Zinédine Zidane kolejny raz podbił ligę z tymi zawodnikami, co zawsze. Słynna „stara gwardia” ponownie była kluczowa u Francuza. Do tego stopnia, że nowi zawodnicy, którzy zasilili klub przed sezonem, praktycznie nie odegrali znaczącej roli. O ile nowo sprowadzonym graczom można wystawić ogólne dobrą ocenę, głównie za finisz sezonu, to jest jeden piłkarz, który zdecydowanie wyróżniał się na tle pozostałych, był poważną konkurencją dla jedngo ze „starej gwardii” i poradził sobie lepiej, niż oczekiwano od niego w pierwszym sezonie gry. Chodzi oczywiście o Ferlanda Mendy'ego.
Po kontuzji Marcelo były piłkarz Lyonu, za którego Królewscy zapłacili 45 milionów euro, wziął na swoje barki odpowiedzialność gry na lewej stronie obrony. Mendy zawsze pokazywał się z co najmniej solidnej strony, a bardzo dobre występy zwieńczył golazo w Grenadzie.
To właśnie Zidane postawił na Mendye'go, mimo że dla wielu cena transferu była wygórowana. Szkoleniowiec postąpił podobnie, jak swojego czasu z Varane'em, który był wówczas zawodnikiem kompletnie anonimowym. Teraz Zizou powtórzył to z Mendy'm, który miał większe doświadczenie i był bardziej znany, ale dla wielu krytyków był kaprysem Zidane'a, który nie chciał zaufać wychowankowi, Sergio Reguilónowi.
Zidane zawsze wierzył w Marcelo, ale wiedział lepiej niż ktokolwiek inny, że Brazylijczyk od kilku miesięcy nie prezentuje swojego najwyższego poziomu. Francuz wiedział, że potrzebuje jakościowego zmiennika i czas pokazał, że trafił w dziesiątkę. Mendy stał się jednym z zaufanych żołnierzy Zidane'a.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się