– Gole są ważne w każdym zespole, ale wymagania w Barcelonie są absolutne. Jako napastnik staram się nie tylko strzelać gole, ale pomagać drużynie w innych aspektach. Mówi się o niektórych nazwiskach, jakie podał prezes, o zmianach, do jakich może dojść, ale nikt nie powiedział mi, że chcą się mnie pozbyć. Jeśli takie jest pragnienie klubu, dobrze byłoby, gdyby odpowiedzialny za to porozmawiał ze mną wprost. Jestem 6 lat w Barcelonie i to wystarczający czas, by powiedzieć mi, co myślą. Lepiej w taki sposób niż wypuszczać informacje, że jestem jednym z tych, od których chcą odejścia. Zobaczymy. Ja też chcę wszystkiego najlepszego dla klubu i moim zamysłem jest pozostanie, ale jeśli w klubie uważają, że jestem zbędny, nie mam problemu, by porozmawiać z tymi, którzy o tym decydują.
– Wskazywanie na winę najważniejszych graczy? Gdy mówimy o najważniejszych zawodnikach, patrzy się na wszystkich, którzy są w klubie najdłużej. To normalne, ale to też duże pozory, bo rzeczywistość jest taka, że z roku na rok wiele się zmienia. Nie lubię porównywać, każde miejsce jest inne, ale pamiętam, że Real rok temu został wyeliminowany przez Ajax z Ligi Mistrzów i mówiono, że Kroos jest skończony, chciano kończyć karierę Modriciowi, mówiono, że Ramos to katastrofa i nagle żaden zawodnik nie był tam wartościowy. W kolejnym sezonie wszystko poszło im lepiej i tym razem wszyscy byli fenomenami, tym razem stworzyli legendarną ekipę. Klarowne jest to, że byli i są wielką drużyną, ale wiadomo, że przy porażce strzela się wszędzie do wszystkich. Szkoda, bo tak jest cały czas. Wyraża się opinię na każdy temat i przede wszystkim łatwo osądza: coś dzisiaj jest białe, a jutro czarne i odwrotnie. Szczerze uważam, że czasami brakuje trochę spójności, cierpliwości, a szczególnie pamięci. Gdy brakuje znajomości czy argumentów, by dokładnie coś wytłumaczyć, wyciąga się łatwy i prosty motyw, powtarzający się frazes, ale futbol jest bardziej złożony.
– Diagnoza porażki z Bayernem? To był jeden z tych dni, gdy wszystko wyszło źle. Byliśmy gorsi i nie potrafiliśmy tego odwrócić. To nie jest wymówka, ale ten rok jest dziwny z każdego powodu, a do tego znaczenie ma format. Bayern się dostosowal i nastawił dużo lepiej do tego nietypowego pucharowego starcia. My może podeszliśmy z jakimiś wątpliwościami, a Bayern wszystko widział klarownie. Oni są bardzo, bardzo silni. Nigdy nie dowiemy się, co wydarzyłoby się w dwumeczu. Pewnie też by nas wyeliminowali... Nie wiem. Jednak to prawda, że na Camp Nou stajemy się więksi, a na wyjazdach granie kosztuje nas więcej.
Komentarze (42)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się