Menu
/ as.com

Niezrozumiała ławka Viníciusa

Foto: Niezrozumiała ławka Viníciusa
Fot. Getty Images

Podczas gdy w loży honorowej Estadio Alfredo Di Stéfano Eden Hazard w kolejnym dniu do zapomnienia szedł przywitać się z Florentino, parę metrów dalej Vinícius znów zrezygnowany kierował się w stronę ławki rezerwowych. Sytuacja Brazylijczyka nie jest łatwa. Jego miejsce w pierwszym składzie jest zależne niemal zawsze od stanu zdrowia Belga.

Kiedy 20-latek ma już otwarte drzwi do wyjściowej jedenastki, wszystkie jego siły koncentrują się na tym, by ponownie się one nie zamknęły. W czerwcu Zidane raz nawet zmienił ustawienie, by zarówno Vini, jak i Eden mogli wystąpić razem. Był to jednak absolutny wyjątek. Mało tego, Vinícius często miewa trudności z wywalczeniem sobie pierwszego placu nawet wtedy, gdy Hazard jest nieobecny. Wystarczy wspomnieć, że w zaledwie trzech z sześciu przypadków po wznowieniu rozgrywek w zeszłym sezonie Brazylijczyk zajmował miejsce kontuzjowanego Edena.

W klubie wciąż wielu nie rozumie podobnego podejścia Zidane'a. Działacze nie zrozumieli, dlaczego Vinícius nawet nie wyszedł na rozgrzewkę w Manchesterze, kiedy drużyna potrzebowała jego iskry. Podobnie zresztą sprawa ma się w przypadku innych meczów poprzedniego sezonu. Do tego należy dodać brak choćby minuty w konfrontacji z Betisem i ławkę w potyczce z Valladolidem. Zmysł taktyczny Zizou mocno koliduje w tej kwestii z tokiem rozumowania działaczy. Jasne jest, że na ten moment w wizji klubu i trenera boki ataku mają docelowo opierać się na Hazardzie i Asensio. Na tym jednak koniec spójności. Włodarze uważają bowiem, że pod nieobecność któregoś z wymienionej dwójki następni w kolejce powinni być Vinícius i Rodrygo (pierwszy skład z Realem Sociedad, a potem tajemnicze zniknięcie).

W środę Vini czekał na swoją kolej 57 minut. Parę minut później miał już na koncie gola, który koniec końców okazał się zwycięski. Atakujący odkuł się trochę w oczach podziwianego przez siebie Zidane'a, który nie do końca wygodnie czuje się w zarządzaniu Brazylijczykiem. Podczas przedmeczowej konferencji 48-latek pytany o sytuację Viníciusa i Rodrygo stwierdził, że każdy chciałby grać więcej, a Vini powinien starać się pracować tak, by grać w każdym spotkaniu.

Jak na razie Brazylijczyk jest jedynym ofensywnym graczem z golem w tym sezonie. Przed nim do siatki trafiali bowiem Valverde, Ramos i Samobój. Poza naturalnym ciągiem na bramkę, którego tak brakuje zespołowi, Vinícius podejmował w środę także dość dojrzałe decyzje na boisku. Tak czy inaczej, przed nim jeszcze daleka droga, co pokazała ostatnia akcja meczu, gdy samotny rajd na bramkę zakończył katastrofalną próbą podcinki. Być może uraz Hazarda i ostatni gol sprawią, że tym razem przeciwko Levante ujrzymy byłego gracza Flamengo od pierwszej minuty. To jednak zależy od Zidane'a, a jego ruchów przewidzieć się nie da.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!