REKLAMA
REKLAMA

Czy trzeba dużo biegać, żeby wygrać Ligę Mistrzów?

Paris Saint-Germain i Arsenal zagrają w finale Ligi Mistrzów. W statystykach UEFA szczególnie ciekawie wygląda zestawienie przebiegniętych kilometrów, bo pokazuje, że sama liczba pokonanych metrów nie musi być najważniejszym wyznacznikiem sukcesu.

REKLAMA
REKLAMA
Czy trzeba dużo biegać, żeby wygrać Ligę Mistrzów?
Kylian Mbappé i Jonathan Tah. (fot. Getty Images)

Czy w dzisiejszej piłce trzeba biegać więcej od rywali, żeby dojść do finału Ligi Mistrzów? Intuicyjna odpowiedź brzmi: tak, bo futbol jest coraz bardziej fizyczny, coraz bardziej intensywny i coraz mniej wybacza zespołom, które nie nadążają za tempem gry. Dane z tej edycji Champions League pokazują jednak, że sprawa nie jest aż tak prosta.

Według oficjalnych statystyk UEFA Paris Saint-Germain przebiegło w tej edycji Ligi Mistrzów średnio 105,01 kilometra na mecz. To najniższy wynik spośród wszystkich ćwierćfinalistów. Mimo to drużyna Luisa Enrique wyeliminowała Bayern Monachium i awansowała do finału, w którym zmierzy się z Arsenalem. Londyńczycy biegali wyraźnie więcej, bo średnio 113,72 km na spotkanie, lecz również nie byli w tym zestawieniu liderami.

Najwięcej spośród ćwierćfinalistów biegał Sporting, który osiągnął średnią 116,61 kilometra na mecz. Za nim znalazło się Atlético Madryt z wynikiem 115,34 km, a dopiero później Arsenal. Liverpool notował 112,55 km, Bayern 111,35, Barcelona 111,13, Real Madryt 109,09, a stawkę zamykało PSG.

REKLAMA
REKLAMA

Miejsce

Drużyna

Średnio na mecz

1.

Sporting

116,61 km

2.

Atlético Madryt

115,34 km

3.

Arsenal

113,72 km

4.

Liverpool

112,55 km

5.

Bayern Monachium

111,35 km

6.

FC Barcelona

111,13 km

7.

Real Madryt

109,09 km

8.

Paris Saint-Germain

105,01 km

To ważny punkt w dyskusji, która często wraca po porażkach wielkich drużyn. Gdy zespół przegrywa ważny mecz, jednym z pierwszych argumentów bywa ten o braku biegania, zaangażowania albo intensywności. Statystyka dystansu potrafi być wtedy wygodnym argumentem, jak choćby wtedy, gdy Królewscy przegrali pierwszy mecz z Bayernem. Problem polega na tym, że futbol nie sprowadza się do liczby kilometrów. Znaczenie ma to, kiedy drużyna biega, w jakich strefach, z jaką intensywnością, czy robi to razem i czy potrafi wykorzystać momenty, w których nie musi biegać za piłką.

PSG jest tutaj najlepszym przykładem. Paryżanie nie musieli być drużyną, która pokonuje najwięcej kilometrów, żeby znaleźć się w finale. Potrafili za to narzucać rytm, dłużej utrzymywać się przy piłce, wybierać momenty przyspieszenia i bronić w sposób bardziej kontrolowany. Niższy dystans nie musi oznaczać lenistwa. Czasem oznacza lepsze zarządzanie meczem, korzystniejsze ustawienie po stracie albo większą jakość w posiadaniu piłki.

Nie oznacza to oczywiście, że bieganie nie ma znaczenia. Bez pracy bez piłki, doskoków, powrotów i asekuracji nie da się rywalizować na najwyższym poziomie. Dane z tej edycji pokazują raczej coś innego: nie trzeba biegać znacznie więcej od rywali, żeby dojść do finału i wyglądać bardzo dobrze fizycznie.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (32)

REKLAMA