REKLAMA
REKLAMA

Camavinga: Arbeloa ma podobnego ducha do Ancelottiego, bo daje nam dużo swobody na boisku

ESPN opublikowało pełen wywiad z Eduardo Camavingą. Przedstawiamy zapis całej rozmowy między pomocnikiem Realu Madryt a Alexis Nunes.

REKLAMA
REKLAMA
Camavinga: Arbeloa ma podobnego ducha do Ancelottiego, bo daje nam dużo swobody na boisku
Eduardo Camavinga (fot. Getty Images)

Gillette Stadium, historyczny stadion New England Patriots. Jakie to było uczucie zobaczyć taki tłum na meczu Francja – Brazylia?
Tak, to było niesamowite uczucie. Po pierwsze, to był wielki mecz, wielki mecz z Brazylią. Nie codziennie gra się przeciwko Brazylii. To było też wielkie wydarzenie. Czuliśmy miłość ludzi, zarówno na stadionie, jak i poza nim. Kiedy przyjechaliśmy autokarem, kibice już tam byli, krzyczeli nasze nazwiska i nas wspierali. Później, już na boisku, cały czas dopingowali, reagowali na grę i na wszystko, co działo się w meczu. To było naprawdę niesamowite wydarzenie.

REKLAMA
REKLAMA

Do mundialu jest jeszcze trochę czasu, ale czy ten mecz dał wam już takie poczucie, że mistrzostwa świata się zbliżają?
Tak, na pewno. Jesteśmy w Ameryce, gramy w Ameryce, a pobyt tutaj służy też przygotowaniom do mundialu. To świetne uczucie. Już kiedy tu przylecieliśmy, wiedzieliśmy, że trzeba przygotowywać się do mistrzostw świata.

Patrząc już na sam mecz, rozmawialiśmy wcześniej z twoimi kolegami i mówili, że kiedy myślą o grze z Brazylią, od razu mają przed oczami tę starą Brazylię: Ronaldo, Romário, Bebeto, Ronaldinho, Roberto Carlos, można by wymieniać długo. To, że wygraliście tak pewnie, trochę cię zaskoczyło?
Nie powiedziałbym, że mnie to zaskoczyło, bo jesteśmy tutaj właśnie po to, by grać takie mecze. Było to jednak trochę dziwne, bo tak jak mówisz, gdy słyszysz „Brazylia”, od razu myślisz o Ronaldo, Ronaldinho i tego typu piłkarzach. Zagranie takiego meczu było niesamowitym uczuciem. Mam też kilku znajomych w tamtej drużynie. Jest Vinícius, jest Raphinha, gram z Rodrygo, grałem z Casemiro, jest też Endrick. Sam fakt gry przeciwko swoim znajomym w tak dużym meczu był bardzo fajnym doświadczeniem.

Jak to było znów się z nimi spotkać? Widziałam, że na początku trochę pogadałeś z Vinim.
Tak, bo Vini to, powiedziałbym, jeden z moich najlepszych przyjaciół. Jeszcze przed meczem od razu do niego zadzwoniłem. Powiedziałem: „Gdzie jesteś?”. Odpowiedział, że jest w autokarze, że już idzie. Spotkaliśmy się więc przy meczu, a wiedziałem też, że zobaczę Casemiro, Endricka i Raphinhę. Z Vinim mam jednak wyjątkową relację, więc jeszcze przed spotkaniem od razu do niego zadzwoniłem.

REKLAMA
REKLAMA

Opowiedz mi więcej o tej relacji z Viním, bo mam wrażenie, że często go opisujemy przy La Lidze, a jednocześnie media trochę go nie rozumieją. Gdybyś miał powiedzieć, jaki naprawdę jest Vini, to jaki?
Vini to naprawdę świetny, świetny człowiek. Myślę, że ludzie tego nie dostrzegają, bo kiedy cały czas krzyczy na boisku, uznają, że to jakiś problem. A on po prostu… nie wiem, jak to najlepiej ująć, jest bardzo emocjonalny, wiesz? Kiedy jednak poznasz go osobiście, widzisz, że to naprawdę świetny gość. Zawsze pomaga młodszym. Nawet kiedy przychodzi nowy zawodnik, to on jako pierwszy idzie do niego, oprowadza go i pokazuje mu wszystko. Dlatego właśnie mam z nim taką relację, bo wiem, jaki on naprawdę jest. To niesamowity człowiek. Dlatego powiedziałbym, że to mój ziomek. I tak, jest źle rozumiany, bo to chłopak, który cały czas krzyczy, a ludzie widzą tylko to, bo nie znają go osobiście. Dostrzegają tylko tę część jego charakteru. A nie, Vini to naprawdę bardzo dobry człowiek, świetny człowiek. I to jest zabawne, bo oczywiście bardzo dużo się go krytykuje za taniec po golach, za jego zachowanie, ale kiedy spojrzysz na amerykańskich sportowców w NBA czy NFL, oni też mają wielkie celebracje, a ludzie tutaj to uwielbiają.

REKLAMA
REKLAMA

Dlaczego więc twoim zdaniem, kiedy jesteś już w Europie czy konkretnie w Hiszpanii, on jest za to tak potępiany?
Powiedziałbym, że wszystko sprowadza się do kultury. Myślę, że w Europie po prostu nie do końca rozumie się tego typu rzeczy, bo przecież także w Brazylii ludzie lubią tańczyć, lubią też się pokazać, podobnie jak w Ameryce. Myślę jednak, że w Europie po prostu nie przepada się za takimi rzeczami. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że jeśli kibice cię wygwizdują i tak dalej, to piłka nożna nadal jest tylko grą. Jeśli oni coś robią, ty też możesz coś zrobić. To tylko gra. A po meczu wszystko się kończy, każdy wraca do domu i tyle. Więc kiedy oni go wygwizdują, a on tańczy, to po prostu jest część gry, wiesz? Myślę jednak, że oni odbierają to może zbyt osobiście, krytykują go, a on za każdym razem, kiedy coś go spotyka, odpowiada. I wydaje mi się, że ludziom właśnie to się nie podoba.

Mieliście na meczu kilku ważnych gości, był choćby Jason Tatum z Boston Celtics. Wiem, że lubisz NBA i amerykańskie ligi. Jak to odebrałeś? I jaką inną gwiazdę sportu ze Stanów chciałbyś zobaczyć na swoim meczu, może na reprezentacji Francji, a może na Realu Madryt? Możesz teraz kogoś zaprosić.
Z graczy NBA?

REKLAMA
REKLAMA

Tak. Albo jakiegokolwiek amerykańskiego sportowca, którego lubisz.
Znam Jaylena, Jaylena Browna.

Mhm.
Tak, bo byliśmy razem w Brazylii. Więc powiedziałbym, że jego, choć on już na meczu był.

Właśnie miałam powiedzieć, że już tam był.
Tak, już był, był akurat wtedy na wakacjach. Widziałem go też latem na urlopie, więc tak, powiedziałbym, że jego.

Ktoś jeszcze? LeBron James?
LeBrona też widziałem, bo byłem już na meczu Lakers przeciwko Clippers, chyba dwa lata temu. Powiedziałbym, że takich wielkich graczy. Lubię też Ja Moranta, bo to jeden z ulubionych koszykarzy NBA mojego młodszego brata. Gdybym kiedyś mógł go spotkać, byłoby super.

Dobrze, to spróbujemy ci w tym pomóc. Teraz oczywiście trwa przerwa reprezentacyjna, dopracowujecie wszystko przed mundialem, a później wracasz do La Ligi, gdzie trwa walka o tytuł, do tego jeszcze Liga Mistrzów. Co robisz, żeby trochę się zrelaksować? Mały ptaszek powiedział mi, że lubisz malować.
Malować? Tak, może maluję.

Słyszałam też, że lubisz śpiewać. Karaoke?
Śpiewać? Mam jakieś talenty, mam trochę talentów, na pewno.

Potrafisz śpiewać? Zaśpiewaj nam coś.
Nie, nie mogę. Poza kamerą, poza kamerą.

Poza kamerą, dobrze.
Po prostu lubię robić różne przypadkowe rzeczy. Jestem bardzo spontaniczny. Któregoś dnia mogę sobie pomyśleć: „Dobra, dziś będę malował”. Jadę wtedy do supermarketu, kupuję kilka rzeczy i próbuję malować z pomocą YouTube’a. Tak naprawdę robię po prostu różne rzeczy. Zawsze też śpię na kanapie, kiedy robię sobie drzemkę, oglądam jakieś filmiki na YouTubie i śpię. Po prostu robię losowe rzeczy. Nie myślę cały czas o wielkich meczach. Płynę z nurtem, a kiedy przychodzi właściwy moment, po prostu jestem gotowy.

REKLAMA
REKLAMA

To dobrze, bo jedną z rzeczy, które rzucają się w oczy przy tej reprezentacji Francji, jest to, że stanowicie naprawdę zgraną grupę. Jesteście sobie bliscy, a to imponujące, bo wiemy, jak silna jest ta kadra. Nawet jeśli żaden z was nie chce tego powiedzieć, my możemy: jesteście jednym z faworytów mundialu. Ty też tak to widzisz?
Tak, myślę, że reprezentacja Francji zawsze ma mnóstwo talentu i wielu wielkich piłkarzy.

Ale w tym roku szczególnie.
Co?

W tym roku szczególnie.
Tak, możecie tak mówić.

Ty nie możesz?
Nie mogę, bo jestem skromny, wiesz.

Jesteś skromny, dobrze, jedziemy dalej.
Powiedziałbym więc, że reprezentacja Francji zawsze ma mnóstwo talentu i wielu wielkich zawodników. Dlatego w każdym turnieju i właściwie w każdym meczu jesteśmy jednymi z faworytów. To normalne. Najważniejsze jest jednak to, żeby między wszystkimi piłkarzami panował dobry duch. Myślę, że mamy do tego świetną grupę, bo prawie wszyscy jesteśmy w podobnym wieku. Dzięki temu łatwiej się rozumieć, bo często ma się podobne rzeczy w głowie. Atmosfera jest dobra, dobrze czujemy się razem, więc mam nadzieję, że zrobimy coś dobrego na tym mundialu.

Macie dużo dobrej energii, ale też dużo stylu. Planujecie swoje stroje?
Tak, powiedziałbym, że tak, ale numerem jeden dla mnie pozostaje Jules, jest nietykalny.

REKLAMA
REKLAMA

Jedną rzeczą, wobec której nie musicie być skromni, jest atak reprezentacji Francji. Ten atak… jest absurdalny. To prawie nielegalne, to nie fair.
Tak jak powiedziałaś, kody.

To jak kody do gry wideo. Jak to jest patrzeć, jak oni trenują i robią to, co robią?
Powiedziałbym, że to niesamowite, bo to, co robią w klubach, jest niesamowite. A kiedy przyjeżdżają tutaj, robią równie niesamowite rzeczy. Trenując z nimi, cały czas się uczymy. A ponieważ są z nami, łatwiej się z nimi gra.

Kto najbardziej się wyróżnia? Oczywiście jest Kylian, ale gdyby go odłożyć na bok, to czyj rozwój szczególnie lubisz obserwować?
Gdybym miał wskazać jednego albo dwóch z tego ataku… Powiedziałbym Rayan Cherki. Jego umiejętności techniczne są niesamowite. Lewa noga, prawa noga, niesamowite. I Michael Olise. Cokolwiek robi, wszystko przychodzi mu z łatwością. Nie wkłada w to pozornie wielkiego wysiłku, po prostu robi wszystko lekko. Fajnie patrzy się na to, jak bardzo się rozwinął.

Zaskoczyło cię to, jak rozwinął się? Bo kiedy odchodził do Bayernu, oczekiwania były ogromne. To większy klub, większa presja, a on po prostu świetnie tam wszedł. To cię zaskoczyło?
Powiedziałbym, że nie. Pozdrawiam mojego ziomka Owena, muszę go pozdrowić, bo kiedy Michael grał jeszcze w Crystal Palace, ja go nie znałem, ale mój kolega już o nim opowiadał. Mówił mi: „To świetny piłkarz, gra tam, ma kilka opcji reprezentacyjnych, ale wybierze Francję”. Pomyślałem wtedy: „Kto to w ogóle jest?”, bo wcześniej go nie znałem. Potem zacząłem go oglądać i zobaczyłem, że już wtedy grał tak, jak gra teraz. Więc w ogóle mnie to nie zaskoczyło.

REKLAMA
REKLAMA

Czyli trochę go scoutowałeś.
Tak, czasem trochę scoutuję. Mój kolega to akurat totalny maniak piłki. Wypatrzył go naprawdę lata wcześniej. Kiedy mi o nim powiedział, pomyślałem: „Dobra, to go obejrzę”. I zobaczyłem niesamowity talent, jeszcze kiedy był w Crystal Palace.

Zdecydowanie jest jednym z najbardziej ekscytujących piłkarzy Bundesligi w tym sezonie. No i oczywiście na końcu tego ataku jest Kylian. Powiedz mi, jaki on jest na co dzień i jak ważny był oraz jest dla wszystkich sukcesów, które osiąga reprezentacja Francji.
Myślę, że robi to już od siedmiu, może ośmiu lat, więc samo to jest czymś niesamowitym. W pełni zasługuje na to, co osiąga, bo jest ogromnym pracusiem. Cały czas pracuje, cały czas pomaga drużynie. Wcześniej grał w Paryżu, więc bardzo często rywalizowaliśmy przeciwko sobie. A teraz gra z nami i w reprezentacji Francji, i w Realu Madryt, więc teraz jest jeszcze lepiej. To niesamowity talent i świetny facet. Poza boiskiem jest zabawny. Ludzie może tego nie wiedzą, ale on jest naprawdę bardzo śmieszny.

Naprawdę? Nie wiedziałam.
Nie wiedziałaś?

Opowiada dowcipy?
Oczywiście, cały czas, cały czas. To świetny gość. Myślę, że ludzie tego nie wiedzą, bo widzą tylko inną stronę Kyliana. A poza boiskiem to również naprawdę świetna osoba.

REKLAMA
REKLAMA

Musiałeś więc być bardzo szczęśliwy, kiedy trafił do Realu Madryt.
Tak, oczywiście, bo już go znałem. Grałem z nim wcześniej w reprezentacji. Nawet przy moim pierwszym powołaniu on już rzucał żartami. To naprawdę bardzo zabawny gość.

W Realu Madryt bardzo szybko stał się niezwykle ważną postacią. Czy zaaklimatyzowanie się przyszło mu tak łatwo, jak to wyglądało?
Powiedziałbym, że tak, bo wciąż jest wielkim piłkarzem. To bardzo dobry zawodnik, wszystko rozumie. A gra z dobrymi piłkarzami zawsze jest łatwiejsza. Więc tak, powiedziałbym, że było mu łatwiej.

Przechodząc do Realu Madryt, przed wami kilka wielkich tygodni. W La Lidze trwa walka o tytuł, do tego dochodzi Liga Mistrzów. Jak oceniasz wasz sezon do tej pory? Wiemy przecież, że w Realu Madryt standard jest bardzo wysoki, to właściwie poczwórna korona albo nic.
Tak, bo w tym klubie trzeba wygrywać wszystko. Myślę, że to minimum, bo zawsze tak tu było. Na ten moment powiedziałbym jednak, że idzie nam coraz lepiej. Na początku sezonu weszliśmy w rozgrywki trochę powoli, ale teraz, w tej drugiej części, gramy lepiej i mam nadzieję, że na końcu roku zrobimy coś wielkiego.

Tak jak powiedziałeś, ostatnio idzie wam lepiej. Do zespołu przyszedł też Arbeloa. Co się zmieniło pod jego wodzą? Co ci się podoba we współpracy z nim?
Myślę, że ma podobnego ducha do Carlo Ancelottiego, bo daje nam dużo swobody na boisku, a także poza nim. To ktoś, kto naprawdę patrzy na piłkarza, rozmawia z zawodnikami. Czasem przychodzi po treningu z jakimś prezentem.

REKLAMA
REKLAMA

Z prawdziwym, fizycznym prezentem?
Tak, czasem z pączkami.

Pączkami? Wolno wam je jeść?
Czasem, wiesz, czasem trochę oszustwa dietetycznego.

Czyli sekret to pączki.
Czasem. Tak. Na przykład ciasteczka speculaas i takie rzeczy. Po prostu buduje dobrą atmosferę, a to nam pomaga, bo kiedy w drużynie jest dobry duch, rzeczy na boisku stają się łatwiejsze.

Naprawdę to widać, że duch drużyny się zmienił. Kiedy ma się takich piłkarzy jak Mbappé czy Vinícius, których nie trzeba przesadnie „trenować”, czy właśnie ta swoboda sprawia, że oni grają lepiej, a wy jako zespół funkcjonujecie lepiej?
Tak, bo tacy piłkarze grają na najwyższym poziomie od bardzo dawna. Nie trzeba się na nich przesadnie skupiać, wystarczy sprawić, by byli szczęśliwi. Kiedy są szczęśliwi, gra się łatwiej, bo wszystko siedzi w głowie. Jeśli masz wolność i dobre samopoczucie, twoje nogi zrobią potem wszystko, co zechcą.

Kiedy patrzysz na grę Viníciusa, wszyscy zastanawiają się, jaka jest jego najlepsza pozycja i jak najlepiej go wykorzystywać. Co ty o tym myślisz?
Lewe skrzydło. To piłkarz z niesamowitymi umiejętnościami technicznymi i szybkością. Myślę więc, że lewe skrzydło to dla niego najlepsza pozycja.

REKLAMA
REKLAMA

A jeśli chodzi o środek pola, szczególnie w Realu Madryt, przejęcie pałeczki było bardzo trudne, bo wcześniej byli Toni Kroos, Luka Modrić i oczywiście Casemiro. Jak wy znajdujecie teraz równowagę, jeśli chodzi o rozwój i tożsamość tego środka pola?
Powiedziałbym przede wszystkim, że jesteśmy inni. Kiedy graliśmy z nimi, bardzo dużo się od nich nauczyliśmy, bo będąc obok takich piłkarzy jak Modrić, Toni i Casemiro, można nauczyć się wszystkiego. Oni robili wszystko. My jednak nie jesteśmy tym samym typem zawodników. Mamy może więcej siły, więcej szybkości. Zmieniła się też sama piłka, futbol nie wygląda już tak jak wcześniej. Dlatego nie jesteśmy tacy sami jak oni. Teraz musimy skupić się na sobie, na tym, co możemy robić lepiej niż wczoraj. Jak mówiłem wcześniej, teraz jest coraz lepiej. Poprawiamy się od początku sezonu i musimy iść tą samą drogą.

W Lidze Mistrzów muszę o to zapytać, bo Real Madryt i Liga Mistrzów to chyba największa historia miłosna w futbolu. Co się zmienia w Champions League? Mam wrażenie, że wchodzicie wtedy na zupełnie inny poziom.
Jeśli mam powiedzieć prawdę, to sam nie wiem. Naprawdę. Może być tak, że w niedzielę zagramy przeciętnie, a potem słyszymy hymn Champions League, wiesz, ten… I nie wiem, po prostu gramy inaczej. Nawet atmosfera stadionu jest zupełnie inna. Mam wrażenie, że coś w nas się przełącza i gramy tak, jakbyśmy nigdy wcześniej tak nie grali. Nie wiem, może chodzi o ducha, może o coś innego, ale sam też nie potrafię tego wyjaśnić.

REKLAMA
REKLAMA

Czyli naprawdę rozwijacie skrzydła w Champions League. Mieliście przecież w lidze mecze, które nie były najlepsze, a potem trafiliście na Manchester City. City też miało w tym sezonie swoje problemy, ale mam wrażenie, że po raz pierwszy od dawna wielu ludzi stawiało ich w roli faworyta. A wy zrobiliście to, co zrobiliście. Zaskoczyło cię, jak pewnie udało się wam ich wyeliminować?
Nie powiedziałbym, że pokonaliśmy ich komfortowo. Po prostu zagraliśmy na bardzo wysokim poziomie. Byliśmy bardzo skoncentrowani, graliśmy razem, zrobiliśmy to, co mieliśmy zrobić i strzeliliśmy trzy czy cztery gole. Mimo to ten mecz nie był łatwy. Nawet tam, w Manchesterze, oni grali twardo, a my bardzo cierpieliśmy. Nawet gdy grali w osłabieniu, bardzo cierpieliśmy. Dlatego nie powiedziałbym, że to było komfortowe zwycięstwo, bo na boisku naprawdę trzeba było mocno pracować i cierpieć.

A teraz Bayern Monachium. To też będzie wielkie starcie. Gra tam Olise. Bayern ma świetny atak, wy też macie świetnych napastników. Jak znaleźć równowagę, zwłaszcza w środku pola, kiedy chcesz iść do przodu, obsługiwać Viníciusa czy Mbappé, ale jednocześnie musisz zachować solidność w defensywie?
Myślę, że po prostu musimy grać tak, jak gramy zazwyczaj. To na pewno wielka drużyna, ale my też musimy grać swoją siłą, swoją mocą. Mamy świetny atak, ale kiedy nie mamy piłki, wszyscy muszą bronić. Musimy grać razem i po prostu grać tak, jak zwykle.

REKLAMA
REKLAMA

Co twoim zdaniem będzie kluczowe, żeby wygrać ten dwumecz?
Myślę, że kluczem jest zawsze duch drużyny. Jak już mówiliśmy, musimy razem bronić i razem atakować. Uważam, że wygra zespół, który wykona większy wysiłek. To będzie klucz do tego dwumeczu.

Rozmawiałeś już o tym z Olsie? Gdy go widziałeś, powiedziałeś mu: „Do zobaczenia w Europie”?
Na sto procent. Powiedziałem mu, że patrzę już na niego. Teraz jesteśmy przyjaciółmi, to mój ziomek, ale za dwa tygodnie, jeśli będę musiał go zabić na boisku, to go zabiję.

Jak go zatrzymać? Jak zatrzymać go w tej formie? Jak zatrzymać Harry’ego Kane’a?
Po prostu musimy grać tak, jak gramy zazwyczaj. Jeśli będziemy musieli ich kopnąć, to ich kopniemy, bo to on albo ja. Ja wybieram siebie. Musimy po prostu grać swoją piłkę.

Po tym dwumeczu z Manchesterem City czujesz, że coś się w Realu Madryt zmieniło? A jeśli tak, to co takiego sprawia, że myślisz: „To jesteśmy my w Lidze Mistrzów, naprawdę możemy to wygrać”?
Myślę, że to właśnie był ten moment przełączenia. Wcześniej nie graliśmy tak naprawdę jak drużyna. Jak już mówiłem, wszyscy musimy razem pracować, razem atakować i razem bronić. Wiedzieliśmy już przed meczem z City, że nie będziemy długo przy piłce, że będziemy musieli dużo bronić. I zrobiliśmy to naprawdę perfekcyjnie. Teraz już wiemy, że potrafimy tak grać. Potrafimy razem bronić, razem cierpieć, a potem zaatakować i dobić przeciwnika. Myślę, że to właśnie się przełączyło, bo teraz wiemy, że możemy razem bronić, a potem zadać cios.

REKLAMA
REKLAMA

Czy to najlepszy moment, jeśli chodzi o wasze samopoczucie jako grupy, w całym sezonie?
Tak, powiedziałbym, że tak, bo już wiemy, że potrafimy to zrobić. Teraz to musi być minimum. Nieważne, czy gramy z wielką drużyną, czy z dużo słabszą, musimy robić dokładnie to samo. To, jak zagraliśmy przeciwko City, musi być naszym minimum.

Mówiłeś, że sam nie wiesz, co zmienia się w Lidze Mistrzów, ale coś w was klika. Atmosfera jest inna, jakby coś było zapisane w gwiazdach. Jak przenieść to na ligę? Wciąż liczycie się w wyścigu o tytuł z Barceloną i to chyba jeden z ciaśniejszych wyścigów ostatnich sezonów. Czujesz, że wciąż możecie ich dopaść?
Oczywiście. Do samego końca trzeba wierzyć. Musimy wygrywać każdy mecz. Musimy wygrać Ligę Mistrzów i musimy wygrać też mistrzostwo. Musimy zrobić wszystko. Nic nie jest niemożliwe.

Co będzie potrzebne, żeby ich dogonić?
Po prostu musimy wygrywać.

Czyli trzeba być perfekcyjnym w każdym meczu?
Myślę, że to minimum. Jesteśmy Realem Madryt, więc w każdym meczu musimy być perfekcyjni. Musimy wygrywać każdy mecz. Oczywiście czasem to się nie uda, czasem można przegrać, to normalne, ale teraz minimum jest takie, by wygrywać wszystko, bo zostało nam już może piętnaście spotkań. To końcowa prosta sezonu, więc musimy być skupieni i robić wszystko tak, jak mówiłem: razem bronić, razem atakować i wygrywać każdy mecz.

REKLAMA
REKLAMA

Jak radzisz sobie z tą presją? Bo jak sam powiedziałeś, przegrać w innym klubie to jedno, a przegrać w Realu Madryt to coś, co ciąży na człowieku.
Jestem do tego przyzwyczajony. Gram z taką presją od szesnastego roku życia. Już wtedy wszyscy czegoś ode mnie oczekiwali. Przyszedłem tutaj i wiem, co znaczy grać w Realu Madryt. Znam tę presję. Jestem tu już pięć lat, więc teraz po prostu z nią żyję. To coś normalnego. Powiedziałbym nawet, że kiedy nie ma presji, to robi się dziwnie.

Wtedy wiadomo, że coś jest nie tak.
Tak.

Opowiedz mi o człowieku, którego widziałeś wczoraj, choć oczywiście prowadzi teraz inną drużynę, czyli o Carlo Ancelottim. Wiem, że bardzo go szanujesz i że znaczna część twojej przygody w Realu Madryt przypadła właśnie na pracę z nim. Jakim był trenerem i jak ważny był dla sukcesów, które odnieśliście?
Jak już mówiłem, to człowiek bardzo bliski piłkarzom. Daje dużo swobody. Rozumie zawodnika. Oczywiście jest menedżerem, ale powiedziałbym też, że trochę ojcem, bo rozumie, kiedy źle się czujesz albo kiedy masz jakiś problem poza boiskiem. Pozwala ci zająć się swoimi sprawami. Jest bardzo wyrozumiałą osobą. Myślę, że to był klucz. Właśnie dlatego tak długo pracował w Realu Madryt i dlatego wygraliśmy z nim tyle Lig Mistrzów.

REKLAMA
REKLAMA

Czy to dla twojego klubu jeden z najlepszych, a może najlepszy man manager, z jakim pracowałeś? I czy właśnie to jest czasem sekret pracy w zespole takim jak Real Madryt, z tyloma wielkimi nazwiskami?
Tak, myślę, że tak. Jak powiedziałem, my już jesteśmy wielkimi piłkarzami, więc kluczem jest po prostu dać ludziom szczęście. Dać im dobre samopoczucie. Kiedy twój umysł jest w dobrym miejscu, kiedy jesteś szczęśliwy, twoje nogi zrobią wszystko. On robił to znakomicie. Kiedy wygraliśmy Ligę Mistrzów w roku finału w Londynie, mówił nam, że nigdy wcześniej, odkąd został trenerem, nie miał takiego ducha w drużynie. Wszyscy grali razem. Nawet jeśli ktoś siedział na ławce i nie grał, to był szczęśliwy, bo każdy znał swoje miejsce. Każdy wiedział, że ten wejdzie na dziesięć czy piętnaście minut i może zrobić różnicę. Wszyscy wiedzieli, co mają robić. Nikt nie czuł się źle, wszyscy byli szczęśliwi. Nawet na treningach wszyscy się śmiali. Nieważne, czy ktoś miał 35 lat czy 18, wszyscy byli razem. Tamten duch był naprawdę niesamowity.

Masz poczucie, że teraz ta atmosfera znowu się do tego trochę zbliża?
Teraz jest inaczej, bo wielu piłkarzy odeszło i wielu przyszło. Myślę, że teraz po prostu budujemy nowy Real Madryt, a to może zająć trochę czasu. Najważniejsze jest jednak to, że duch drużyny wciąż jest dobry i musimy iść dalej tą drogą.

REKLAMA
REKLAMA

Czyli walczycie o Ligę Mistrzów, walczycie o mistrzostwo Hiszpanii, nadal wierzycie, że możecie je zdobyć.
Oczywiście, walczymy o wszystko.

A do tego mundial.
Na sto procent. Tak.

Na koniec, przed tobą wielkie miesiące, zarówno z Francją, jak i z Realem Madryt. Jeśli chodzi o twój rozwój, co chciałbyś osiągnąć?
Chciałbym być bardziej regularny, grać więcej, utrzymać ten poziom, być bardziej konsekwentnym, pojechać na mundial i go wygrać.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

REKLAMA