– Dwa sezony bez trofeum? To nie jest akceptowalne, wiadomo. Już jeden taki sezon bardzo trudno przepuścić. Dwa są nie do zaakceptowania. Koniec. Takie jest poczucie własnej wartości w Realu. Wszyscy to wiedzą. To znaczy, że ogólna atmosfera, gdy przyjeżdżasz na trening, jest wtedy na dnie. Jasne, w tym tygodniu doszły jeszcze szczególne tematy, ale ogólnie to jest wynik długiej złej atmosfery, i poza klubem, i wewnątrz klubu
– Klasyk, w którym możesz przynajmniej przeszkodzić odwiecznemu rywalowi w zdobyciu mistrzostwa właśnie w tym meczu, powinien być mimo wszystko jakąś motywacją. Może oni byli zmotywowani. Nie mówię, że nie byli. Tylko to po prostu nie wystarcza. Nie wystarcza na wielu poziomach. Także na poziomie piłkarskim, na poziomie tego, co przekazujesz, co widać na zewnątrz, może też jeszcze na poziomie wiary. Nie wiem. Myślę, że to był wynik, który w pewnym stopniu był już wcześniej zaakceptowany. Powiedziałbym nawet, że przy rezultacie takim jak wczoraj, 2:0, nie wiem, czy ten lub tamten nie podpisałby się pod tym jeszcze przed meczem. Była trochę obawa, że po tym, z jakiej fazy przyjeżdżasz, a właściwie z jakiego sezonu przyjeżdżasz, z Barceloną po drugiej stronie, też bardzo zmotywowaną, żeby zostać mistrzem przeciwko Realowi, i jeszcze z wydarzeniami, do których dołączają kontuzje… Mbappé, Militão, Valverde po tym, co wydarzyło się w tygodniu, Mendy, Rodrygo, tylu zawodników niedostępnych albo nie w pełni sił… Istniało przecież ryzyko, że naprawdę dostaniesz porządnie. I właśnie tego chcesz uniknąć.
– Pierwszy gol Barcelony? Przed tym rzutem wolnym powiedziałem właściwie, że nie ma nawet tego pytania: kto strzela? Stał tam tylko Rashford. Normalnie jako mur czy jako bramkarz jesteś trochę zmylony, gdy ktoś przebiega nad piłką albo gdy nie wiesz, czy strzeli lewonożny, czy prawonożny zawodnik. Tutaj miałeś tylko prawonożnego. I nawet jeśli Rashford jest dobrym wykonawcą, byłem właściwie pewien, że z tego nie padnie gol. Nad murem prawonożnemu z tej pozycji jest trudno, a przez rotację piłki, gdy prawonożny zawodnik strzela stamtąd nad murem, piłka nie odchodzi od bramkarza, tylko kręci się do niego. Przy zasięgu Courtois pomyślałem, że jeśli nawet trafi nad murem w stronę bramkarza, to i tak nie ma szans. Gdy Courtois stoi po stronie bramkarza, właściwie nie ma tam dużo miejsca. Chociaż Rashford już w poprzednim sezonie pokazał, że jakoś można to zrobić, ale strzał musi być perfekcyjny. Ja też jestem daleki od mówienia o błędzie bramkarza. Gdyby jednak ktoś zapytał mnie wcześniej, czy przy Courtois stojącym po swojej stronie ta piłka tam wpadnie, oceniłbym szanse jako niewiarygodnie małe. Przy takim wzroście, jasne, robisz krok do środka, ale z takim zasięgiem Courtois właściwie powinien do tego dojść, gdy miejsca jest tak mało. Tyle że strzał był naprawdę dobry. To był taki typowy start. W takim meczu potrzebowałbyś go raczej ze strony Realu. To znaczy, że outsider, a moim zdaniem Real był wczoraj po prostu outsiderem, wychodzi na prowadzenie po takim rzucie wolnym, po perfekcyjnej akcji, żeby mecz był bardziej otwarty.
– Drugi gol Barcelony? Chciałbym spojrzeć na to raz z drugiej strony, z ofensywnego punktu widzenia, jak ta akcja została rozegrana. Moim zdaniem było w niej widać różnicę między Barceloną a Realem. Normalnie, gdy wszyscy są zdrowi, powiedziałbym, że z lewej strony obrony gra Balde. Gdy wszyscy są zdrowi, być może Olmo w ogóle nie gra, tylko masz tam może De Jonga przy Pedrim i Gavim, a czasami grał też Fermín. Gola strzela Ferran, choć normalnie w składzie są Yamal, Raphinha czy Lewandowski. Dla mnie to jednak znak, że tam są automatyzmy, schematy, ruchy i biegi za plecy, w tym przypadku Olmo. Potem dochodzi wykonanie, które technicznie było świetne, o tym nie musimy dyskutować. To jest jednak taki punkt, przy którym mówię: w Barcelonie to nie wygląda tak, że oczywiście boli ich brak Yamala czy Raphinhi, ale mimo to mają swoje schematy, które rozgrywają także wtedy, gdy tych piłkarzy nie ma. To był absolutnie drużynowy gol, absolutny firmowy ruch Barcelony. Piłka na zewnątrz, a potem biegi w głębię, w tym przypadku raczej ze strony pomocników, którzy wchodzą z drugiej linii. Jeśli napastnik biegnie za plecy, obrońca zawsze może to przewidzieć i łatwiej to bronić. Gdy jednak robi to pomocnik, który startuje z innej pozycji i wykonuje przeciwny ruch do napastnika, zawsze trudniej to bronić. Oni wykonują te biegi, bo są one wytrenowane i zgrane. Czy ten bieg za plecy robi Olmo, De Jong czy Raphinha, nie jest aż tak decydujące. Oni mają swoje schematy. Potem gola strzela Ferran, który być może nie grałby, gdyby wszyscy byli zdrowi, ale on też jest tam, gdzie trzeba, bo zna ten mechanizm i ma jakość, żeby zakończyć akcję golem. Widać więc, że oni nie są zależni wyłącznie od indywidualnych akcji i pojedynczych piłkarzy. Oczywiście na samym szczycie, w meczach Ligi Mistrzów, jesteś absolutnie zależny także od indywidualnej jakości, ale to był gol, przy którym powiedziałbym, że nie ma znaczenia, kto zagrywa podanie, kto odgrywa i kto ostatecznie strzela. To mógłby zrobić każdy w kadrze, bo schemat istnieje. I to jest dla mnie kolejna różnica, także w tym, jak można zareagować na kontuzje, jeśli nadal masz bardzo jasny pomysł na grę i bardzo jasne mechanizmy. Koniec końców była to akcja trzech piłkarzy, którzy przy pełnym składzie przynajmniej nie wszyscy byliby bezdyskusyjnymi podstawowymi zawodnikami, a mimo to w tej konfiguracji wszystko działa w takim dniu.
– Arda? Negatywy mogą teraz wymieniać wszyscy, bo jest ich wystarczająco dużo. Na pewno było widać, że to piłkarz, którego w przyszłości możesz i będziesz potrzebować. W ważnych meczach wcale nie tak rzadko, niezależnie od tego, czy Real je ostatecznie wygrywał, czy przegrywał, był kimś, kto dawał opcję, jakiej nie masz w kadrze zbyt często. To naprawdę bardzo kreatywny zawodnik z topowym uderzeniem. Myślę, że ten rok, w którym dużo grał, bardzo mu pomoże. Dla mnie to dziesiątka. Czysta dziesiątka, ofensywny środkowy pomocnik. Musisz mieć go blisko bramki, bo ma świetne uderzenie. Z połowy boiska też dobrze uderza, ale to co innego. Ma świetne podanie prostopadłe, może jeszcze niekoniecznie to długie, ale gdy gra blisko napastnika albo blisko skrzydłowych atakujących głębię, ma naprawdę bardzo dobre ostatnie podanie. Trzeba to powiedzieć. W kombinacji z Mbappé działało to chyba bardzo dobrze, bo Mbappé to oczywiście topowy piłkarz, którego można posyłać w przestrzeń, a on ma dobre ruchy bez piłki. Myślę więc, że potrzebujesz Ardy blisko napastników, bo defensywnie nie jest zawodnikiem na pozycję defensywnego pomocnika. Z drugiej strony potrzebujesz go, i tego Real często nie potrafił zrobić, blisko pola karnego rywala, żeby mógł zagrywać takie podania albo dochodzić do strzału. Musisz go jednak wprowadzić w taką sytuację. Często było tak, że grał tam, ale nie był odpowiednio wykorzystywany. Wtedy prawie lepiej, gdy gra jedną pozycję niżej, bo ma bardzo dobre ustawianie, żeby znaleźć się tam, gdzie pomaga w grze piłkarsko i w rozegraniu. Ale idealnie, a pytasz mnie tylko o niego, nie o obecny układ, jest wtedy, gdy możesz go regularnie ustawiać 25 czy 30 metrów od bramki rywala. Tam może decydować o meczu. Już to pokazał.
– Obecnie Real jest po prostu zależny od tego, czy z takiej szansy, najlepiej już z pierwszej, padnie gol, żeby zmienić mecz albo jego układ. Jeśli gol nie pada, drużyna bardzo szybko wraca do wcześniejszego stanu. Nie masz poczucia, które często widać u zespołów, że kilka dobrych akcji może trwale zmienić układ meczu. Tego po prostu nie było. Chociaż, jak mówiłem, uważam, że Real zaprezentował się przyzwoicie. To był okej mecz Realu. Tylko że to jest Real Madryt i wymagania są oczywiście inne. „Okej”, „dobrze się zaprezentowali” i tak dalej, to już dramatyczne, że wyciąga się to jako coś pozytywnego.
– Czy mam jakieś informacje z klubu? Nie. Czasami coś się tu czy tam słyszy, taką korytarzową pocztą, ale ja nie jestem na korytarzu.
Komentarze (26)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się