Santillana: Pozostają wspomnienia
– To smutny dzień. Odszedł kolega, przyjaciel. Pozostają przede wszystkim wspomnienia, jak te, kiedy przychodzisz w wieku 18 lat, jesteś dzieckiem i to, jak się czujesz przyjęty przez wielkich piłkarzy. Byłem bardzo dobrze przyjęty przez Amancio, między innymi. Nauczyli nas bardzo dużo, przede wszystkim tego, jaki powinien być piłkarz, profesjonalista, by być w tej drużynie przez wiele lat.
– Nie ma nic zapisanego odnośnie wartości madridismo, ale są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Amancio zarażał ogromnym charakterem swoich kolegów.
– Jestem mu wdzięczny za wszystko, co zrobił dla nas wszystkich. On był dla nas postacią, genialnym piłkarzem i idolem, który pomagał nam w wielu elementach gry, również jako trener. Chcę mu za to wszystko podziękować.
– Odchodzą od nas piłkarze, którzy byli bardzo ważni w historii Realu Madryt. Takie jest życie, ale to nie przestaje być smutne i bolesne.
Mijatović: Miałem szczęście dzielić z nim wiele chwil
– Amancio był fenomenem pod każdym względem. Nie potrafiłbym powiedzieć, czy był lepszym piłkarzem, czy człowiekiem. Miałem szczęście dzielić z nim wiele chwil i rozmawiać bardzo dużo o futbolu. Był fenomenem.
– Mieliśmy coś wspólnego: w 1966 Amancio strzelił gola Partizanowi w Belgradzie w La Sexcie, a 32 lata później ja miałem szczęście, by strzelić w La Septimie. Spędziliśmy wiele czasu, rozmawiając o tym. Powiedział mi, że strzelił mojej byłej drużynie i od tamtego czasu nigdy nie potrafiliśmy zdobyć Ligi Mistrzów, dopóki nie strzeliłem ja. Zawsze dawał dobre rady
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się