Niemal osiem miesięcy po przerwaniu i odwołaniu rozgrywek z powodu szalejącego koronawirusa wraca Euroliga. Droga do Final Four w Kolonii prowadzi rzecz jasna przez sezon regularny. Dziś pierwszy mecz rozegrają także Królewscy, którzy zmierzą się na wyjeździe z Baskonią.
Najbardziej utytułowany klub grający w tych rozgrywkach nie będzie miał łatwego zadania. Tytuł dla zwycięzcy Euroligi będzie teraz szczególny, zwłaszcza że w ubiegłym sezonie ostatecznie do nikogo nie trafił. Od dziś do 1 kwietnia przyszłego roku Królewscy zagrają 34 spotkania. Najlepsza ósemka trafi do fazy play-off, gdzie zostanie wyłoniona najlepsza czwórka, która powalczy w Final Four w maju.
Od sezonu 2010/11 Real Madryt grał w siedmiu z dziewięciu turniejów Final Four. Dwukrotnie sięgnął po tytuł. W 2015 roku w Madrycie i trzy lata później w Belgradzie podopieczni Pablo Laso cieszyli się z końcowego triumfu. Dziś trener rozpoczyna swój kolejny sezon w tych rozgrywkach. Laso i Real to zresztą para wyjątkowa. Żaden trener nie prowadził jednego klubu w tych rozgrywkach tak często jak on. W 268 meczach Królewscy odnieśli 192 zwycięstwa.
Kolejną żyjącą legendą jest Felipe Reyes. Kapitan zespołu rozpocznie dziś już szesnasty sezon w Eurolidze z Realem Madryt (łącznie siedemnasty, ponieważ grał też w barwach Estudiantes. Center może zostać zawodnikiem z największą liczbą zwycięstw w tych rozgrywkach. Ma ich na koncie 227 – do najlepszego w tej klasyfikacji Juana Carlosa Navarro traci zaledwie siedem wygranych. Sergio Llull jest w tej klasyfikacji na szóstym miejscu (197). 32-latek został w kwietniu wybrany do najlepszej drużyny dekady w Eurolidze.
Dziś, 211 dni po poprzednim spotkaniu w Eurlidze przeciwko Asvel (87:78), Królewscy wracają do gry w swoich najważniejszych rozgrywkach.
Początek meczu o 21:00. Żadna polska telewizja nie zapowiedziała jego transmisji.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się