1 sierpnia minie równo 20 lat od tamtego dnia, gdy Real Madryt, już pod rządami Florentino Péreza (choć Hiszpan fotel prezesa objął niecałe dwa tygodnie wcześniej), odwiedzał stadion San Siro, aby zmierzyć się z Milanem w meczu towarzyskim z okazji 100-lecia istnienia włoskiego klubu. Okoliczności sprawiły, że podopieczni Del Bosque jechali na to spotkanie nieco osłabieni. Nie było Figo, który dopiero niedawno podpisał kontrakt. Brakowało również Raúla, Hierro, Helguery, Salgado, Casillasa, Roberto Carlosa, McManamana, a Makelélé i Flávio finalizowali swoje transfery, odpowiednio z Celty i Deportivo La Coruña. Milan z kolei na ważną rocznicę wystawiał Maldiniego, Costacurtę, Albertiniego, Szewczenkę, Gattuso i wielu innych.
Ekipa Królewskich była raczej mieszaniną zmienników i wychowanków. W kadrze znaleźli się Celades, Karanka, César, Iván Campo, Guti czy Morientes. Sympatycy Los Blancos, choć to był jedynie mecz towarzyski, obawiali się kolejnego upokorzenia od drużyny, która na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku dwukrotnie była przyczyną, dla której marzenia o La Séptimie trzeba było przełożyć. Nikt nie stawiał na Gutiego, który tamtego wieczora wystąpił z dziesiątką na plecach. To Hiszpan trafił po raz pierwszy, świetnym uderzeniem zza pola karnego. Chwilę później dołożył asystę, gdy świetnie rozegrał akcję „na ścianę” z Morientesem. Następnie po raz drugi trafił do siatki, zostawiając 50 000 kibiców na San Siro niemych z niedowierzania. Rozpoczął również akcję, po której czwartego gola strzelił Eto'o. Rivera dokonał dzieła zniszczenia, a honorowego gola na 1:5 strzelił Szewczenko.
Lewa noga Gutiego siała takie spustoszenie wśród legendarnej drużyny Milanu, że Silvio Berlusconi niemal od razu zakochał się w jasnowłosym pomocniku. Jeszcze tego samego lata zaproponował mu dwa razy tyle pieniędzy, ile zarabiał w Realu Madryt. Guti poczuł się bardzo doceniony, ale wygrało jego pragnienie, by odnosić sukcesy w białej koszulce. Odrzucił ofertę Rossonerich i jeszcze dekadę występował na Bernabéu, które bardzo szybko nauczyło się go kochać. Dla potomnych pozostawił wiele pięknych bramek i zagrań, szczególnie dwie piętki, jedną do Zidane'a przeciwko Sevilli, drugą do Benzemy z Deportivo La Coruña. Minęło 20 lat i Berlusconi nadal pyta sam siebie, jak to się stało, że ten młody wówczas zawodnik tak po prostu mu odmówił. Guti natomiast pragnął zbudować swoją legendę w Realu Madryt.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się