REKLAMA
REKLAMA

Prestianni: Ukarano mnie bez dowodów za coś, czego nie powiedziałem

Gianluca Prestianni udzielił wywiadu argentyńskiemu Telefe. Przedstawiamy wypowiedzi atakującego Benfiki przebywającego w tych dniach na zgrupowaniu seniorskiej reprezentacji Argentyny w sprawie skandalu rasistowskiego, jaki wybuchł w pierwszym meczu play-offów Ligi Mistrzów z Realem Madryt.

REKLAMA
REKLAMA
Prestianni: Ukarano mnie bez dowodów za coś, czego nie powiedziałem
Gianluca Prestianni. (fot. Getty Images)

Jest też coś, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach i powiem szczerze, musiało być trudno przez to przejść bez terapii, bez wyrzucenia tego z siebie [nawiązanie do wcześniejszych słów Prestianniego, że jest zamkniętą w sobie osobą], bo to było bardzo mocne. Mówię o niedogodoności z Viníciusem. Przysięgam ci, że po tym wszystkim, co się wydarzyło, w kolejnych dniach myślałam sobie, jak musiałeś to przeżywać ty osobiście. Bo niezależnie od tego, czy to się wydarzyło, czy nie, czy mogło się wydarzyć, czy to był błąd, czy może w ogóle do tego nie doszło - zaraz o tym pogadamy - ale wszystko, co przyszło potem, musi być dla człowieka bardzo ciężkie. A ty mówisz mi, że nie rozmawiasz o takich rzeczach z nikim i ja sobie myślę: „Uf, jak trudne musiało być przejście przez to wszystko”.
Tak, prawda jest taka, że tak. Może pod tym względem jestem po prostu silniejszy, ale myślałem też o moim tacie, mamie, dziadkach, że mówi się o mnie takie rzeczy, które nie są prawdą i które się nie wydarzyły. To jest brzydkie i bardzo boli, a ich boli to jeszcze bardziej. Bo jedna rzecz to ja, który może potrafię to wytrzymać, bo jestem przyzwyczajony do bycia piłkarzem i do tego, że ludzie zawsze będą gadać różne rzeczy, ale oni może nie są do tego przyzwyczajeni i to chyba bolało mnie najbardziej.

REKLAMA
REKLAMA

Jasne. A jak ty to przeżyłeś? Spodziewałeś się, że po meczu zrobi się z tego aż taka afera?
Nie wiem... Nie wiem, czy aż tak bardzo się nad tym zastanawiałem, czy coś z tego wyniknie. To, co mnie zabolało, to że przypisano mi coś, czego nigdy nie zrobiłem. Myślę, że to właśnie bolało mnie najbardziej. Ale na szczęście jestem bardzo spokojny, bo wszystkie osoby, które mnie znają, wiedzą, jakim jestem człowiekiem. To mi wystarczy. Jestem też bardzo spokojny i bardzo wdzięczny klubowi, bo mi wierzył i wspierał mnie pod każdym względem. Zarówno klub, jak i moi koledzy pokazali mi to wewnątrz, a to dla mnie znaczy dużo więcej niż wyjść i wrzucić jakąś relację na Instagram.

Słyszałeś Mbappé, kiedy mówił do ciebie „jesteś je**nym rasistą”?
Tak, tak, słyszałem. Ale dla mnie... Dla nas, Argentyńczyków, to jest normalna obelga. To znaczy, kiedy kogoś wyzywasz, to jednocześnie nazywasz go rasistą, choć ja nigdy nim nie byłem, nigdy nim nie jestem i nigdy nie będę, ale oczywiście jest to po prostu forma obrażania. Dla nas, Argentyńczyków, to jest po prostu obelga i nic więcej. To coś, żeby wytrącić cię z meczu, ale nigdy nie chciałem na to reagować i nie będę reagował. Choćby mówili mi cokolwiek jako obelgę, nigdy bym nie zareagował. Wręcz przeciwnie: chodzi o to, żeby pokazać się na boisku poprzez grę i tyle.

REKLAMA
REKLAMA

A twoja mama, twój tata, co ci powiedzieli?
Właśnie w tamtym momencie mój tata tam był i źle to znosił. Dostrzegłem to kilka razy. Jasne, że nie podobało mu się, że mówią mi takie rzeczy, że nazywają mnie tym, czym mnie nazwali.

Ale coś mu powiedziałeś?
Musiałem mu powiedzieć, żeby nic nie mówił i żeby się nie odzywał, bo przy najmniejszej rzeczy, jaką wrzucisz albo zrobisz, od razu pojawia się to wszędzie. Powiedziałem mu tylko, żeby był spokojny, że nic się nie dzieje, że to normalne.

Frustrujące jest też to, że chciałbyś powiedzieć mnóstwo rzeczy.
Tak, oczywiście [uśmiech], ale trzeba to w sobie trzymać. Tak już jest, nie możesz nic mówić. Przynajmniej ja tak uważam.

I nie zagrałeś w rewanżu.
To bardzo mnie zabolało. Za coś, czego nie powiedziałem, potraktowano mnie tak, jak mnie potraktowano i ukarano mnie bez dowodów. Ale cóż, to już minęło i tyle. Jestem bardzo wdzięczny drużynie i sztabowi Benfiki, bo czekali na mnie do samego końca, do ostatniej minuty, żebym mógł zagrać i za to jestem im bardzo wdzięczny.

A Mourinho?
Mourinho to crack, naprawdę. Potem pewnie powiedzą, że mu słodzę, ale nieważne. Naprawdę świetny człowiek.

Rozmawiałeś z nim o tej sprawie?
Tak, tak, rozmawiałem z nim, tak samo jak z kolegami z drużyny, żeby byli spokojni.

REKLAMA
REKLAMA

Musiałeś porozmawiać ze wszystkimi?
Tak, mniej więcej po to, żeby wyjaśnić sytuację, że nic się nie wydarzyło, bo na zewnątrz mówiło się bardzo wiele, a moi koledzy mogli być zdezorientowani.

Niektórzy pewnie też czuli się dotknięci tym, co się mówiło.
Jasne, to też. Tak, tak. A ja miałem też kolegów z drużyny o takim samym kolorze skóry jak Vinícius i nigdy nic się nie wydarzyło z moimi kolegami. Wręcz przeciwnie. Potem chcieli mnie jeszcze przedstawiać jako homofoba, to już było za dużo. Chcieli rozpętać ogólną aferę przez pewne rzeczy, które dla nas, Argentyńczyków, są normalnymi obelgami, jak „pe*ał" czy „obsraniec", ale na szczęście drużyna, sztab i wszyscy mnie wspierali, więc dzięki temu byłem bardzo spokojny.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (10)

REKLAMA