– Pierwszy mecz? To, co wydarzyło się w tym spotkaniu, nie było dla mnie zaskoczeniem, choć Bayern rozegrał naprawdę świetny mecz. Najbardziej rzuciło mi się jednak w oczy to, co stało się po objęciu prowadzenia 2:0, zwłaszcza pod względem mentalnym. W ostatnich latach Bayern często prezentował się dobrze przeciwko Realowi Madryt, ale w rewanżach nieraz nie potrafił utrzymać swojego poziomu ani przypieczętować awansu, a o wszystkim decydowały drobne szczegóły.
– Czynnik mentalny? Już wyjaśniam. Prowadzenie 2:0 powinno pomóc zamknąć mecz od strony mentalnej i rozwiać wszelkie wątpliwości co do wyniku. Tymczasem zaskoczyło mnie, że Bayern zaczął się cofać i bronić z mniejszą intensywnością.
– Wątpliwości? W tamtym momencie Bayern miał pełną kontrolę nad spotkaniem i spodziewałem się, że nadal będzie dominował, a może nawet powiększy przewagę. Myślałem, że utrzyma kontrolę dzięki posiadaniu piłki albo dołoży trzeciego, czwartego, a może nawet piątego gola. Stało się jednak dokładnie odwrotnie.
– Gol Mbappé? Błąd popełniony przez Upamecano przy Viníciusie był punktem zwrotnym tego meczu. Po tej sytuacji Real Madryt pokazał charakter i między 60. a 75. minutą stworzył kilka groźnych okazji, mimo że przegrywał 0:2
– DNA? Moim zdaniem Real Madryt jest najgroźniejszą drużyną na świecie wtedy, gdy mecze zamieniają się w ofensywny chaos i wymianę ciosów, bo to styl, który po prostu uwielbia. Właśnie dlatego był tak blisko wyrównania. Ten mecz mógł skończyć się wynikiem 3:3, a ostatecznie zakończył się 1:2. Z mojego punktu widzenia Bayern powinien lepiej zarządzać tym spotkaniem, czy to utrzymując dwubramkową przewagę, czy wykorzystując wolne przestrzenie, by strzelić na 3:1 albo 4:1.
Komentarze (35)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się