Gratulacje z okazji zwycięstwa i gratulacje także za kapitalny występ. Myślę, że nikt z nas nie dał ci oceny niższej niż „1”. Jak ty sam przeżyłeś ten wieczór?
Tak, myślę, że dziś po prostu byliśmy na miejscu jako drużyna. Od początku było widać, że bardzo chcemy wygrać ten mecz. Już w pierwszych minutach mieliśmy świetną okazję Upamecano. Gdybyśmy wtedy objęli prowadzenie, wynik mógłby być jeszcze lepszy. Ogólnie rzecz biorąc, przez długie fragmenty byliśmy lepszym zespołem. Oczywiście przeciwko tak mocnej ofensywie zawsze dopuszcza się do sytuacji i po to właśnie ja tam jestem. Zresztą cała linia defensywna też, bo nie da się obronić wszystkiego. Mimo to przez większą część meczu naprawdę broniliśmy bardzo dobrze.
W Prime mówiono, że ten występ miał w sobie coś z dawnego Manuela Neuera. Co o tym sądzisz?
Myślę, że to był ważny dzień dla mnie i ważny mecz dla mnie, ale też dla całej drużyny. To jednak dopiero pierwszy krok. Na razie cieszymy się po prostu z tego, że wygraliśmy tutaj. Wiemy, że w Monachium wciąż czeka nas bardzo trudne zadanie. Zwłaszcza gdy widzi się, jak groźni są ich piłkarze, kiedy mają miejsce i przestrzeń. Dziś było to dobrze widać. Oni są wtedy zawsze bardzo niebezpieczni. Myślę, że w Monachium boisko będzie jeszcze szybsze, więc drybling będzie łatwiejszy zarówno dla naszych ofensywnych zawodników, jak i dla piłkarzy Realu Madryt. Musimy więc zachować pełną czujność. Znów musimy rozegrać dobry mecz i wykorzystać naszych kibiców oraz atut własnego stadionu, żeby wygrać także u siebie.
Pod koniec była jeszcze sytuacja z popchnięciem Carrerasa na Olise. Widziałeś tę akcję?
Tak, widziałem. Powiedziałbym tak: to była sytuacja, w której Michael przyjmuje piłkę na klatkę piersiową i wtedy zostaje zaatakowany. Widziałem to tylko z daleka, nie oglądałem jeszcze powtórek telewizyjnych, ale sędzia stał bardzo dobrze i od razu pokazał, że tam nic nie było. Moim zdaniem jednak coś tam było. Z drugiej strony po to są powtórki, żeby takie rzeczy skorygować. Nie zostało to skorygowane, więc dalsze dyskusje nic już nie dają.
Przed chwilą był tu Pavlović. Zapytaliśmy go, czy chciałby zagrać z tobą na mundialu i powiedział, że z Manu nigdy by nie zrezygnował. Co ty na to? Otwieramy ten temat znowu?
Nie. Dla nas najważniejsze jest to, że wygraliśmy tutaj z Bayernem ten mecz i że chcemy potwierdzić to w rewanżu. To jest decydujące, a cała reszta w tej chwili kompletnie się dla mnie nie liczy.
Drugim tematem, który wisi w powietrzu, jest twoja przyszłość w Bayernie. Możesz już powiedzieć, kiedy może zapaść decyzja?
Na ten moment nie. Chciałem wykorzystać luty i marzec, żeby zobaczyć, na jakim jestem poziomie i jak się czuję. Niestety dwa razy miałem problemy zdrowotne, chodzi o urazy mięśniowe łydki i to mi nie pomogło. Mamy jednak mnóstwo czasu, zarówno klub, jak i ja, więc podchodzimy do tego spokojnie.
To zależy też od tego, jak zakończy się ten sezon w Lidze Mistrzów?
Nie chodzi tylko o Ligę Mistrzów, chodzi o wszystko. Wszystkie rozgrywki są dla nas ważne i mają znaczenie. Myślę, że ważne jest też to, jak wygląda sytuacja w drużynie, czy gra sprawia radość, czy dobrze współpracuje mi się ze sztabem. Rolę odgrywa wiele czynników. Oczywiście ważne jest także to, jak wygląda moje zdrowie. To wszystko ma dla mnie znaczenie. Niestety jednym z elementów, którego jeszcze mi brakuje, jest taka dyspozycja w kluczowym momencie sezonu, powiedzmy w lutym i marcu. Nie było to łatwe, bo wtedy akurat wypadłem, więc wszystko trochę przesunęło się w czasie.
Grałeś już kilka rewanżów z Realem Madryt. To zespół znany z odrabiania strat. Co będzie najważniejsze, żeby w rewanżu taka nadzieja u nich w ogóle się nie pojawiła?
Myślę, że nie musimy patrzeć w historię. Wystarczy spojrzeć na naszą drużynę i na to, w co potrafimy grać. Mamy do Realu wielki szacunek, co było dziś widać, ale mamy też wewnętrzny spokój, siłę i wiarę w nasz zespół. To również było dziś widoczne i dokładnie z takim nastawieniem podejdziemy do meczu u siebie. Bardzo na to czekamy, bo atmosfera będzie jeszcze lepsza niż dziś. Na pewno jesteśmy na to gotowi.
Jak oceniasz te kilka drobnych urazów, które miałeś w ostatnich miesiącach? To coś zupełnie niegroźnego?
Szczerze mówiąc, ten uraz mięśniowy miał inne podłoże, bo wcześniej miałem problemy żołądkowo-jelitowe. Organizm był przez to trochę osłabiony i stąd wzięły się te drobne kłopoty z łydką. To naprawdę były małe rzeczy, ale i tak potrzeba czasu, żebym znów mógł grać. Problemy żołądkowo-jelitowe mam już jednak pod kontrolą i jestem na dobrej drodze.
Lothar Matthäus powiedział podczas komentarza, że taki Manuel Neuer powinien pojechać na mundial. A gdyby selekcjoner zadzwonił i powiedział: „Manu, dawaj”?
Już o tym rozmawialiśmy. Jesteś trochę spóźniony. Możesz go ode mnie pozdrowić, ale nie ma sensu wracać do tego tematu. Naprawdę nie musimy teraz tego otwierać. Gdzie my dziś graliśmy? To był tutaj kapitalny mecz. Nie rozmawiamy teraz o reprezentacji. Wszystko jest spokojne. Powiedziałem już swoje i skupiam się na Bayernie.
Masz jeszcze w głowie mecz sprzed dwóch lat?
Muszę szczerze powiedzieć, że wtedy rozegrałem dobry mecz. Była tylko ta jedna sytuacja, w której piłka odbiła się dużo wyżej, niż się spodziewałem, bo normalnie powinna uderzyć mnie tutaj, w klatkę piersiową. Tymczasem poszła mi wyżej, w okolice szyi. Sam nie wiem, dlaczego tak się odbiła. Takie rzeczy po prostu zdarzają się w bramkarskim fachu. Zasadniczo jednak wtedy zagrałem podobny mecz do tego dzisiejszego.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się