Juan Ignacio García-Ochoa z dziennika MARCA stwierdza, że niektóre powroty po kontuzjach to po prostu dobre nowiny, a niektóre zmieniają wszystko. Powrót Antonio Rüdigera należy do tej drugiej kategorii. Dwa mecze wystarczyły 32-latkowi, by wzmocnić defensywę Realu Madryt, przypomnieć wszystkim, kto odpowiada za środek obrony i podnieść poziom wszystkich wokół siebie. W ciągu 180 minut od powrotu Niemca Real stracił tylko jednego gola: z rzutu karnego sprokurowanego przez Huijsena.
Dzięki niemieckiemu obrońcy Real Madryt odzyskał agresję, porządek i dominację. Sztab szkoleniowy uważa, że czwórka obrońców jest teraz lepiej skoordynowana, zwarta i pewna. Jeśli Rüdiger jest z czegoś znany, to z tego, że potrafi ulepszyć grę obrońców wokół siebie. Emanuje autorytetem. Bez wahania atakuje, koryguje, wydaje polecenia, wydaje rozkazy i inspiruje do działania. Już po pięciu minutach gry na Estadio da Luz krzyczał na kolegów z drużyny i beształ ich po dobrej akcji Prestianniego.
Jego obecność wywarła również natychmiastowy wpływ na boiskowych partnerów, zwłaszcza Huijsena, który w Realu Madryt zawsze grał najlepiej u boku Niemca. Z Rüdigerem w pobliżu wszystko wydaje się łatwiejsze. Dystanse do rywali są mniejsze, krycie jest bliższe, a błędy są minimalizowane. Biorąc pod uwagę jego grę, osobowość i wpływ na zespół, Arbeloa z pewnością ucznyni Niemca niekwestionowanym podstawowym zawodnikiem. Od teraz do końca sezonu.
MARCA zauważa, iż doświadczony stoper walczy jednak nie tylko o punkty zespołu, ale i nową umowę dla siebie. Jego obecna wygasa 30 czerwca, a sam zawodnik chce pozostać w Realu Madryt. Strony zgodziły się na rozmowy w nadchodzących tygodniach, po powrocie zawodnika do treningów. Teraz wrócił i chce wysłać zarządowi jasny sygnał swoją grą.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się