– Poczucie bycia madridistą? Real Madryt dał mi wszystko i zawsze będę czuć wobec niego wyjątkowe uczucie. A sevillistą? Z Sevillą wygrałem wielki tytuł, ale klub dał mi dużo więcej niż myślą ludzie. Ten klub ma miejsce w moim sercu. Te wspomnienia z tą ekipą w takim roku będą nie do zapomnienia.
– Oglądam mecze Realu, gdy tylko mogę. Śledzę zresztą całą ligę hiszpańską. Mecz z Valencią? Nie oglądałem go, leciałem do Hiszpanii i gdy wylądowałem, było 3:1. Byłem zdziwiony. Potem obejrzałem skrót i cóż, taki jest futbol. Krytyka Marcelo? [śmiech] My, piłkarze, jesteśmy wystawieni na pozytywne i negatywne rzeczy.
– Dlaczego nie jestem dzisiaj w Realu Madryt? Bo to nie zależało ode mnie. Rozmawiałem z klubem i wiem, co klub myśli o mojej sytuacji. Na tej podstawie podjąłem swoją decyzję. Moje sumienie jest bardzo spokojne. Pracuj ciężko, a będziesz mieć czyste sumienie, bo na pewno nie możesz frustrować się decyzjami, których nie podejmujesz ty sam. Co powiedział mi Zidane? W ogóle z nim nie rozmawiałem.
– Luca Zidane? Graliśmy razem, to mój wielki przyjaciel. Legenda głosi, że krytykowałem jego grę w bramce i dlatego Zizou mnie skreślił? Naprawdę tak mówią...? Cholera [śmiech]. Ja mam świetne stosunki z Lucą, jest wręcz przeciwnie niż mówisz. Dzieliliśmy szatnię w pierwszej ekipie i Castilli. Zjedliśmy razem wiele posiłków, rozmawiamy prywatnie do dzisiaj. Cała ta historia jest całkowitą nieprawdą. Zapytaj go, jeśli mi nie wierzysz.
– Solari? To bardzo ważna osoba dla mojej kariery. Nie wiem, w jakim procencie, ale gdy trener ufa ci w kwestii grania w Realu Madryt, musisz być mu wdzięczny do końca życia. Ostatnio rozmawialiśmy, bo on już w Castilli naciskał, żebym korzystał z zejścia na prawą nogę, które jego zdaniem mam bardzo dobre, a następnie dośrodkowywał tą stopą. Ostatnio zaliczyłem taką asystę i mi o tym przypomniał. Miał rację... [śmiech] jak we wszystkim, co mi mówił. Jest wielki.
– Bale? Czuje się świetnie, w swoim języku jest szczęśliwy. Rozumiem, co mówi po hiszpańska? Tak, no tak, mówi bardzo dobrze. Mówię to po raz kolejny: on rozmawia po hiszpańsku. W Londynie pełni dla mnie czasami nawet rolę tłumacza.
– Myślałem o starciu z Realem w Lidze Europy? Nie wkurzaj mnie... Zamilcz, zamilcz... To byłby zły znak. Tylko by tego brakowało. Real ogarnie sytuację, naprostuje sprawę w Lidze Mistrzów. Koledzy mówią mi o problemach w zespole? Rozmawiam z nimi, ale o głupotach. Gdy tu byłem, wcale nie było tak, że całe dnie spędzaliśmy na wewnętrznych analizach i komentowaniu problemów. Też rozmawialiśmy o najzwyklejszych sprawach.
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się