Rozegrałeś wiele decydujących meczów. W koszulce Realu Madryt wygrałeś już Ligę Mistrzów. Co jest najważniejsze w takim spotkaniu z rywalem takim jak Bayern Monachium
Dobry wieczór wszystkim na początek. Myślę, że najważniejsze jest po prostu wyjść na boisko naprawdę gotowym, być intensywnym, być obecnym w meczu. Oczywiście to bardzo trudne spotkanie i sami postawiliśmy się w sytuacji, w której musimy odrabiać straty, ale najważniejsze jest to, by być obecnym w każdej akcji przez pełne 90 minut. To wciąż bardzo długi mecz, więc trzeba być aktywnym, gotowym i czujnym.
Chciałem cię zapytać, czy czujesz presję, że cały sezon może rozstrzygnąć się jutro, tutaj, w tym jednym meczu? Czy czujesz presję przed jutrzejszym spotkaniem?
Tak, myślę, że tak. Wygląda na to, że wszystko sprowadza się do jednego bardzo ważnego meczu, biorąc pod uwagę naszą sytuację w lidze i pucharze, z którego już odpadliśmy. Myślę, że to dla nas niemal jak finał. Oczywiście i tak chcemy rywalizować i wygrać Ligę Mistrzów, ale patrząc na sytuację, w jakiej się znaleźliśmy, chcemy wciąż o coś grać pod koniec sezonu, a nie tylko dogrywać kolejne mecze. To dla nas sprawa ogromnej wagi, dla klubu również i wszyscy zawodnicy rozumieją, jak ważne jest to spotkanie. Jutro będziemy gotowi dać z siebie wszystko.
Chciałbym zapytać o ciebie samego. Jak się czujesz? Jak zniosłeś ten ostatni uraz?
To był dla mnie dość frustrujący sezon. Pierwszy taki, w którym przez kontuzje opuszczam aż tyle meczów. Z barkiem sprawa była zaplanowana już na początku sezonu, a potem doszedł problem z tylną grupą mięśni uda. Ostatnie miesiące były naprawdę frustrujące, ale teraz czuję się dobrze. Myślę, że najtrudniejszy moment przy kontuzji przychodzi wtedy, gdy wracasz, bo trzeba się mentalnie przygotować do meczów. Badanie może pokazać, że z mięśniem wszystko jest w porządku, ale duża część blokady siedzi w głowie. Pomagają w tym kolejne minuty na boisku. Występy przeciwko Mallorce, Atlético, a szczególnie minuty przeciwko Bayernowi w pierwszym meczu dały mi teraz sporo pewności siebie, żeby mocniej nacisnąć i zaufać tej nodze. Czuję się naprawdę dobrze.
Wracając do jutrzejszego meczu, powiedziałeś, że będzie dla was jak finał. Jeśli nie uda wam się odrobić strat, uznasz to za porażkę?
Myślę, że każda przegrana w Lidze Mistrzów jest odczuwana jak katastrofa i, jak mówiłem wcześniej, biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej jesteśmy, rozumiemy, że jutro gramy nasz finał i czujemy, jakby wszystko zależało od tego spotkania. Ważne jest, żebyśmy byli obecni, żebyśmy pokazali się z właściwej strony, ale musimy właśnie tak na to patrzeć. Musimy traktować ten mecz jak wszystko albo nic. Z takim nastawieniem trzeba do niego podejść. Nie możemy się przed tym chować. Chcielibyśmy wierzyć, że nawet jeśli jutro nie pójdzie po naszej myśli, dostaniemy jeszcze kolejne szanse, ale piłka tak nie działa. Na takie mecze trzeba być gotowym i trzeba je chwytać obiema rękami.
Chciałbym zapytać o całą tę debatę, która zawsze towarzyszy twoim występom. Co myślisz o opiniach sugerujących, że masz problem ze znalezieniem swojej idealnej pozycji? Jak ty to odbierasz?
Tak, nie ma wątpliwości, że nastąpiła zmiana. W pierwszym roku graliśmy z bazą trzech pomocników, a ja występowałem najwyżej z tego środka pola, trochę jak na szczycie rombu, z dwoma szerzej ustawionymi zawodnikami albo lekko cofniętymi napastnikami przede mną. Z punktu widzenia pozycji zmiany były więc wyraźne. W drugim roku grałem bardziej z lewej strony, schodząc do środka, a w tym sezonie, za Xabiego i Arbeloą, byłem proszony o grę trochę głębiej. Myślę, że jedną z moich zalet jest to, że mogę występować na różnych pozycjach i robić różne rzeczy na naprawdę dobrym poziomie. Czasami bywam przez to trochę ofiarą własnej wszechstronności, bo kiedy coś nie idzie, jestem przesuwany po boisku. To na pewno zmiana i do niej musiałem się przyzwyczaić. Kiedy strzelam gole, wszyscy chcą, żebym bardziej uczestniczył w budowaniu akcji, a kiedy nie strzelam, wszyscy chcą czegoś odwrotnego. Dla mnie ważne jest więc znalezienie równowagi, zrozumienie, co mogę dać drużynie nawet wtedy, gdy nie zdobywam bramek, i po prostu dalszy rozwój oraz rozumienie każdej roli, jaką trener chce mi powierzyć.
Chciałbym wrócić do tego tematu, o którym właśnie zaczęliśmy rozmawiać. Vinícius, Mbappé i ty, jak to możliwe, że trzej tak znakomici piłkarze, kiedy grają razem, czasami nie sprawiają wrażenia, jakby się dobrze łączyli na boisku? Uważasz, że we trójkę możecie grać lepiej?
To trudne pytanie, bo wciąż mam poczucie, że było wiele meczów, w których momentami świetnie się rozumieliśmy. Oczywiście to nie jest łatwe. Obaj są z natury zawodnikami schodzącymi do lewej strony. Myślę, że obaj chcą dostawać piłkę właśnie tam, a jeśli ja też gram po lewej albo trochę głębiej jako baza dla ich ruchów, to bywa trudno, kiedy wszyscy jesteśmy po tej samej stronie. Myślę, że Arbeloa znalazł naprawdę dobrą równowagę, ustawiając mnie nieco bardziej po drugiej stronie. Siłą naszej gry jest to, że jesteśmy płynni i mamy swobodę przemieszczania się, a czasami właśnie to może trochę rozregulowywać wszystko. Myślę jednak, że obu trzeba po prostu zaufać, zaufać ich umiejętnościom i temu, jak dobrzy są. Ze względu na sytuację, w jakiej jesteśmy, wszyscy bardzo koncentrują się może bardziej na negatywnej stronie tego wszystkiego, ale było mnóstwo meczów, w których ta nasza nieco nieregularna struktura i płynność w grze były kluczowe do wygrywania spotkań. W ogóle się tym nie martwię. Myślę, że kiedy wszystko funkcjonuje, a mam nadzieję, że jutro właśnie tak będzie, oni są w stanie wygrywać nam mecze. Widziałem to już wiele razy, więc jestem przekonany, że potrafią znaleźć odpowiednią równowagę.
Kiedy trafiłeś do Realu Madryt, rozpaliłeś madridismo. Byłeś jednym z najczęściej śledzonych piłkarzy Realu Madryt. Później doznałeś kontuzji barku i pojawiła się krytyka. Był też ten gest, o który chciałem cię zapytać, w meczu z Monaco.
Myślę, że trochę już o tym mówiłem. Kiedy jesteś piłkarzem, twoje życie prywatne też siłą rzeczy znajduje się w centrum uwagi. Szczerze mówiąc, to był raczej taki żart. Ludzie opowiadali różne rzeczy o moim życiu prywatnym - że bywam po klubach, że lubię pić, że często wychodzę. To po prostu nie była prawda. Jasne, zdarzało mi się wyjść wieczorem w Madrycie, oczywiście, że tak, ale to, jak często mówiono, że to robię, zwyczajnie nie miało miejsca. Jestem bardzo profesjonalny. Codziennie jestem w ośrodku treningowym i próbuję rozwijać się na wiele sposobów. To była po prostu taka lekka, żartobliwa odpowiedź.
Chciałbym zapytać cię o Harry’ego Kane’a, który jest w tym sezonie w znakomitej formie. Jak chcecie go zatrzymać jutro? I czy uważasz, że jest jednym z faworytów do Złotej Piłki?
Podobnie jak w dyskusjach z poprzednich lat, wszystko zależy od tego, co osiągnie drużyna. Harry jest niesamowitym piłkarzem, ale w pierwszej kolejności liczy się to, co zrobi jego zespół. Wygląda na to, że Bayern wygra Bundesligę, co oczywiście trochę mnie boli, biorąc pod uwagę moich braci z Dortmundu i to, że sam tam grałem. Znów jednak wszystko zależy od tego, co zrobi z reprezentacją Anglii, a jutro mamy nadzieję powstrzymać go przed wygraniem Ligi Mistrzów, co rzecz jasna też będzie miało duży wpływ. To fenomenalny piłkarz. Gra z nim w reprezentacji to przyjemność. Uważam, że jest niesamowity. W ciągu ostatnich dwóch czy trzech lat pokazał wszystkim, że osiągnął poziom, na którym niemal doprowadził do perfekcji swoje rzemiosło, jeśli chodzi o to, co potrafi robić jako napastnik. Jako kolega z drużyny z reprezentacji z przyjemnością patrzę na to przed mundialem. Świetnie widzieć go w takiej formie, choć jutro oczywiście chcemy zneutralizować jego zagrożenie.
Pytano cię o ciebie samego, a teraz chciałbym zapytać o drużynę i o jej występy w tym sezonie. Jak myślisz, co wydarzyło się w tym sezonie i czego zabrakło w poprzednich miesiącach, że znaleźliście się w sytuacji, w której, jak sam powiedziałeś, jutrzejszy mecz jest dla was jak finał? Czy w szatni albo ogólnie w zespole działo się coś szczególnego?Takie rozmowy musimy prowadzić we własnym gronie i właśnie tak robimy, prywatnie. Nie sądzę, żeby to był najlepszy moment i najlepsze miejsce, by mówić publicznie o niektórych problemach, z jakimi się mierzyliśmy.Myślę, że w lidze sprowadza się to ostatecznie do tego, że w meczach, które powinniśmy wygrywać, szczególnie u siebie, straciliśmy za dużo punktów. Nie da się wygrać La Ligi przy takiej konkurencji ze strony Barcelony, jeśli gubi się tyle punktów, zwłaszcza na własnym stadionie. Patrzę wstecz na niektóre mecze z tego roku, Vigo, Getafe ostatnio, a do tego część wyjazdów. Nie może się zdarzać, że tracisz tyle punktów w spotkaniach, w których oczekuje się od ciebie dobrego wyniku, a mimo to chcesz wygrać ligę. Nie uważamy, że wszystko jest już skończone. W piłce działy się dziwniejsze rzeczy, ale to na pewno moment uświadomienia sobie, że sami postawiliśmy się w naprawdę złej sytuacji, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Dobrą wiadomością jest to, że jutro mamy szansę odsunąć to wszystko na bok. Jeśli drużyna będzie dobrze wyglądać w Lidze Mistrzów, jeśli wciąż będziemy walczyć i awansujemy do półfinału, wtedy liga może na chwilę zejść na dalszy plan, a my skupimy się na walce o Ligę Mistrzów. Tak czy inaczej, wszystko rozstrzygnie się jutro.
Ogólnie rzecz biorąc, co sprawia, że Bayern jest jutro tak groźny, piłkarze, trener, całe otoczenie tego meczu?
Przede wszystkim Bayern to klub, który zawsze rywalizuje na najwyższym poziomie. Sam spędziłem tu trzy lata, grając dla Dortmundu. Byłem na tym stadionie wiele razy i za każdym razem mam z tym miejscem te same złe wspomnienia. Znam z pierwszej ręki, jak dobrzy oni są i jak wielką mają intensywność. Piłkarze są niesamowici. Nawiązując do tego, co mówiłem o Harrym, trener jest bardzo lubiany przez wszystkich zawodników i mają naprawdę dobrą dynamikę. Uważam też, że ich system gry jest świetny. Intensywność, z jaką grają, sprawia, że są w stanie utrzymywać ją przez długie fragmenty spotkań, a do tego mają niesamowitą linię ataku, która jest w ogniu. Powodów, dla których są tak dobrym zespołem, jest wiele. A jeśli chodzi o mojego kumpla Jamala, mojego dawnego współlokatora, to szczerze mówiąc, po prostu chcę widzieć go zdrowego i gotowego do gry. Latem doznał koszmarnej kontuzji, takiej, która zabolała cały piłkarski świat, bo wszyscy wiedzą, jak jest dobry. Dla mnie najważniejsze jest to, że wrócił już na boisko i znów czerpie z tego radość.
Jeden gol może doprowadzić mecz do rzutów karnych. Skoro jutro zagracie tutaj przeciwko całemu stadionowi Bayernu, wolałbyś zamknąć sprawę w 90 minutach czy dopiero w karnych?
Myślę, że każdy wolałby uniknąć rzutów karnych. Gdybyśmy mogli wygrać w 90 minut, byłoby idealnie. Musimy jednak być gotowi na wszystko, co może się wydarzyć. Oczywiście, jeśli pytasz mnie, czy wolelibyśmy serię karnych na Bernabéu czy tutaj, na Allianz Arenie, to odpowiedź jest oczywista, u siebie. Jak już mówiłem, sami postawiliśmy się w sytuacji, w której najpierw musimy odrobić straty z pierwszego meczu, a dopiero później będziemy myśleć o tym, w jaki sposób wygrać całe spotkanie, zależnie od tego, co będzie się działo. Jeśli dojdzie do karnych, dojdzie do karnych i musimy być na to gotowi. Idealnie byłoby jednak zamknąć to w 90 minutach.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się