– „Sprawa Negreiry”? Oczywiście nie mogę jej komentować z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że mamy niezależny Komitet Dyscyplinarny. Po drugie dlatego, że nie wchodziłem szczegółowo w tę sprawę. Jednak na tyle, na ile jestem poinformowany, mogę powiedzieć, że sytuacja jest niewykle poważna. Tak poważna, że moim zdaniem jedna z najpoważniejszych w piłce nożnej, od kiedy jestem w nią zaangażowany.
– Na poziomie ligi hiszpańskiej sprawa jest oczywiście przedawniona i nie może spotkać się z sankcjami rozgrywkowymi, natomiast postępowanie toczy się na szczeblu hiszpańskiej prokuratury. To samo tyczy się UEFA – tu nie ma nic, co ulega przedawnieniu.
– Jak wygląda obecna sytuacja z Superligą? Widocznie wciąż próbują coś jeszcze zrobić, w mojej opinii tylko po to, by poprawić nieco swoją pozycję negocjacyjną i spróbować z nami coś negocjować. Nie do końca jednak zrozumieli, że my nie musimy niczego negocjować. Oczywiście, ego u pewnych osób również odgrywa pewną rolę i przez to wciąż coś robią w tym aspekcie, ponieważ na przestrzeni lat przyzwyczaili się, że wszyscy im przytakują. Jednak ta historia jest już skończona, nie ma co do tego wątpliwości.
– Wielu moich kolegów sprzeciwiało się spotkaniu z grupą A22? Po prostu nie widzieli powodu i potrzeby, bym spotykał się z firmą promującą, ale i tak chciałem pojawić się na tym spotkaniu, by nikt nie zarzucał mi niedostępności i arogancji. Ale nie chciałem być tam sam, tak więc dzwoniliśmy do klubów, lig, kibiców i FIFPro. Wszyscy byli w sali, kiedy przyszli przedstawiciele A22 i, szczerze, nigdy nie widziałem tak lekceważącego nastawienia, z jakim spotkali się ci przedstawiciele ze strony wszystkich obecnych. Karl-Heinz Rummenigge powiedział im, że to ich „Waterloo”, a szef angielskich kibiców, że „Wielka Brytania w ostatnich dwóch miesiącach miała więcej premierów, niż wy zwolenników”.
– Mogli dostrzec, że to projekt, którego nikt nie chce. Szkoda, że to się dalej ciągnie, prawdopodobnie tego by już w ogóle nie było bez wsparcia mediów.
– Satysfakcja z zarzutów wobec Agnelliego? Nie nazwałbym tego satysfakcją, nie było potrzeby, bym odczuwał coś w tym stylu. Oczywiście, o wielu rzeczach wiem więcej, niż zwykli fani piłki nożnej. Historia Juventusu musiała skończyć się tak, jak się skończyła, ponieważ tam wszystko było złe. Nie utrzymuję emocjonalnych więzi ani z Agnellim, ani z nikim z Juventusu, ale chciałbym podkreślić, że nadal szanuję Juventus jako klub i, ogólnie, bardzo szanuję wszystkie trzy kluby.
– Juventus, Barcelona i Real ogłaszają się samozwańczymi zbawcami futbolu, podczas gdy przeciwko jednemu toczy się postępowanie za nieprawidłowości finansowe, a przeciwko drugiemu za wyprowadzanie pieniędzy do jednego z liderów komitetu sędziowskiego. Zobaczymy, czy trzeci też ma coś na sumieniu. Ciekawe, jak ratowaliby futbol… Dalsze komentarze z mojej strony są zbędne.
Przypomnijmy, że 23 marca UEFA uznała, iż istnieją wystarczające podstawy do potencjalnego naruszenia przepisów przez Barcelonę i zdecydowała wszcząć dochodzenia w „sprawie Negreiry”. Według radia SER kataloński klub może zostać wyrzucony z europejskich rozgrywek nawet na pięć lat, a Aleksander Čeferin zamierza przyjąć zdecydowaną strategię, która nie pozwoli Barcelonie na skuteczne odwołanie się od kary w Trybunale Arbitrażowym ds. Sportu.