W sobotni poranek w Valdebebas wrzało po kolejnej wpadce Realu Madryt w ostatniej minucie, tym razem w meczu z Betisem. Narzekań było coraz więcej i kierowano je we wszystkie strony. To nic nowego i nikogo już nie zaskakuje, ale madridismo, w tym także działacze, balansuje między oburzeniem a rozczarowaniem, opisuj dziennik AS.
Z jednej strony chodzi o sytuację, którą w klubie określają jako coś z góry zaplanowanego, czyli pracę sędziów. Z drugiej, o kolejne sportowe rozczarowanie w sezonie, który jeszcze się nie skończył, a już stał się prawdziwą męką. Doprowadziły do tego postawy jednych i decyzje drugich, czyli piłkarzy oraz trenerów.
Real Madryt notuje jeden z najsmutniejszych finiszów La Ligi w ostatnich dekadach. Nie ma żadnych zarzutów wobec tego, co drużyna pokazała w Lidze Mistrzów, ale wszystko zmienia się, gdy zespół patrzy na krajowe rozgrywki. Porażka i dwa remisy w trzech ostatnich meczach tworzą smutne pożegnanie z jakimikolwiek nadziejami na walkę. Choć pojawiały się dziwne decyzje sędziowskie, były też momenty smutnej i pozbawionej ambicji gry, jak uważają i podkreślają w Valdebebas, zauważa AS.
Analiza prowadzona w ostatnich dniach podczas różnych spotkań madryckich władz dotyczy szukania rozwiązań, choć w klubie przyznaje się też, że nie zawsze można wygrywać. Szczególnie dotyczy to Ligi Mistrzów, gdzie odpadnięcie znów oznacza krok wstecz w relacjach z UEFA. Czerwona kartka dla Camavingi i jej konsekwencje wciąż mają swoje następstwa i chłodzą relacje, które wydawały się wracać do normalności, ale nieoczekiwanie znów się pogorszyły.
Władze Realu Madryt nie spodziewały się jednak, że drużyna odpuści w La Lidze w taki sposób, jak dzieje się to obecnie. Rozczarowanie i zawód dotyczą wszystkich, którzy grają, oraz tego, kto siedzi na ławce trenerskiej. Aby odwrócić tę sytuację przed następnym sezonem, Real Madryt już pracuje, a wszyscy są przekonani, że drużynie trzeba nadać nowy impuls. Nie oznacza to rewolucji, ale konieczność skorygowania i wzmocnienia obecnej kadry oraz znalezienia odpowiedniego trenera dla klubu i zespołu, który jasno wie, jaki profil szkoleniowca odnosił sukcesy w ostatnich dwóch dekadach: opowiadający się za dialogiem i rozumiejący wyjątkowość tej instytucji.
W sprawie sędziowskiej w klubie utrzymują, że przy obecnej strukturze niewiele albo prawie nic się nie zmieni, przynajmniej do czasu decyzji UEFA w sprawie Negreiry. Real Madryt gromadzi dokumenty i zeznania, aby jasno pokazać, że pewne sytuacje i decyzje nie zdarzają się przypadkowo. Dystans wobec Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej jest ogromny, a dialog praktycznie nie istnieje, podsumowuje AS.
Komentarze (94)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się