Są takie wieczory, kiedy Real Madryt gra z poczuciem, że wszystko zależy w dużej mierze od jednego detalu, stwierdza dziennik MARCA. Jeden strzał, jedna akcja czy jeden piłkarz, który odmieni mecz. W starciu z Elche tym zawodnikiem był Trent Alexander-Arnold. Gdy plan Xabiego Alonso przestał działać, drużyna najczęściej podawała piłkę do Anglika, aby ten znalazł rozwiązanie.
Anglik przypomniał, dlaczego uważany jest za specjalistę od stałych fragmentów. Miał swój udział szczególnie przy pierwszym golu Królewskich. Jego wrzutka z rzutu różnego została przedłużona przez Bellinghama, a Huijsen trafił do siatki. MARCA przypomina, że druga bramka również padła po akcji, która rozpoczęła się rzutem wolnym wykonanym przez Trenta. W meczu, w którym Real Madryt nie miał prawie żadnych argumentów, to właśnie dobrze ułożona noga 27-latka uchroniła zespół od porażki.
Anglik odegrał stałe fragmenty Ardzie Gülerowi, a dodatkowo posyłał wiele piłek ze swojego sektora boiska. Hiszpański dziennik dodaje, że w meczu z Elche obrońca zanotował łącznie 7 celnych dośrodkowań, co jest rekordem w obecnym sezonie La Ligi. Jego powrót do pierwszego składu nie odmienił ogólnego obrazu drużyny, ale to właśnie on miał najwięcej kontaktów z piłką.
Nie ustrzegł się jednak błędów, dlatego trudno jednoznacznie ocenić jego wczorajszy występ. W defensywie spisał się poniżej oczekiwań, a największy zarzuty można mieć do niego o pierwszą straconą bramkę, gdy nie był w stanie na czas zablokować strzału Alexa Febasa. Do tego zanotował aż 25 strat. Dziennik AS podaje, że jest to najgorszy wynik w Realu Madryt od kwietnia, gdy w meczu z Athletikiem Vinícius stracił piłkę 33 razy. Z Elche Trent wygrał łącznie tylko 2 z 7 pojedynków (29%).
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się