jeśli takie się pojawią. Każda zadowalająca propozycja zostanie poważnie rozpatrzona przez działaczy, a sytuacją zawodnika śledzi między innymi PSG. Dzisiaj Camavinga nie przekonuje już ani madridistas, ani Deschampsa.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (13)

REKLAMA