O, trafia go piszczelem w twarz. Bramkarzowi leci krewa z nosa. VAR nie interweniuje mimo uderzenia, bo – jak rozumiem – uznają to za zderzenie przypadkowe.
Prieto Iglesias (dyrektor VAR): Zwróćcie uwagę, że chodzi o starcie o piłkę – napastnik Realu Madryt i bramkarz idą do piłki w sytuacji czysto sportowej, bez żadnego dodatkowego, celowego gestu. Gdyby w tej akcji napastnik Realu Madryt wykonał dodatkowy ruch, żeby świadomie uderzyć bramkarza, rozmawialibyśmy o zupełnie innym scenariuszu. Natomiast tutaj to jest zderzenie przypadkowe, niezamierzone, przy walce o piłkę.
W tej sytuacji nie ma oczywistego, wyraźnego błędu.
Prieto Iglesias: I dokładnie o to chodzi, o czym zawsze mówimy – o tę zasadę „oczywisty, wyraźny błąd”. I o ten powrót do korzeni, o którym wspominaliśmy wcześniej, jeśli chodzi o linię interwencji VAR-u: chodzi właśnie o błędy oczywiste, jasne i oczywiste.
***
Chodzi o gola, którego strzelił Bellingham – rzeczywiście jest tam kontakt między Viníciusem a bramkarzem Elche, między napastnikiem Realu a Iñakim Peñą. Rzeczywiście, trochę poleciała mu krew z nosa.
Melero López (sędzia VAR): Tak, to była akcja, w której dużo się działo. Sprawdzaliśmy też, czy piłka wyszła poza boisko – nie wyszła całym obwodem – a potem przeanalizowaliśmy sam kontakt, który tam jest, i uznaliśmy, że to akcja przypadkowa, zwykły element gry, w której nie ma żadnego wejścia ani lekkomyślnego, ani nieostrożnego. To typowe zderzenie w futbolu, po którym akcja toczy się dalej i pada gol.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się