Królewscy rzutem na taśmę wywalczyli trzy punkty z Celtą i uniknęli trzeciej z rzędu straty punktów na krajowym podwórku. Drużyna Álvaro Arbeloi złapała trochę oddechu i dalej liczy się w wyścigu po mistrzostwo, a wszystko to w dużej mierze dzięki Aurélienowi Tchouaméniemu, stwierdza AS. W meczu z Celtą francuski pomocnik, jeszcze w poprzednim sezonie ostro krytykowany, znów był najlepszym graczem z pola Realu Madryt.
Trudno wyobrazić sobie dziś wyjściową jedenastkę bez niego. Po gwizdach, które spadły na niego na początku 2025 roku, 26-latek stopniowo odzyskiwał formę i teraz jest jednym z liderów zespołu. W spotkaniu z Celtą był wszędzie i wspierał kolegów w każdej formacji. Ciężko pracował w defensywie, pomagając Asencio i Rüdigerowi. Wspierał też Courtois, Trenta, Mendy'ego czy Ardę przy wyprowadzaniu piłki i budowaniu akcji od tyłu. To on uruchamiał Fede Valverde, obsługiwał dobrymi podaniami Viníciusa i łączył grę z Brahimem Díazem, dodaje hiszpański dziennik.
Znakomitą dyspozycję Tchouaméniego potwierdzają również statystyki. Na Balaídos zaliczył aż 107 kontaktów z piłką, najwięcej ze wszystkich piłkarzy Królewskich. Wygrał 7 pojedynków, zanotował 4 przechwyty i zaliczył jedno kluczowe podanie. Do tego oddał 4 strzały (najwięcej w zespole) oraz, przede wszystkim, otworzył wynik spotkania w 11. minucie. Do tego dołożył 7 odbiorów, 2 udane dryblingi i 2 razy blokował strzały rywali. W całym spotkaniu podawał ze skutecznością na poziomie 92%.
Statystyki te w pełni uzasadniają nagrodę MVP, dodaje AS. W ostatnich pięciu występach pomocnik zdobył to wyróżnienie już trzy razy, w tym dwukrotnie z Benficą. Francuz stał się prawdziwym punktem odniesienia dla kolegów z drużyny i znów był prawdziwym liderem Realu Madryt.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się