Owszem, od początku wystąpił co prawda Sergio Ramos, ale poza nim w formacji defensywnej zobaczyliśmy trzech graczy, którzy niezbyt często pojawiają się w wyjściowym składzie: Lucasa, Militão i Marcelo. Uwaga skupiała się zwłaszcza na dwóch ostatnich z wymienionych, ponieważ akurat Vázquez świetnie znosi proces przekwalifikowania na prawego obrońcę. Zidane liczy wręcz, że jego problemy zdrowotne nie są poważne i Galisyjczyk będzie do dyspozycji we wtorkowym meczu z Interem.
Na Militão i Marcelo ciążyła już jednak pewna presja. Po raz ostatni tę dwójkę ujrzeliśmy w potyczce z Szachtarem i obaj zawiedli po całości. W sobotę jednak zanotowali poprawne zawody, bez wielkich błysków, ale i bez rażących pomyłek. Marcelo może i kilka razy się zagapił, jednak nie rzucało się to aż tak w oczy. Tego typu małe pomyłki z nawiązką przykryły cztery gole strzelone przez zespół.
W drugiej połowie na murawie zobaczyliśmy kolejnych aktorów drugiego planu i tym razem żaden z nich, w przeciwieństwie do poprzednich okazji, nie zawiódł. Vinícius po tragicznym tygodniu był bardzo aktywny. Rodrygo zaliczył asystę przy ostatniej bramce i stworzył dwie inne dogodne sytuacje. Nawet Isco dostał szansę po trzech meczach, w których nawet nie posyłano go na rozgrzewkę. Zidane tymi roszadami spełnił swój cel: piłkarze, którzy potrzebowali minut, odzyskali pewność bez wywracania pierwszego składu do góry nogami.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się