Monaco przygotowane przez Pintusa ogrywało już Real
W 2004 klub z Księstwa wyrzucił Królewskich z Ligi Mistrzów, a trenerem odpowiedzialnym za przygotowanie fizyczne był w tamtej drużynie Antonio Pintus.
Didier Deschamps i Antonio Pintus. (fot. as.com)
Real Madryt zagra dzisiaj z Monaco. To starcie ma w Europie skromną historię – doszło do niego tylko dwa razy: w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w sezonie 2003/04. Dla galaktycznego Realu to złe wspomnienie, bo właśnie po tamtej rywalizacji drużyna zaczęła się rozsypywać. Po drugiej stronie stało Monaco prowadzone przez Didiera Deschampsa, a w jego sztabie był człowiek, który dziś czuwa nad przygotowaniem fizycznym Los Blancos: Antonio Pintus.
Kariery Pintusa i Deschampsa przez wiele lat biegły równolegle. Poznali się w Juventusie, gdzie włoski trener pracował w latach 1991–1998. To był dla turyńczyków okres niedokończonej europejskiej chwały: wygrali Ligę Mistrzów w 1996 roku, a w 1997 i 1998 zagrali w finale. Później spotkali się jeszcze w Chelsea. Deschamps zawsze wysoko oceniał – jeszcze jako piłkarz – metody pracy Pintusa, więc było kwestią czasu, aż sięgnie po niego, gdy sam zacznie karierę trenerską, opisuje dziennik AS.
Tak też się stało, gdy w 2001 roku Deschamps objął Monaco. Pintus poszedł z nim, by zbudować zespół, który nie zdołał sięgnąć po mistrzostwo Francji, ale w 2004 roku dotarł do finału Ligi Mistrzów. Po drodze wyrzucił za burtę Real w ćwierćfinale, a w tej historii pojawiła się kolejna znajoma twarz: Fernando Morientes. Real wygrał pierwszy mecz 4:1, a Moro strzelił gola na 4:2, dając Monaco nadzieję przed rewanżem, w którym zespół Queiroza się posypał. Raúl otworzył wynik, ale skończyło się porażką 1:3 (Morientes też trafił) i odpadnięciem przez obowiązującą wtedy zasadę wyższej wartości goli strzelonych na wyjeździe przy remisie w dwumeczu.
Tamten Real był przykładem zarządzania kadrą, które zostawiało wiele do życzenia: prawie żadnych rotacji, a „drugi garnitur” bardzo daleko od poziomu pierwszego. Efekt był taki, że podstawowi piłkarze dojechali do końcówki sezonu kompletnie zajechani i Real poległ na wszystkich frontach, choć chwilę wcześniej wyglądało na to, że pędzi po potrójną koronę. Monaco przeciwnie – fruwało i dotarło do finału w Gelsenkirchen, gdzie przegrało z Porto José Mourinho.
Ślad pracy Pintusa w tamtej drużynie był wyraźny, co Morientes wspominał później na antenie COPE: „Miałem wielu trenerów od przygotowania fizycznego, ale ponad wszystkimi jest Pintus. W wieku 26 lat moja waga meczowa wynosiła 83 kilogramy, pół kilograma w tę czy tamtą stronę. On sprawił, że w trzy tygodnie zszedłem do 79,5. Nigdy w życiu nie byłem tak głodny jak przy tym gościu. Jest sympatyczny, kontaktowy… ale to skurczybyk jakich mało. Powiedział mi, że mogę ważyć między 79 a 80; jeśli miałem 80,1, płaciłem karę”.
„Moje najlepsze doświadczenie fizyczne w 17-letniej karierze było wtedy, gdy grałem w Monaco. W tamtym momencie chciałem go zabić. Z czasem jednak uważam, że był najlepszy z tych, z którymi pracowałem – po tym, co przy nim czułem. Deschamps sprowadza go, bo miał go w Juventusie. Z nim zostaliśmy wicemistrzami Europy drużyną, która poza Francją była krucha i przeciętna. Potem odchodzi z Deschampsem do Juventusu i wprowadza go do Serie A. Później znów mam go w Marsylii, która nie wiem, ile lat nie wygrała ligi – i wygrywamy ligę i puchar. Są przypadki, ale w przypadkach zawsze kryją się drobne szczegóły, a ten facet jest takim szczegółem w wielkiej maszynie zespołu i daje bardzo dużo”.
Właśnie takiego efektu Real szuka teraz, przywracając Pintusa do pierwszej linii. W czasach Xabiego Alonso był sprowadzony do roli Performance Managera i praktycznie nie uczestniczył w przygotowaniu drużyny – ani w okresie przygotowawczym, ani na co dzień. Tym zajmował się Ismael Camenforte, który został zwolniony. Z Arbeloą Pintus znów odpowiada za przygotowanie fizyczne, a nowy trener Królewskich mocno na niego liczy: „Mamy duży margines poprawy pod względem fizycznym. Od tego jest Antonio – żeby dać nam coś ekstra. Jest nam potrzebny”.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze