REKLAMA
REKLAMA

13 centymetrów różnicy: kto i jak wybiera kadr przy ocenie spalonego w sali VOR?

Klubowa telewizja Realu Madryt opublikowała obszerny materiał na temat tego, jak błędnie analizowane mogą być pozycje spalone i ile goli przez to mogli już stracić Królewscy.
REKLAMA
REKLAMA
13 centymetrów różnicy: kto i jak wybiera kadr przy ocenie spalonego w sali VOR?
José Sánchez Martínez i Kylian Mbappé. (fot. Getty Images)

– Ostatnio w La Lidze to sędziowie z VAR-u, a nie ci na murawie, częściej przesądzają o wyniku. Kto wybiera klatkę i jak dokonuje się tego wyboru w sali VOR? Trzeba się dobrze skupić, bo portal Footballgate.com przygotował znakomity reportaż, któremu warto poświęcić dużą uwagę. Analizuje w nim decyzje VAR-u przy sytuacjach ze spalonym. Autorzy wskazują na kluczową rolę czynnika ludzkiego – to on decyduje, którą klatkę wybiera się jako moment kontaktu z piłką i jaki obraz pokazuje się sędziemu na boisku. Innymi słowy, to sędzia VAR, według tego opracowania Footballgate.com, w praktyce rozstrzyga, co widać na ekranie. Różnica może sięgać nawet 13 centymetrów – i od niej zależy, czy akcja zakończy się prawidłowym golem, czy trafieniem nieuznanym.

REKLAMA
REKLAMA

– Portal nazwał ten materiał „klatką korumpującą” i opisuje, jak ważny jest czynnik ludzki przy tych decyzjach – także wtedy, gdy używa się półautomatycznej technologii spalonego. Z systemem czy bez niego, sędzia w sali VOR musi potwierdzić lub skorygować punkt kontaktu z piłką. Wybór klatki jest kluczowy, bo różnica do 13 centymetrów może od niego zależeć; czasem przesądza nawet przesunięcie o jeden–dwa frame’y.

– Od wprowadzenia VAR-u w Hiszpanii anulowano Realowi Madryt 37 goli – to zdecydowanie najwięcej spośród hiszpańskich drużyn. Portal zauważa przy tym, że od czasu wdrożenia wideoweryfikacji to Real Madryt i Barcelona strzelają najwięcej goli i zdobywają większość tytułów ligowych. Można by więc oczekiwać podobnych statystyk także w kategorii bramek anulowanych.

– Statystyki mówią jednak co innego. Skąd ta różnica? Oficjalna wersja pewnie brzmiałaby tak: napastnicy Realu Madryt, w odróżnieniu od Barcelony, grają permanentnie na granicy spalonego od momentu wejścia VAR-u. Ale gdyby to była prawda, dlaczego to samo nie dzieje się w Lidze Mistrzów? Czy możliwe, że nie wszystkie anulowane gole Realu były faktycznie nieprawidłowe? Może wybierane w sali VOR (lub korygowane w sali sąsiedniej) klatki nie zawsze były właściwe?

REKLAMA
REKLAMA

– Od tego momentu Footballgate.com przechodzi do przykładów goli skasowanych z powodu – jak twierdzą autorzy – błędnie wybranej klatki. Pierwszy to trafienie na stadionie Getafe, które w sezonie 2020/2021 dałoby Realowi Madryt zwycięstwo na Coliseum; przy tamtym układzie tabeli dwa dodatkowe punkty oznaczałyby mistrzostwo. Artykuł wyjaśnia, że zespół VAR nie wybrał ujęcia, w którym brazylijski stoper dokładnie podaje do Mariano.

– W poprzednim sezonie, w meczu z Valencią, VAR cofnął gola Mbappé przy prowadzeniu rywali 1:0. Portal ocenia tę decyzję jako błąd: analiza wskazuje, że w sali VOR nie wybrano prawidłowej klatki, więc bramka powinna zostać uznana.

– W tym samym sezonie anulowano też trafienie Mbappé z Las Palmas. Według artykułu popełniono podwójny błąd: pokazana klatka wyglądała na niewłaściwą, a dodatkowo doszło do zmiany posiadania, więc mielibyśmy do czynienia z nową akcją – gol powinien był zostać uznany.

– Kolejny przykład to gol Valverde na Sánchez-Pizjuán w meczu z Sevillą. Trafienie anulowano, a obraz, który miał dowodzić braku spalonego, dotarł… od kibica z trybun, mimo ogromnej liczby kamer na stadionie. Znów widać różnicę między klatką wybraną w sali VOR a wcześniejszą. Jeśli spojrzeć na nogę Rüdigera, widać, że wskazana przez VAR klatka nie była właściwa. Te analizy podkreślają wagę czynnika ludzkiego, czyli interwencji sędziego VAR.

REKLAMA
REKLAMA

– Wniosek Footballgate.com: wideoweryfikacja jest świetnym narzędziem, stworzonym po to, by korygować i minimalizować błędy sędziowskie. Skuteczność zależy jednak od właściwego użycia. W wielu przypadkach VAR Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej zrobił odwrotnie – zamienił dobrą decyzję sędziego boiskowego w błąd przez niewłaściwe ustawienie klatek przy spalonych. Obecny system arbitrażowy wyrasta z najciemniejszych lat hiszpańskiego futbolu, kiedy ówczesny wiceprzewodniczący Komitetu Technicznego Arbitrów otrzymywał miliony euro od Barcelony w latach 1993–2018. Warto pamiętać, że syn Negreiry współpracował z sędziami i towarzyszył im na Camp Nou oraz do hoteli aż do lutego 2023 roku. Korupcja systemowa mogła ustąpić miejsca nowej formie manipulacji – „korupcji technologicznej”.

– Do 13 centymetrów różnicy w zależności od tego, którą klatkę się wybierze – mówi prowadzący. – Zdejmuję klatkę, dokładam klatkę… Trzynaście centymetrów.

– Widzieliśmy spalone Mbappé odwoływane „na paznokieć” – odpowiada rozmówca. – A tu można „grać” klatkami w granicach 13 centymetrów. To potwierdza to, co mówiłem wcześniej: nie zawodzi narzędzie. Kryzys zaufania do VAR-u nie powinien dotyczyć samego systemu, tylko sposobu, w jaki korzystają z niego odpowiednie instancje – w tym firma obsługująca system, mająca powiązania z Barceloną. To wszystko jest uderzające.

REKLAMA
REKLAMA

– VAR miał służyć temu, by w dobrych rękach uczynić hiszpański futbol bardziej „naukowym”, ograniczyć uznaniowość decyzji. Tymczasem wyszło odwrotnie. Najlepszym symbolem jest ta „zdejmuję klatkę, dokładam klatkę” – jak letni przebój od Closa Gómeza. Gdy wszystko zależy od tego, że sędzia powie: „piłka schodzi z buta w tym momencie, a nie w tamtym”, przestajemy mieć narzędzie naukowe, a zaczynamy mieć błędy – w większości, jak widzimy, przeciw Realowi. To czynnik ludzki umożliwia błąd po stronie arbitra w sali VAR.

– I dlatego tych goli anulowanych Realowi jest tak dużo – wiemy o 37, a wiele z nich to spalone „na centymetry”. Mbappé wydaje się największym poszkodowanym – ciekawe, ile trafień już mu w ten sposób skasowano.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (62)

REKLAMA