– Endrick zawsze był bardzo spokojnym dzieckiem. Praktycznie każdą sobotę i każdą niedzielę spędzał na moich meczach, oglądał mnie jak grałem w piłkę. Nasze weekendy kręciły się wokół zabłoconych boisk i myślę, że widząc, że nasze możliwości ekonomiczne nie są najlepsze, to właśnie wtedy w futbolu dojrzał szansę na to, aby prowadzić spokojne życie. I nie tylko dla siebie, ale dla całej rodziny.
– Gdy nie gra lub nie trenuje, Endrick lubi grać w gry komputerowe i chodzić z przyjaciółmi po centrach handlowych. Przede wszystkim jednak uwielbia bawić się ze swoim bratem.
– Mój syn jest bardzo uczciwym, szczerym i wychowanym chłopakiem. Pamiętam dwie sytuacje z ostatnich lat. Gdy grał jeszcze w młodzieżowych kategoriach Palmeiras, to w jednym meczu z Santosem zdobył bramkę przewrotką. Z innego kąta mogło się wydawać, że piłka odbiła się jeszcze od innego zawodnika zanim trafiła do bramki. Razem z matką pytaliśmy go o to po meczu i odpowiedział bez zawahania: „Tato, gdyby to nie była moja bramka, to nigdy bym jej nie celebrował. To jasne, że to ja ją zdobyłem”. Rok temu już w pierwszej drużynie Palmeiras w meczu z Athletico Paranaense doszło do podobnej sytuacji z Gustavo Scarpą, który teraz gra w Premier League. Znów świętował bramkę jak swoją. Później sam Scarpa przyznał, że nie dotknął piłki i to faktycznie był gol Endricka.
– Jego idolem od zawsze był Cristiano Ronaldo. W pewnym momencie również ja, gdyż też grałem w piłkę, chociaż nigdy nie wszedłem na zawodowy poziom. Teraz patrzy na Viníciusa i Rodrygo, których odwiedził podczas ostatniego pobytu w Madrycie. Bardzo się nam spodobało to miasto, byliśmy zaskoczeni. Nie możemy się już doczekać lepszego poznania Hiszpanii i całej nowej kultury. W marcu jest przerwa FIFA i jeśli Endrick nie otrzyma powołania do pierwszej reprezentacji Brazylii, a prawdopodobnie jeszcze do tego nie dojdzie, to wykorzystamy te dni, aby polecieć do Madrytu i pooglądać potencjalne domy i szkoły.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się