Atlético czy Barcelona?
Barça.
Ale łatwo czy nie?
Nie, łatwo nie będzie.
Bayern czy Real Madryt?
Wiesz, o co chodzi, stary? Real Madryt wszedł w ten tryb, w ten swój tryb… no wiesz, już o tym wiele razy rozmawialiśmy. Taki tryb, że… sam nie wiem nawet, w co oni grają, ale wygrywają.
Nie, nie, nie, nie, nie. Gerard, z Arbeloą i z Tiago Pitarchem naprawdę gramy. Teraz gramy. Teraz ten zespół urósł.
Mario, proszę, posłuchaj jednej rzeczy. Posłuchaj mnie. Nie oglądałem Realu z City. Nie oglądałem tego. Byłem na kolacji i nie mogłem obejrzeć.
Co? Nie obejrzałeś Realu z City?
Nie, nie mogłem, stary. Byłem na kolacji. Widziałem rewanż i gdyby nie czerwona kartka, to skończylibyście w jedenastu uczepieni poprzeczki, wylewając wodę z butów, a i tak byście awansowali.
Mogę ci coś powiedzieć? Mogę ci coś powiedzieć?
Mów.
Pierwsza akcja meczu – Valverde sam przed Donnarummą. Druga akcja meczu – Vinícius trafia w słupek. Trzecia akcja – Vinícius znowu strzela, a Bernardo Silva dotyka piłki ręką. To już nie jest City z innych lat. Uważam, że ten Real Madryt… no jasne, potem rywal gra w osłabieniu, prowadzi, więc się rozluźnia, odpuszcza.
Ostatecznie w dziesiątkę zatańczyli z wami w drugiej połowie, ale nieważne. Nie, nie, nie chcę w to wchodzić. To, co chcę ci powiedzieć – mówiłem ci to na początku, mówiłem ci od samego początku – jesteście w takim trybie, w którym możecie…
Ale…
Cholera, ale przecież mówiłem o was dobrze. Naprawdę mówię o was dobrze, a ty i tak się spinasz.
No dobrze, świetnie, że mieliśmy zawisnąć na poprzeczce. Gdyby było jedenastu na jedenastu, skoro mieliśmy trzy okazje na początku meczu, strzeliliśmy gola, to mogło być 4:0 albo 4:1.
Po co się spieszyć, kiedy oni grali jednego mniej? Przecież wygraliście na końcu.
Chodzi mi o to, żeby zachować spokój z tym Realem. Bo ten mecz był już wygrany, nie trzeba było niczego forsować.
Mario, przecież przy jedenastu na jedenastu, w pierwszym meczu wygraliście 3:0, przez 30 minut graliście z przewagą jednego zawodnika, a twój zespół w drugiej połowie zaproponował mecz polegający w zasadzie na niegraniu w piłkę. Wszyscy za piłką, mimo że mieliście jednego zawodnika więcej. To było granie w nic. Mario, w drugiej połowie nie graliście nic, stary. Ale dobra, nieważne, nie chcę w to wchodzić. Przecież ci powiedziałem, że jesteście w trybie, w którym możecie to wygrać. Że jesteście właśnie w takim trybie, w którym możecie to wygrać. Sam dobrze wiesz, że nawet nie będziecie wiedzieli jak, ale możecie to wygrać. No tak, ku**a, tak, przecież wiesz, że właśnie w tym trybie jesteście. A wracając do tego wszystkiego… A, pytanie, jakie było pytanie? Bayern. Dobra, tyle, koniec. Idź z tym w cholerę.
Głosowałeś w wyborach na prezesa Barçy czy nie?
Byłem wtedy w Granadzie, na meczu Granada – Andorra.
I jak Andorra? Dobrze?
Dobrze, wygraliśmy w tym tygodniu 4:0 w León. Lecimy.
4:0 jak Liverpool.
Co ty gadasz? Było 0:4. Co? Co ty mówisz?
Przecież wiadomo, o co chodzi.
Nie, nie, to nie to samo. Człowiek znający się na piłce wie, kiedy grasz u siebie, a kiedy na wyjeździe, więc 0:4…
Bardziej obchodzi cię Andorra czy Barça?
Powiedziałbym, że w tym momencie są na równi.
Uuu.
Andorra jest moje, ku**a. Andorra jest moje. Nie, ale Barça… oba kluby obchodzą mnie maksymalnie. Tylko że teraz Andorra obchodzi mnie bardziej.
A Barça teraz bez Raphinhi… uważaj.
Ale co ty chcesz z tego wyciągnąć? Chcesz z tego zrobić jakiś nagłówek czy coś?
Cały czas pytałem cię o Kings League, żebyś rzucił jakimiś smaczkami, ale już przy Realu widzę, że zaczynasz te swoje żale i przygotowujesz grunt.
To nie jest żaden żal. To nie jest żaden żal.
To dlaczego Barça nie potrafi robić tego samego, Gerard? Tego, żeby ludzie mówili: „Uważajcie na Barçę, nadchodzi”? Bo nigdy nie nadchodzi.
Bo jesteśmy inni. Powiem ci to inaczej. Gdybym wcześniej tego nie widział, w poprzednich latach, powiedziałbym ci: Real Madryt nie ma żadnych szans, żeby to wygrać.
Nawet gdyby strzelił City pięć goli? Żadnych?
Żadnych. Tak bym powiedział, gdybym tego wcześniej nie widział, ale ponieważ już to widziałem i to nie raz, to mówię ci, że jesteście w takim trybie, że może znowu to zgarniecie. Powtarzam – mówię tak tylko dlatego, że widziałem to już wcześniej. Bo patrzę na sposób gry i na to, jak to wszystko wygląda przez cały rok, jak przechodzicie przez sezon, jak przez niego płyniecie… Oglądałem na przykład mecz w Pampelunie, chyba to był ten.
Ku**a, ale to był akurat słaby mecz.
Nie, nie, nie, nie, oglądałem to spotkanie i pomyślałem sobie: „No i co z tego wynika?”. Nie wiem, po prostu mam wrażenie, że niczego nie pokazujecie. Nic. A mimo to zdobywacie w ten sposób tytuły i to jest wasza zasługa. To jest wasza zasługa. Gdyby Barça grała w ten sposób, nie miałaby żadnych szans, żeby cokolwiek wygrać. To niemożliwe.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się