Jak relacjonują Manu de Juan, Adriana Fernández i María Alba z dziennika AS, w Valdebebas panowała dzisiaj atmosfera ogromnego napięcia po tym, co wydarzyło się w czwartek. Tchouaméni i Valverde ponownie starli się ze sobą po sprzeczce, do której doszło już dzień wcześniej, a ostatecznie doszło między nimi do rękoczynów. Według tego dziennika efektem był cios Francuza wymierzony Urugwajczykowi, który doznał rozcięcia, stracił przytomność i musiał otrzymać pomoc zarówno od sztabu medycznego Realu Madryt, jak i w pobliskiej klinice Blua Sanitas. Tam wykonano mu tomografię komputerową i zdiagnozowano u niego uraz czaszkowo-mózgowy, który wykluczy go z gry na najbliższe dwa tygodnie.
Klub zareagował na incydent wszczęciem postępowań dyscyplinarnych wobec obu piłkarzy. Dzisiaj drużyna miała ponownie spotkać się w szatni, a w ośrodku treningowym Realu Madryt napięcie można było kroić nożem. Po wczorajszej diagnozie Valverde nie pojawił się w Valdebebas. Przyjechał za to Tchouaméni.
Na razie nie wiadomo, czy Álvaro Arbeloa skorzysta z Francuza w niedzielnym Klasyku. AS zaznacza, że po wszczęciu postępowania dyscyplinarnego normalnym scenariuszem byłby brak pomocnika w kadrze. Tchouaméni trenował jednak normalnie podczas całej sesji. Po jej zakończeniu odjechał swoim samochodem, lecz alarm podniósł się wtedy, gdy zobaczono, że wraca do ośrodka. Ostatecznie nie okazało się to niczym istotnym. Kilka minut później ponownie opuszczał Valdebebas swoim autem, ponieważ wcześniej zapomniał kosmetyczki.
Dziennik odnosi się też do wczorajszego kontrowersyjnego obrazka z Mbappé, który wyjeżdżał z treningu, wyraźnie się śmiejąc mimo tego, co wydarzyło się w ośrodku. Dzisiaj Francuz miał być już nieco bardziej powściągliwy, choć nie przesadnie. Przed treningiem wszedł z lekkim uśmiechem, a po zajęciach odjechał już poważny. Zdaniem dziennika Mbappé wziął udział w całej sesji treningowej, choć klub poinformował, że pracował przez część zajęć. Jego szanse na znalezienie się w kadrze na mecz z Barceloną, tak czy siak, rosną. Nadal nie wiadomo jednak, czy Arbeloa zdecyduje się wystawić go w pierwszym składzie.
Po wydarzeniach z czwartku służby ochrony w ośrodku treningowym Realu Madryt miały otrzymać bezpośredni nakaz, by zamienić Valdebebas w bunkier. Przy głównej bramie niewiele mogły jednak zrobić, ponieważ jest to teren publiczny. Tam zgromadziły się media oraz około dwudziestu kibiców. Przy drugiej bramie, którą mogą wyjeżdżać piłkarze, obok stadionu Alfredo Di Stéfano, ochrona pilnowała już jednak, by dziennikarze i kibice czekający na zdjęcie lub autograf stali jak najdalej od wyjazdu.
Sesja treningowa rozpoczęła się o 11:00, a pierwszym piłkarzem, który opuścił ośrodek, był Camavinga. Zrobił to dziesięć minut przed 13:00. Później wyjeżdżali kolejni zawodnicy. Tchouaméni siedział na miejscu pasażera obok swojego stałego kierowcy. Po 13:30 Valdebebas opuścił Carvajal, pierwszy kapitan Królewskich. Jest kontuzjowany, nie będzie mógł zagrać w Klasyku i wydaje się mało prawdopodobne, by otrzymał ofertę przedłużenia kontraktu. Kibice i tak mają jednak wobec niego oczekiwania. „Chcemy więcej liderów”, krzyczeli fani zgromadzeni przy głównej bramie ośrodka treningowego.
W sobotę Real Madryt czeka kolejny rozdział tej wyjątkowo trudnej końcówki sezonu. O 10:30 głos zabierze Álvaro Arbeloa, który ma odnieść się do wydarzeń z ostatnich dni i decyzji, jakie klub oraz sztab podejmą w najbliższym czasie.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się