„To natura futbolu”, tłumaczono w Valdebebas, gdy w środę doszło do ostrego starcia między Fede Valverde a Aurélienem Tchouaménim. „Ostre wejście, strach przed kontuzją przy zbliżającym się mundialu, napięcie przed Klasykiem…”, dodawano w klubie, próbując zmniejszyć rangę incydentu. Niezależnie od tych wyjaśnień, sprawa była wystarczająco poważna, by wzbudzić zaniepokojenie. Bardzo szybko zeszła jednak na dalszy plan, gdy w czwartek doszło do drugiego rozdziału tej historii.
Jak opisuje Juan Ignacio García-Ochoa z dziennika MARCA, bójka między Tchouaménim a Valverde ma znacznie głębsze tło, jeśli przeanalizuje się wszystko, co w tym sezonie wydarzyło się w szatni Realu Madryt. Dziś ta szatnia ma być bardziej podzielona niż kiedykolwiek.
Zespół zaczął pękać, gdy kilku piłkarzy przestało ukrywać niezadowolenie z pracy Xabiego Alonso. To, co początkowo wyglądało na zwykłą różnicę zdań w sprawach sportowych, z czasem przerodziło się w wewnętrzny rozłam. Z miesiąca na miesiąc w kadrze tworzyły się kolejne obozy, a napięcie stawało się coraz bardziej widoczne. Valverde, stojący po stronie Viníciusa, znajdował się w grupie przeciwnej Xabiemu. Tchouaméni popierał Alonso, tak samo jak później wspierał Álvaro Arbeloę. Francuz nigdy nie rozumiał jednak nagonki na byłego już trenera Realu Madryt.
Według różnych źródeł z otoczenia szatni, na które powołuje się MARCA, wszystko zaczęło się psuć w październiku. To wtedy kilku ważnych piłkarzy, w tym dwaj kapitanowie, Vinícius i Valverde, przestało ukrywać niezadowolenie z metod pracy Xabiego Alonso. Krytyka dotyczyła przede wszystkim taktycznej intensywności treningów, regularnych odpraw wideo i metodologii uznawanej przez część zawodników za zbyt sztywną. Dla wielu piłkarzy, którzy dobrze rozumieli się z Xabim, była to jednak tylko wymówka do atakowania trenera z powodu głównego źródła złości Viníciusa, czyli tego, że Brazylijczyk nie zawsze miał pewne miejsce w podstawowym składzie.
Od tamtej chwili atmosfera zaczęła się psuć. Jedna część szatni wspierała pomysły Xabiego Alonso i broniła potrzeby głębokiej zmiany w grze zespołu. Druga, w której znajdowali się również Jude Bellingham i Eduardo Camavinga, uważała, że metody trenera negatywnie wpływają na formę wielu piłkarzy. Zawodników lojalnych wobec Xabiego bardzo irytował brak szacunku wobec szkoleniowca. Niektórzy piłkarze udawali, że śpią podczas odpraw taktycznych, inni szeptali między sobą, gdy trener mówił do drużyny. W pewnym momencie Alonso nie wytrzymał i krzyknął: „Nie wiedziałem, że trafiłem do przedszkola!!!”.
Rozłam staje się coraz większy
Punktem bez powrotu miał być Klasyk, w którym Vinícius w bardzo widoczny sposób okazał swoje niezadowolenie. Tamten obraz stał się symbolem ostatecznego pęknięcia między częścią kadry a trenerem.
Niedługo później, w styczniu, Xabi Alonso został zwolniony, a klub postawił na Álvaro Arbeloę, licząc, że uda mu się naprawić sytuację. Arbeloa przejął jednak szatnię głęboko poranioną. Wielu piłkarzy nie rozumiało, że część kadry doprowadziła do wysadzenia w powietrze projektu, który dopiero się zaczynał. Szczególnie mocno odczuwali to zawodnicy wierzący w pomysły Xabiego Alonso, a jednym z nich był Tchouaméni. Ta grupa uważała, że drużyna potrzebowała czasu, by przystosować się do propozycji znacznie bardziej taktycznej i wymagającej.
Przez kilka miesięcy nowemu trenerowi udało się częściowo obniżyć napięcie i stworzyć wrażenie pewnej stabilizacji. Była kolacja jednocząca drużynę, pojawiły się też pozytywne sygnały. Gdy jednak wróciły złe wyniki, problemy wewnętrzne ponownie uderzyły z dużą siłą. Ostatnie tygodnie przyniosły kilka epizodów pokazujących, jak bardzo pogorszyło się codzienne funkcjonowanie grupy.
Dochodziło do starć między piłkarzami podczas treningów, między innymi do spięcia Antonio Rüdigera z Álvarem Carrerasem. Kulminacją tej toksycznej atmosfery były jednak dwie sprzeczki, a następnie bójka Tchouaméniego z Valverde, po której wobec obu piłkarzy wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Jak dodaje MARCA, w kadrze jest nawet sześciu zawodników, którzy praktycznie nie utrzymują relacji z Arbeloą.
Z czasem rosły również pretensje wobec obecnego trenera. Paradoks polega na tym, że kilku piłkarzy najbardziej krytycznych wobec Arbeloi wcześniej czuło się dobrze przy Xabim Alonso i było w pełni zaangażowanych w tamten pierwotny projekt.
Nie można przy tym pomijać sprawy Kyliana Mbappé. Ona również wpływa na codzienne relacje w szatni. Część piłkarzy ma być zirytowana postawą Francuza, natomiast zwolennicy napastnika dostrzegają wewnętrzne działania, które mają podkopywać wizerunek gwiazdy Realu Madryt.
Cały ten kontekst pomaga zrozumieć niestabilność, jaka otacza dziś Królewskich. Poza wynikami sportowymi największym problemem w perspektywie przyszłości jest podzielona szatnia, z ranami, które nie zagoiły się po odejściu Xabiego Alonso, oraz z coraz trudniejszym współżyciem na co dzień. Właśnie dlatego tak duże znaczenie będzie miało trafienie z wyborem następnego trenera. Tą misją osobiście kieruje Florentino Pérez.
Nie bez znaczenia jest też debata, która zaczyna pojawiać się w szatni Realu Madryt w sprawie systemu wyboru kapitanów. Coraz więcej osób zastanawia się, czy staż w klubie jest rzeczywiście najlepszym kryterium. Według wielu głosów Valverde i Vinícius nie są najlepszymi osobami do kierowania szatnią pozbawioną wyraźnych punktów odniesienia poza Danim Carvajalem, psychicznie zmęczonym swoją sytuacją w zespole, oraz Thibaut Courtois, szanowanym liderem, który w hierarchii kapitańskiej zajmuje jednak dopiero czwarte miejsce.
Komentarze (168)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się