Czy w dzisiejszej piłce trzeba biegać więcej od rywali, żeby dojść do finału Ligi Mistrzów? Intuicyjna odpowiedź brzmi: tak, bo futbol jest coraz bardziej fizyczny, coraz bardziej intensywny i coraz mniej wybacza zespołom, które nie nadążają za tempem gry. Dane z tej edycji Champions League pokazują jednak, że sprawa nie jest aż tak prosta.
Według oficjalnych statystyk UEFA Paris Saint-Germain przebiegło w tej edycji Ligi Mistrzów średnio 105,01 kilometra na mecz. To najniższy wynik spośród wszystkich ćwierćfinalistów. Mimo to drużyna Luisa Enrique wyeliminowała Bayern Monachium i awansowała do finału, w którym zmierzy się z Arsenalem. Londyńczycy biegali wyraźnie więcej, bo średnio 113,72 km na spotkanie, lecz również nie byli w tym zestawieniu liderami.
Najwięcej spośród ćwierćfinalistów biegał Sporting, który osiągnął średnią 116,61 kilometra na mecz. Za nim znalazło się Atlético Madryt z wynikiem 115,34 km, a dopiero później Arsenal. Liverpool notował 112,55 km, Bayern 111,35, Barcelona 111,13, Real Madryt 109,09, a stawkę zamykało PSG.
Miejsce | Drużyna | Średnio na mecz |
|---|---|---|
1. | Sporting | 116,61 km |
2. | Atlético Madryt | 115,34 km |
3. | Arsenal | 113,72 km |
4. | Liverpool | 112,55 km |
5. | Bayern Monachium | 111,35 km |
6. | FC Barcelona | 111,13 km |
7. | Real Madryt | 109,09 km |
8. | Paris Saint-Germain | 105,01 km |
To ważny punkt w dyskusji, która często wraca po porażkach wielkich drużyn. Gdy zespół przegrywa ważny mecz, jednym z pierwszych argumentów bywa ten o braku biegania, zaangażowania albo intensywności. Statystyka dystansu potrafi być wtedy wygodnym argumentem, jak choćby wtedy, gdy Królewscy przegrali pierwszy mecz z Bayernem. Problem polega na tym, że futbol nie sprowadza się do liczby kilometrów. Znaczenie ma to, kiedy drużyna biega, w jakich strefach, z jaką intensywnością, czy robi to razem i czy potrafi wykorzystać momenty, w których nie musi biegać za piłką.
PSG jest tutaj najlepszym przykładem. Paryżanie nie musieli być drużyną, która pokonuje najwięcej kilometrów, żeby znaleźć się w finale. Potrafili za to narzucać rytm, dłużej utrzymywać się przy piłce, wybierać momenty przyspieszenia i bronić w sposób bardziej kontrolowany. Niższy dystans nie musi oznaczać lenistwa. Czasem oznacza lepsze zarządzanie meczem, korzystniejsze ustawienie po stracie albo większą jakość w posiadaniu piłki.
Nie oznacza to oczywiście, że bieganie nie ma znaczenia. Bez pracy bez piłki, doskoków, powrotów i asekuracji nie da się rywalizować na najwyższym poziomie. Dane z tej edycji pokazują raczej coś innego: nie trzeba biegać znacznie więcej od rywali, żeby dojść do finału i wyglądać bardzo dobrze fizycznie.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się