– Klasyki od środka przeżywa się dokładnie tak samo jak przed telewizorem. Są bardzo intensywne i budzą olbrzymie ożywienie. Jeśli chodzi o mnie, zawsze byłem mocno poddenerwowany na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem. Wręcz z nikim nie rozmawiałem. Kiedy jednak zaczynał się mecz, wszystko mijało.
– W rzeczy samej mówimy o decydującym spotkaniu. Jeśli Barcelona wygra, koniec ligi. Jeśli jednak zwycięż Real… Takie potyczki są w stanie podłączyć cię do prądu, gdy tylko przechylisz szalę na swoją stronę. Barcelona jeszcze nie zdążyła poczuć presji związanej z ewentualnym wymknięciem się spraw spod kontroli. Oczekuję fantastycznego widowiska. Oczywiście, że nie uważam, by liga była rozstrzygnięta! Real niezależnie od wszystkiego musi wyjść na boisko po zwycięstwo, a rywal o tym wie. Wczuwam się trochę w rolę zawodnika, ten czas przed Klasykiem zawsze bardzo się dłuży.
– U Barcelony wyróżniłbym obronę. W ostatnich latach mieli trudności z utrzymaniem modelu gry opartym na posiadaniu piłki. Żądza zwycięstwa wydawała się u nich momentami zbyt mała. Xavi jednak potrafił odwrócić tę sytuację, a teraz na dodatek znacznie poprawili się w defensywie. Indywidualnie wyróżniłbym natomiast Pedriego. Z nim Barcelona jest Barceloną jeszcze bardziej niż kiedykolwiek.
– Monopol Barcelony na wygrane 1:0? Wygrywanie jest zawsze dobre, Barcelona potrzebuje zwycięstw niezależnie od ich wymiaru i stylu.
–Moim najlepszym wspomnieniem związanym z Klasykami jest zwycięstwo w półfinale Ligi Mistrzów 2:0 na Camp Nou. Atmosfera była bardzo gęsta, ale awansowaliśmy do finału, który potem wygraliśmy.
– Piłkarze pokroju Viníciusa często są siłą rzeczy zatrzymywani w agresywny sposób. W takiej sytuacji trudno zachować pełne skupienie. Niełatwo radzić sobie z taką liczbą fauli, przerabiał to między innymi Neymar. Dobrze jednak, że Ancelotti stara się na Viniego wpływać. Nie ulega wątpliwości, że Vinícius musi się trochę uspokoić.
– W Realu Madryt zawsze po złym meczu piłkarz przestawał być cokolwiek wart. Modrić i Kroos pokazali z Liverpoolem, że są w fantastycznej formie.
– Ciekawostka z Klasyku? Był taki mecz zakończony wynikiem 3:3. Na boisko wyszedł chłopak nazwiskiem Messi i strzelił nam trzy gole. Niemożliwe będzie zobaczyć po raz kolejny kogoś takiego, jak on. Tamtego wieczora oszołomił wszystkich w dniu, gdy Real Madryt rozgrywał fantastyczne spotkanie.
– Kluczem w niedzielę będzie środek pola. W Pucharze Barcelona poradziła sobie w tej strefie perfekcyjnie, a Real praktycznie nie tworzył sytuacji. Ancelotti ma jednak na pewno plan!
– Obstawiam 3:1 dla Realu.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się