Jak donoszą dziennikarze Marki, największym rywalem w batalii o pozyskanie 19-latka będzie Manchester City. Obywatele nie ustawili się w kolejce jako pierwsi, ale gdy już to zrobili, zaczęli rozpychać się łokciami. W Madrycie mimo to panuje niezmącony optymizm. Bellingham odrzuca wszelkie zakusy spoza stolicy Hiszpanii. Sprawia to, że z każdym dniem na ewentualny transfer można zapatrywać się coraz bardziej realnie. Działacze Królewskich zachowują jednak przy tym wszystkim spokój i nie zamierzają niczego na siłę przyspieszać. Konsekwentnie działają krok po kroku i mają wszystko dokładnie wymierzone.
Brytyjska prasa twierdzi, że City oferuje Borussii za Jude'a 170 milionów euro. Do Dortmundu nie spłynęła jednak jak dotąd żadna konkretna oferta. Los Blancos poinformowali Borussię o swoim zainteresowaniu, ale na formalne propozycje czas przyjdzie dopiero wówczas, gdy gracz jasno zakomunikuje, gdzie chce występować w przyszłym sezonie. Włodarze Realu niezmiennie twierdzą, że zrobili do tego momentu wszystko, jak należy. Kontakt z Bellinghamem pozostaje nieprzerwany od kilku miesięcy.
Królewscy już jakiś czas temu poprosili pomocnika, by nie podpisywał nowego kontraktu w Niemczech. Borussia niejednokrotnie próbowała parafować z piłkarzem nową umowę, ale za każdym razem spotykała się z odmową. Można uznać to za jasny sygnał, że Bellingham jest zdecydowany na zmianę otoczenia. Sportowo BVB rzecz jasna mocno na tym ucierpi, jednak z drugiej strony do klubowej kasy trafią olbrzymie pieniądze.
Choć w Madrycie pozostają spokojni i ostrożni, to jednak klub zdaje sobie sprawę, że pozyskanie Anglika byłoby jasnym dowodem na to, że można konkurować z klubami-państwami bez wsparcia multimiliarderów z Bliskiego Wschodu. Bellingham będzie więc kluczowym elementem nie tylko sportowego rozwoju, lecz także dowodem na zachowanie przez Real miejsca w klubowej hierarchii.
Komentarze (34)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się