– Mówiłam sztabowi medycznemu klubu, że słodkie wypieki na śniadanie nie wydają mi się najbardziej odpowiednie, a ich odpowiedź brzmiała: "Trzeba robić wszystko tak samo, nic nie zmieniaj, bo cię wyrzucimy. Z takim podejściem zdobyliśmy 15 Lig Mistrzów". To ostatnie zdanie bardzo często się tam powtarzało.
– Więc jak mam pracować? Odpowiadali, żebym przyjmowała zawodników, jeśli jacyś przyjdą, ale jak ma przyjść jakikolwiek zawodnik, skoro nie wiedzą, że istnieję ani gdzie mają przyjść? A oni odpowiadali: No cóż, tym lepiej, w ten sposób zarabiasz pieniądze za nicnierobienie. Zobacz, jakie masz szczęście. I radzę ci stąd nie wychodzić, bo to najlepszy sposób, żeby móc utrzymać się przez długi czas w Realu Madryt.
– Do 4 sierpnia narastał wobec mnie ruch oczerniania i kłamstw. Bardzo przywiązałam się do zawodników, zachowywali się wobec mnie bardzo dobrze. Także do prezesa. Chciałam tylko, żeby poznali prawdę. Ja odchodzę i nie ma problemu, ale chcę, żeby wiedzieli, że oddałam całe swoje życie, żeby robić to dobrze i nie mogłam zrobić tego lepiej.
– W złożonym pozwie o nękanie nie domagam się pieniędzy, domagam się przeprosin. Nie chcę niczego więcej. Fizjoterapeuci i lekarze mijali mnie na korytarzach i mówili: «Wszystko robisz źle, nie chcemy cię tutaj, z tobą jest gorzej». Takie było ich przesłanie. Nawet nie chcieli usiąść i ze mną porozmawiać.
– Z drugiej strony, zawodnicy wysyłali mi zupełnie inne wiadomości: że dobrze, iż tam jestem; rozumiem już, dlaczego tak się czułem. Za każdym razem, gdy któryś z zawodników wysyłał mi taki komunikat, uniemożliwiano mu kontakt ze mną.
Głośny wywiad z Itziar González w dzienniku MARCA można znaleźć w tym artykule.
Komentarze (121)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się