REKLAMA
REKLAMA

„W szatni Realu znów jest kret, to piłkarz i doskonale wiem, kto to jest”

Roberto Morales w programie El Partidazo odniósł się do sytuacji w szatni Realu Madryt. Przedstawiamy wypowiedzi dziennikarza COPE, który głównie zajmuje się sprawami reprezentacji Hiszpanii.

REKLAMA
REKLAMA
„W szatni Realu znów jest kret, to piłkarz i doskonale wiem, kto to jest”
Zadowoleni piłkarze Realu Madryt. (fot. Getty Images)

– Tak jak w tamtym okresie mówiło się o krecie, tak teraz też jest wśród nich kret. To wyszło od jednego piłkarza. Dzisiejsza sprawa wyszła bezpośrednio od piłkarza. Nie powiem od kogo. Doskonale wiem, kto to jest, ale nie powiem. Dzisiaj wyszło to od jednego piłkarza. Jeszcze zanim doszło do spotkania z José Ángelem Sánchezem, on już to przekazał.

REKLAMA
REKLAMA

– Co to oznacza? Że w szatni trwa ogromna wojna, że brak jedności jest większy, niż sobie wyobrażaliśmy, że są grupy, które się nie znoszą, że szatnia jest podzielona bardziej niż kiedykolwiek. Niektórzy myślą, że jeśli opowiedzą o tym wcześniej niż ktokolwiek inny, to jeśli postać trenera nie jest jeszcze całkowicie pogrążona, zostanie pogrążona jeszcze bardziej. I nie zdają sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządzają instytucji. I jaką krzywdę wyrządzają samym sobie.

– Bo niektórzy już są poza klubem. Tyle że wielu z tych, na których ludzie wskazują palcem, nie da się wyrzucić z Realu Madryt. Real Madryt też nie strzeli sobie przecież w stopę. Dzisiaj, z całym szacunkiem, nie pobili się Mendy i Fran García. Dzisiaj pobili się dwaj piłkarze niezbędni dla przyszłości Realu Madryt.

– Powiedziałeś w swoim wstępniaku, że w szatni nie ma kapitana (Juanma Castaño stwierdził, że „Real Madryt jest bez kapitana, bo Carvajal jest na wylocie, nie gra, jest pokłócony z trenerem, który publicznie go zlekceważył na konferencji prasowej i potraktował go tak, jakby dopiero co trafił do klubu, choć Carvajal jest w tej instytucji od 20 lat. I uważam, że jeśli sezon się skończy, a Carvajal nie wymierzy Arbeloi policzka, to też będzie sukces, bo patrząc na to, dokąd zmierzamy, jestem przekonany, że Carvajalowi też w pewnym momencie przeszło przez głowę zrobienie jakiegoś szaleństwa” – dop.). Tak, dzisiaj był kapitan, któremu trzeba powiedzieć, że bycie kapitanem nie polega tylko na założeniu opaski. Opaska kapitana Realu Madryt oznacza dużo więcej. To dawanie przykładu reszcie, a nie osobiste starcia, niepodanie ręki i wdawanie się w bójkę.

REKLAMA
REKLAMA

– Uważam, że bronienie Realu Madryt i noszenie tej opaski oznacza dużo więcej niż wyjście na konferencję prasową i mówienie, że nie przyszedłeś tu po to, albo że wywalczyłeś sobie miejsce na innej pozycji niż ta, na której wystawia cię trener. To nie było też jego pierwsze starcie, bo wcześniej miał już inne konflikty z innymi piłkarzami.

– Uważam, że takie zachowanie pokazuje, że mamy do czynienia z Galácticos 2.0, z piłkarzami, którzy uważają się za tak dobrych jak ci z pierwszego etapu, choć większość z nich nie dorasta im nawet do pięt. W tamtej erze Galácticos byli bowiem piłkarze, którzy naprawdę byli najlepsi na świecie. Teraz jest wielu takich, którzy uważają się za najlepszych na świecie, choć nie udowodnili niczego, co pozwalałoby tak ich traktować. Przynajmniej wielu z obecnych zawodników tej kadry nie ma jeszcze podstaw, by stawiać się na takim poziomie.


W mediach społecznościowych od dłuższego czasu można spotkać się z opiniami, że piłkarzem, który miałby wynosić informacje z szatni Realu Madryt, jest Dani Ceballos. Niektórzy podejrzewają też o to Daniego Carvajala, a wcześniej można było usłyszeć, że najwięcej informacji prasie przekazywał… ojciec Rodrygo. Są to jednak tylko przypuszczenia, ponieważ żaden z dziennikarzy nie odważył się podać wprost nazwiska jednego lub kilku piłkarzy.

REKLAMA
REKLAMA

Wczoraj w mediach jeden z francuskich influencerów miał zaś pokazywać rzekome screeny z rozmów z Tchouaménim, który miał opisywać mu przebieg ostatnich zajść, ale w dzisiejszych czasach nie da się potwierdzić ich autentyczności.

W praktyce problem nie sprowadza się jednak wyłącznie do jednego nazwiska. W Realu Madryt większość piłkarzy z dłuższym stażem w zespole, a często także ludzie z ich najbliższego otoczenia, utrzymuje bliskie lub bardzo bliskie relacje z wybranymi dziennikarzami. Różni się przede wszystkim skala i charakter przekazywanych informacji. Czasem chodzi o zwykłe tło, nastroje czy obronę własnej pozycji, czasem o konkrety dotyczące składu, decyzji trenera, napięć w szatni czy sytuacji poszczególnych zawodników. To zjawisko nie jest w Madrycie niczym nowym. Istniało właściwie zawsze, choć zwykle wraca z większą siłą dopiero wtedy, gdy drużyna przeżywa kryzys.

Najgłośniejszym przypadkiem pozostaje bez wątpienia Iker Casillas. Legendarny bramkarz i kapitan Realu Madryt miał w mediach wielu znajomych, a nawet ludzi uznawanych wręcz za jego przyjaciół. W czasach José Mourinho był jednym z głównych podejrzewanych o wynoszenie informacji z szatni, a część kibiców i obserwatorów zarzucała mu, że zamiast jako kapitan stawać przede wszystkim w obronie drużyny, wykorzystywał swoje kontakty do budowania własnej pozycji i prowadzenia wewnętrznej gry przez media. Nigdy nie przedstawiono na to bezpośredniego dowodu, co w takich sprawach jest właściwie regułą, ale wokół Casillasa przez lata narosło przekonanie, że jego relacje z prasą były zbyt bliskie i często szkodziły zespołowi.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (80)

REKLAMA