Gdy niemal wszystko na Estadio Mestalla było przegrane, Zidane postawił wszystko na jedną kartę, przesuwając Ramosa do przodu i dając szansę dwóm typowym napastnikom, których ma w kadrze. Z pewnością jednak zwróciło uwagę, że szybciej od Jovicia na boisku zameldował się Mariano, przywracając do żywych wspomnienia z marca, gdy wychowanek Królewskich zdołał wyprzedzić Serba w hierarchii. Potem nadeszła jednak pandemia, niezwykle intensywny koniec zmagań ligowych, a Mariano poszedł w odstawkę. Teraz, w listopadzie, do gry ma wrócić dzika energia Mariano, który cały czas pozostaje autorem ostatniego gola na Santiago Bernabéu.
Mariano nie miał szczęścia, od kiedy wrócił do Realu Madryt. Kontuzje i brak zaufania ze strony Zidane'a utrudniały mu życie niemal cały czas. Kiedy już natomiast uderzył pięścią w stół golem zdobytym w Klasyku po 30 sekundach od wejścia, wstrzymano wszelkie rozgrywki. Szczęście zdecydowanie nie jest po jego stronie. Zupełnie inaczej, niż pracowitość, zaangażowanie i marzenie o grze w białej koszulce. Drugi rok z rzędu nie chciał odejść z klubu, będąc przekonanym, że może być remedium na problemy ze strzelaniem goli. I choć wie, że okazji będzie miał niewiele, to zamierza je wykorzystać.
Przeciwko Valencii Zizou dał mu 14 minut i wystawił do gry wcześniej, niż Lukę Jovicia, ponieważ francuski trener zauważył, że Mariano pracuje dużo ciężej. Podczas gdy Jović zniechęca do siebie wszystkich swoim językiem ciała, Mariano zaraża swoją energią i stara się robić wszystko dobrze. Gdy wszystko było już przegrane, przeciwko Nietoperzom w niecały kwadrans oddał trzy strzały i zanotował trzy odbiory. Jego presja wywierana na obrońcach gospodarzy była wprost niewiarygodna, co pokazują też liczby – wygrał wszystkie pojedynki główkowe, w które wchodził z defensorami. Jak zawsze, Mariano zdecydowanie dał się zauważyć na boisku.
Chociaż jego pojawienie się na murawie nie pomogło w wymierny sposób drużynie, Zidane odnotował, że jego obecność może być dużą wartością dodaną dla zespołu. Nigdy nie negował zaangażowania i wysiłku swojego napastnika, a obecnie Mariano wydaje się być po prostu bardziej zaangażowany w zespół, niż Jović. Hiszpan powinien łapać regularność, czego jednak nie ułatwiały mu kontuzje. W tym sezonie był to najpierw problem mięśniowy, a potem długa regeneracja po zabiegu usunięcia migdałków. W ubiegłym sezonie przeszkadzały mu plecy, które powodowały, że był bardzo częstym gościem siłowni i gabinetów rehabilitacyjnych.
Obecnie Mariano wydaje się ponownie być w dobrej formie, wyprzedzając Jovicia w hierarchii. W jego rękach jest to, czy zyska uznanie w oczach sztabu szkoleniowego podczas dwóch tygodni treningów, gdy reszta jego kolegów będzie na zgrupowaniach reprezentacji. W czasie, gdy jego bezpośredni rywal o miejsce w składzie, Luka Jović, otrzymał powołanie do kadry, on będzie trenował w Valdebebas. Zizou, mając Benzemę jako niepodważalną postać pierwszego składu, raczej nigdy nie dawał wiele szans zmiennikom, ale teraz Francuza najprawdopodobniej dopadł uraz. Mariano natomiast chce otrzymać szansę i wypowie swojemu szkoleniowcowi wojnę.
Komentarze (45)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się