Sytuacja Francuza jest dosyć jasna dla wszystkich. On sam wypowiada się już o 6 miesiącach, które pozostają mu w Paryżu. Z kolei Norweg chce grać w La Lidze. Na to wskazują najnowsze informacje i dlatego Real Madryt oraz Barcelona nawiązały mocniejszy kontakt z jego otoczeniem. Decyzja jest po stronie piłkarza, jego ojca i agenta Mino Raioli.
MARCA twierdzi, że wszystko prowadzi do kolejnej wojny hiszpańskich gigantów. Javier Tebas, prezes La Ligi, na razie studzi jednak nastroje w Barcelonie, podkreślając, że Duma Katalonii na dzisiaj nie może sprowadzić Hålanda, a Real Madryt może obu z Mbappé. Joan Laporta, sternik Blaugrany, ma prosić swojego przyjaciela Raiolę o czas na działanie i poczekanie do lata, gdy Barcelona ma mieć potencjalnie margines na taką operację, chociaż eksperci wskazują, że będzie o to niezwykle trudno.
Królewscy w temacie Norwega opierają się na świetnych stosunkach z Borussią Dortmund oraz dużo bardziej ustabilizowanym projektem, także finansowym. Nie było przypadkiem, że Hans-Joachim Watzke, dyrektor generalny BVB, kilka dni temu potwierdził, że Real Madryt interesuje się napastnikiem i że jego marzeniem jest obejrzenie Hålanda wygrywającego Ligę Mistrzów z Królewskimi.
MARCA utrzymuje, że istnieje klauzula odejścia, której wejście po transferze napastnika w 2019 roku obie strony ustaliły na 2022 rok. BILD niezmiennie informuje, że wynosi ona 75 milionów euro, ale do tej kwoty, która w całości powędruje do Dortmundu, należy doliczyć prowizje dla Raioli i ojca gracza oraz pensję zawodnika. Pozyskanie Norwega przy 6-letniej umowie może kosztować dany klub ponad 300 milionów euro.
W Realu Madryt istnieje jasny zamysł rzucenia większości dostępnych środków na wzmocnienie ataku. Przy praktycznie domkniętym Mbappé teraz wysiłki mają skupić się na Hålandzie, jeśli tylko Raiola nie oszaleje w negocjacjach. Klub jest jednak gotowy do walki. „Całe pieniądze na atak”, takie słowa mają padać na spotkaniach działaczy w Valdebebas.
W Anglii komentuje się, że prowizje przy transferze Norwega sięgną 50 milionów euro, chociaż Raiola niezmiennie temu zaprzecza. Królewscy rozumieją, że muszą opłacić otoczenie atakującego i zrobią to zresztą także w przypadku wolnego transferu Mbappé. MARCA podkreśla, że klub jest gotowy finansowo do takiego wysiłku, ale nie odlecą i jeśli Raiola zdecyduje się na licytację oraz wybranie tego, kto rzuci największe pieniądze, to nie staną do takich zmagań. Dziennik dodaje, że klub przy tym absolutnie nie odrzuca negocjacji z Raiolą i rozumie trudności tej operacji, ale pozostaje też spokojny przy obecnej kadrze i planowanym dołączeniu do niej Mbappé.
Sam Håland chce zwycięskiego projektu i drużyny walczącej o tytuły. Początkowo był nastawiony na bycie wyłączną gwiazdą ekipy, ale ostatnie informacje wskazują, że rozumie, iż w wielkim klubie będzie otoczony innymi gwiazdami. W tym względzie Real Madryt oferuje mu dużo więcej niż Barcelona. Przy transferze do stolicy od pierwszej minuty byłby na okładkach i w tytułach razem z Mbappé.
Przyszłość dwóch młodych gwiazd futbolu rozstrzygnie się w najbliższych miesiącach. Wszystko wskazuje na to, że Mbappé wyląduje w Madrycie. Przy Hålandzie jest więcej wątpliwości, ale w ostatnich dniach coraz więcej zaczęło wskazywać na Hiszpanię. Jeśli Realowi Madryt uda się pozyskać obu, to dobrze wie, że potencjalnie zamyka temat ataku na kolejną dekadę, a nawet otwiera temat przesytu przy obecności 34-letniego Karima Benzemy.
Komentarze (102)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się