Wraca „stary” Valverde
Fede Valverde w 2026 roku wrócił do swojej bardziej ofensywnej wersji. Urugwajczyk odpowiada na oczekiwania Álvaro Arbeloi, który chce więcej bramek i asyst od swojego pomocnika.
Fede Valverde. (fot. Getty Images)
Fede Valverde odegrał kluczową rolę przy wczorajszej zdobyczy trzech punktów, które pozwalają Realowi Madryt utrzymać się w walce o tytuł mistrza Hiszpanii. Urugwajski pomocnik zdobył zwycięską bramkę w Vigo po tym, jak w pierwszej połowie sezonu jego oryginalna i bramkostrzelna wersja była całkowicie zapomniana, wskazuje MARCA.
Gdy Álvaro Arbeloa przejmował pierwszą drużynę Królewskich, Valverde pozostawał zepchnięty na prawą obronę. Wobec kontuzji Trenta Alexandra-Arnolda i Daniego Carvajala to właśnie 27-letni Urugwajczyk był najlepszą opcją na tej pozycji. Nigdy publicznie na to nie narzekał, ale jednocześnie nie ukrywał, że jego naturalnym środowiskiem jest i w dalszym ciągu pozostaje środek pola. Arbeloa przetrzymał go na obronie jeszcze kilka kolejnych meczów, ale też jego głównym zamysłem na Fede było to, aby bardziej wykorzystywać jego potencjał w ofensywie.
Pewnego dnia jeden z ważniejszych członków sztabu technicznego miał powiedzieć: „Fede, chcemy, żebyś strzelił 10-12 goli. Chcemy cię bliżej pola karnego, abyś mógł wykorzystać swój strzał”. Aby Fede znów mógł wrócić do swojej oryginalnej wersji. Wersji, której jak widać nie zapomniał. Jego pozycja w środku pola znów jest niekwestionowana, a sam zawodnik krok po kroku zaczyna się wywiązywać z misji, jaką zlecił mu Arbeloa. Od stycznia tego roku drugi kapitan Królewskich zanotował w sumie osiem asyst i trzy bramki. Pod względem samych asyst to już teraz jest jego najlepszy sezon w Realu Madryt.
W sezonie 2022/23 pod skrzydłami Carlo Ancelottiego Valverde zanotował swój najlepszy rok, jeśli chodzi o ogólną produktywność w ataku – dwanaście bramek i siedem asyst. Na ten moment w obecnym sezonie we wszystkich rozgrywkach zanotował trzy bramki (wszystkie w 2026 roku) i dwanaście asyst. Brakuje mu jeszcze siedmiu trafień, aby zrealizować cel wyznaczony przez sztab Arbeloi.
„Powiedziałem mu, że ja również chcę te jego bramki za czasów Ancelottiego. Fede pokazuje mi swoją jakość i udowadnia, jak jest dla mnie ważny. To praktycznie moje przedłużenie na boisku, jeden z liderów i świetnie reprezentuje to, jaki powinien być zawodnik Realu Madryt. Nawet z bólem nigdy nie chce się zatrzymywać”, tak swego czasu Arbeloa chwalił swojego piłkarza. Piłkarza, dzięki któremu Real Madryt wciąż może walczyć o La Ligę, podsumowuje MARCA.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze