REKLAMA
REKLAMA

Maroko chce wykorzystać skandal na RCDE Stadium

Wewnętrzny raport Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej wskazuje, z którego sektora RCDE Stadium miały płynąć rasistowskie i ksenofobiczne okrzyki podczas meczu Hiszpania – Egipt. Sprawa ma już wymiar nie tylko dyscyplinarny, ale też polityczny i międzynarodowy.

REKLAMA
REKLAMA
Maroko chce wykorzystać skandal na RCDE Stadium
Kibice reprezentacji Hiszpanii na RCDE Stadium. (fot. Getty Images)

Wewnętrzny raport RFEF szczegółowo opisuje to, co wydarzyło się podczas spotkania Hiszpanii z Egiptem i wskazuje miejsce, z którego miały wychodzić naganne przyśpiewki. Chodzi o sektory 108, 109 i 110 dolnej części trybuny RCDE Stadium, opisuje MARCA.

REKLAMA
REKLAMA

W dokumencie wymieniono cztery okrzyki uznane za niedopuszczalne: „Pedro Sánchez, sk**wysynu”, „Hiszpania katolicka, a nie muzułmańska”, powtarzane już wcześniej „Kto nie skacze, ten muzułmanin”, a także przyśpiewki wymierzone w Joana Garcíę. Według raportu wszystkie miały mieć wspólne źródło – grupę Barcelona con la selección, która zajmowała miejsca właśnie w tej części stadionu.

Federacja podkreśla jednocześnie, że nie chodziło o cały stadion, lecz o konkretną grupę, która była jednak wystarczająco głośna, by zwrócić na siebie uwagę. Część publiczności słyszała te okrzyki, choć nie wszyscy byli w stanie dokładnie rozpoznać ich treść. Bułgarski sędzia został poinformowany o sytuacji w przerwie i właśnie wtedy uruchomiono protokół UEFA.

Jak informuje Isaac Fouto z COPE, reakcja była natychmiastowa. Federacja skontaktowała się z dyrektorką ds. bezpieczeństwa Espanyolu, by pomóc w identyfikacji osób zamieszanych w sprawę, a do wskazanego sektora skierowano dodatkowych ochroniarzy – czterech lub pięciu. Równolegle jeden z wysoko postawionych działaczy przekazał sytuację sędziom. Po wyjściu drużyn z szatni pojawił się komunikat na telebimie, a po przerwie środki bezpieczeństwa zostały jeszcze zaostrzone. Kiedy obelgi znów się pojawiły, reszta stadionu odpowiedziała gwizdami, odcinając tę grupę od reszty publiczności.

REKLAMA
REKLAMA

Raport opisuje też tło sytuacji na tej trybunie. Jak wyjaśnia El Mundo, grupa Barcelona con la selección miała skupić w tym sektorze około 1900 biletów. Wejściówki zostały nabyte przez specjalny kanał sprzedaży z rabatem sięgającym blisko 40 procent dla socios Espanyolu. Sama grupa utrzymuje jednak, że nie kupowała biletów bezpośrednio, a jedynie rozpowszechniała link przekazany przez Hiszpańską Federację Piłkarską, by zapełnić strefę dopingu.

Napięcie było wyczuwalne jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Część osób próbowała wnieść na stadion profesjonalne kamery, maszty i megafony, ale nie pozwolono na wejście z takim sprzętem. W zamian zaproponowano bębny, jednak nie doszło do porozumienia, bo zainteresowani nie chcieli podać danych osobowych. Dodatkowo w tym sektorze wyłączono standardowy system nagłośnienia, więc atmosfera była napięta jeszcze przed rozpoczęciem meczu.

Na tym jednak sprawa się nie kończy. Okrzyk „Kto nie skacze, ten muzułmanin” wywołał szeroką falę potępienia w świecie sportu i polityki. Rząd skierował sprawę do prokuratury, a autonomiczna policja Katalonii analizują nagrania, filmy i media społecznościowe, by ustalić prowodyrów. Współpracują przy tym z prokuraturą ds. nienawiści i dyskryminacji, która oceni, czy sprawa ma wymiar karny. Jeśli nie, uruchomiona zostanie ścieżka administracyjna na podstawie przepisów dotyczących przemocy, rasizmu i ksenofobii w sporcie.

REKLAMA
REKLAMA

Całe zamieszanie zaczęło już żyć także poza Hiszpanią. W Maroku incydent jest wykorzystywany jako argument w walce o organizację finału Mundialu 2030, który mają wspólnie przygotować Hiszpania, Portugalia i właśnie Maroko. Dziennik Goud zwraca uwagę na „liczne rasistowskie incydenty na hiszpańskich stadionach” w ostatnich latach i podkreśla obawy instytucji związane z tym zjawiskiem. Tamtejsze media przekonują nawet, że na stadionach w Maroku nie dochodzi do podobnych incydentów na taką skalę, a FIFA ma być świadoma problemów występujących na części hiszpańskich obiektów. W efekcie trwa otwarta rywalizacja między Madrytem, Barceloną i Casablanką o prawo organizacji finału mundialu.

W całej tej dyskusji pojawił się też wątek Lamine'a Yamala. W Hiszpanii przypomina się dziś, że muzułmanie doświadczają tam rasizmu na stadionach, a jednocześnie największą gwiazdą reprezentacji jest piłkarz muzułmańskiego i marokańskiego pochodzenia. Sam Lamine opublikował w tej sprawie wiadomość w mediach społecznościowych.

„Jestem muzułmaninem, alhamdulillah. Wczoraj na stadionie dało się słyszeć przyśpiewkę: »kto nie skacze, ten jest muzułmaninem«. Wiem, że była skierowana przeciwko drużynie rywali i nie była czymś personalnym przeciwko mnie, ale jako osoba muzułmańska nadal odbieram to jako brak szacunku i coś niedopuszczalnego. Rozumiem, że nie wszyscy kibice są tacy, ale do tych, którzy śpiewają takie rzeczy: używanie religii jako drwiny na stadionie pokazuje, że jesteście ludźmi ignorancji i rasizmu. Piłka nożna jest po to, żeby się nią cieszyć i dopingować, a nie, żeby obrażać ludzi za to, kim są albo w co wierzą. Powiedziawszy to, dziękuję ludziom, którzy przyszli nas wspierać. Widzimy się na mundialu”, napisał gwiazdor Barcelony.

REKLAMA
REKLAMA

Równolegle toczy się postępowanie dyscyplinarne. Kodeks dyscyplinarny FIFA przewiduje sankcje za zachowania godzące „w godność lub integralność kraju, osoby albo grupy osób”. W grę wchodzą grzywny w wysokości co najmniej 20 000 franków szwajcarskich, a także częściowe zamknięcie trybun lub ograniczenie liczby widzów podczas meczów u siebie, podsumowuje MARCA.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA