Pedrerol: Xabi próbował trzymać szatnię twardą ręką, ale rozpuścił się jak kostka cukru
Josep Pedrerol to prowadzący nocne Chiringuito i popołudniowe wiadomości sportowe w La Sexcie. Przedstawiamy jego komentarze na temat Realu Madryt w rozmowie z kolegami z Radio MARCA.
Xabi Alonso. (fot. Getty Images)
– Teraz Real ma dwa bardzo ważne mecze. Wyobraź sobie: wygrywasz z Celtą Vigo. A Celta Vigo jest teraz nie do zatrzymania. Celta w tej chwili to zespół, który idzie w górę, prawda? Jeśli Real wygra z Celtą, to kibice znowu uwierzą. Powiedzą: City może być do ruszenia, do tego jeśli Barça przegra w Bilbao... Ale może być też odwrotnie: jeśli Real przegra z Celtą, a Barça wygra w Bilbao, to zobaczymy, kto wtedy w ogóle pomyśli o pokonaniu City, prawda? Na końcu wszystko w piłce to impulsy. Rzeczywistość jest taka, że Real nie daje dobrych odczuć z wielu powodów, zaczynając od kontuzji i całej tej sytuacji z lekarzami. Do tego widzisz Barçę, która może teraz nie awansowała, ale kibice wychodzą z meczu i mówią: „Cholera, co za drużyna, jak walczy”. Widać, że tam wkładają w to serce. Ja wierzę, że kiedy wkładasz w coś serce, to na końcu przychodzą też wyniki i ludzie wlaśnie to cenią najbardziej.
– Real nie wkłada serca w grę? Myślę, że kibice Realu mają poczucie, że ta drużyna nie jest „ich” w takim stopniu, jak kibice Barçy czują, że Barcelona jest „ich”. Także dzięki wychowankom z La Masii. Wielu z nich, naprawdę wielu, jest za Barçą całym sercem. A w Realu cóż, zawodnicy są wielcy, bardzo dobrzy, ale mam wrażenie, że klub musiał w końcu wysłać im ostrzeżenie. Kibice wysłali je poprzez gwizdy. I od tego momentu była reakcja zespołu, prawda? Więc madridismo wierzyło, że ten wstrząs zadziałał, ale teraz oni znowu myślą o czymś innym. Bardzo rzuca się w oczy to, że Mbappé jedzie leczyć się do Francji, Bellingham do Anglii… A Arbeloa to wszystko publicznie potwierdza i mówi, że za nimi pojechali pracownicy i fizjoterapeuci Realu. To nie jest do końca normalne. Ale Arbeloa mówi, że to było uzgodnione i ja w to nie wątpię. Real ma dobrych lekarzy, ale jest seria rzeczy, które nie zachęcają do optymizmu ani do myślenia, że ta drużyna jest w pełni zaangażowana. Są tam pewne rzeczy, które trochę zgrzytają.
– Znam Florentino długo, od czasów mojej pracy reportera w lożowych honorowych, ale nie jestem ekspertem od Florentino. Dogadujemy się świetnie, bo to fantastyczny facet. Zrobił z Realu klub wielki, ogromny i to najlepszy prezes w historii hiszpańskiego futbolu. Z tym zgadzają się wszyscy, nawet jego krytycy. Ale może też popełniać błędy, to jest oczywiste.
– Czy Florentino pomylił się ze zwolnieniem Xabiego Alonso? Nie wiem, zobaczymy, czas pokaże. A z Arbeloą? To bardzo skomplikowane. Dziś w La Sexcie puszczaliśmy wywiad z Garethem Bale’em. I Bale mówi, że w Realu trzeba być bardziej menedżerem niż trenerem. Powiedział, że Zidane nie robił wiele taktycznie, ale podziwiali go jako piłkarza i za to, że sobie z nimi grał. Co więc ma robić trener Realu? Być psychologiem? Taktykiem? Taktykiem już nie za bardzo może, bo piłkarze się tym męczą. Proszą o minutowe wideo, kiedy Xabi robił pięciominutowe. Xabi musiał zejść z 5 minut do 1 minuty, bo zawodnicy na to narzekali. Musisz dostosować się do obecnej mentalności. Dzisiaj rządzi TikTok i krótka historia. Nie możesz puścić zawodnikowi 30-minutowego wideo, szczególnie jak ma 20–25 lat. Komunikacja się zmieniła: dzisiaj mamy highlighty, klipy i szybkie rzeczy. Bale mówił też, że Ancelotti był ich przyjacielem, ale takim przyjacielem, który pomaga i jak trzeba, to też cię opieprzy. Xabi próbował trzymać szatnię twardą ręką, ale rozpuścił się jak kostka cukru. Na koniec nawet bał się zmieniać Viníciusa. A Arbeloa teraz moim zdaniem trafił na bardzo trudną historię. Używa dobrych słów, broni wszystkich, ale nie wiem... Jeden wynik zmienia wszystko, ale teraz sytuacja w Realu nie zachęca do optymizmu.
– A Florentino czuje się ok. Myślę, że Florentino uważa, że trzeba teraz wygrać te dwa mecze. Jak wygrają dwa mecze, to urośnie wiara i wtedy jak zawsze ruszą po Ligę Mistrzów. A nawet jak nie wygrają, to ciągle mają ten wielki romans z Ligą Mistrzów. Rozmawiasz z kimkolwiek i każdy to przyznaje. Nawet Guardiola wcale nie jest szczęśliwy, że ma grać z Realem. Wy podróżujecie i wiecie, że poza Hiszpanią to Real wciąż jest numerem jeden. Tym, który budzi strach. Tą drużyną od remontad, historii, Ligi Mistrzów... Madridista powinien też spojrzeć na tę inną perspektywę, gdzie za granicą mówią ci: „Real może wygrać Ligę Mistrzów, niezależnie jak gra”.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze