Menu
/ as.com

20 lat od powołania Florentino na stanowisko prezesa Realu Madryt

Foto: 20 lat od powołania Florentino na stanowisko prezesa Realu Madryt
Fot. as.com

16 lipca 2000 roku Florentino Pérez wygrał z Lorenzo Sanzem w wyrównanych wyborach, które naznaczone zostały obietnicą sprowadzenia Luisa Figo i głosowaniem korespondencyjnym. Dzień później został oficjalnie powołany na stanowisko prezesa Realu Madryt.

17 lipca 2000 roku Real Madryt wszedł w erę Florentino Péreza. Dzisiaj mija 20 lat od tamtego wydarzenia, chociaż należy przypomnieć o 3 latach nieobecności Hiszpana (połowa sezonu 2005/06 oraz rozgrywki 2006/07, 2007/08 i 2008/09) po dymisji w lutym 2006 roku w celu poświęcenia czasu rodzinie i przeanalizowania błędów z poprzednich lat. Prezes jednak już wtedy patrzył na powrót, do którego doszło latem 2009 roku.

W 2000 roku Florentino pobił na arenie wyborczej Lorenzo Sanza, który właśnie zdobył Puchar Europy w Paryżu po starciu z Valencią, a kibice wciąż pamiętali także triumf w Lidze Mistrzów sprzed dwóch lat. Pretendent obiecał jednak transfer Figo z Barcelony, odwiecznego rywala, oraz zbilansowanie klubowego budżetu, który został znacząco naruszony wydatkami na mistrzowskie ekipy z poprzednich lat.

DLACZEGO WYBORY ODBYŁY SIĘ ROK WCZEŚNIEJ NIŻ PLANOWANO?
Na podstawie międzynarodowych sukcesów Lorenzo Sanz postanowił zapewnić sobie kolejną kadencję na stanowisku prezesa i zwołał przedwczesne wybory. Planowo miały odbyć się one w lipcu 2001 roku, ale wobec wygranej w Lidze Mistrzów i siły zespołu Del Bosque sternik Królewskich był bardzo pewny siebie. „Zwołano je w biegu, bez żadnej analizy. Myśleliśmy, że wygramy bez żadnego wysiłku”, stwierdził po czasie Juan Onieva, człowiek numer dwa w zarządzie Sanza.

Lorenzo Sanz przywrócił Realowi europejski blask po 32 latach posuchy i wzmocnił zespół wieloma zawodnikami, którzy zapisali się w historii klubu jak Panucci, McManaman, Roberto Carlos, Seedorf, Morientes, Šuker czy Mijatović... Perełką miał być transfer Anelki z Arsenalu, ale okazał się fiaskiem sportowym, chociaż napastnik zdobył dwie bramki w półfinale Ligi Mistrzów z Bayernem. Florentino zaraz po objęciu władzy sprzedał go do PSG za praktycznie cenę jego zakupu.

DRUGIE PODEJŚCIE FLORENTINO
Florentino podszedł do tych wyborów po odrobieniu lekcji. Wcześniej zajmował się polityką jako radny Madrytu i sekretarz generalny Partii Reformistycznej, która liczyła się swego czasu nawet w kwestii tworzenia rządu. W 1995 roku podjął pierwszą próbę wejścia do Realu Madryt, próbując pokonać w wyborach Ramóna Mendozę, który mocno naruszył klubowe finanse. Po ciężkiej bitwie urzędujący prezes Królewskich zapewnił sobie wygraną, przeciągając na swoją stronę Villara Mira i Lorenzo Sanza, których ogłosił swoimi następcami. Ostatecznie do wyborów poza Mendózą i Florentino stanął jeszcze Santiago Gómez Pintado.

Liczenie głosów zakończono o 5 nad ranem, 8 godzin po zamknięciu urn. Obóz Florentino wskazywał na manipulacje przy głosowaniu korespondencyjnym, ale ostatecznie Mendoza pokonał go w stosunku 15 203 głosy do 14 505 głosów. Pintado zebrał 4154 głosy i umożliwił prezesowi przedłużenie swojej ery. Do dzisiaj spekuluje się, że start Pintado był częścią planu Mendozy, który zdawał sobie sprawę z podziału madridismo. Florentino ostatecznie przegrał, ale wyciągnął wnioski. W 1995 roku w trakcie kampanii spekulował o sprowadzeniu Guerrero, Frana, Bergkampa czy Šukera... W 2000 roku z góry obiecał, że sprowadzi Luisa Figo z Barcelony.

FIGO I OBIETNICA
W tym samym roku wybory odbywały się także w Barcelonie, które wygrał Joan Gaspart, stając się następcą Josepa Lluísa Núñeza. Luis Figo był jedną z największych gwiazd zespołu i jego kapitanem, ale nie mógł doczekać się podwyżki. „W ogóle nie ufałem Gaspartowi. Mógł obiecać mi Księżyc, ale to człowiek, z którym nie miałem żadnej relacji”, opowiadał po latach Portugalczyk w wywiadzie dla Jorge Valdano.

Florentino dowiedział się o tej sytuacji i przy mediacjach ze strony Paulo Futre, legendy Atlético, przekonał Figo i jego agenta do podpisania dokumentu zobowiązującego go do przejścia do Realu Madryt w przypadku wygranej Péreza. Hiszpan ze swojej strony zapewnił, że jako wybrany prezes wpłaci klauzulę pomocnika, która wynosiła 10 miliardów peset (60 milionów euro). Skrzydłowy w Madrycie miał dostać 6-krotną podwyżkę.

Florentino publicznie ogłosił swój plan 11 lipca, chociaż radio SER poinformowało o nim kilka dni wcześniej: „Chcę powiedzieć wam, że jeśli zostanę prezesem Realu Madryt, Figo będzie zawodnikiem Realu Madryt. I posłuchajcie, jestem tego tak pewny, że jeśli zostanę prezesem, a Figo nie będzie grać w następnym sezonie w białej koszulce, to zobowiązuję się opłacić składki wszystkich socios na kolejny sezon”. Suma rocznych składek właścicieli wynosiła wtedy w sumie około 22 milionów euro, ale Figo musiałby wypłacić Królewskim ze swojej kieszeni 35 milionów euro, gdyby do transferu nie doszło. Ta kwota była oczywiście nieosiągalna dla zawodnika, bo w Barcelonie dotychczas zarabiał nieco poniżej miliona euro za sezon.

Article photo

Obóz Lorenzo Sanza próbował zdyskredytować obietnicę Florentino: „Pan Pérez sprzedaje dym. Nie wiemy, czy ma podpisane jakieś wstępne porozumienie, ale nie jest to w żaden sposób wiążące prawnie. Każdy człowiek piłki dobrze o tym wie”. Presja na Figo w Barcelonie stała się nie do zniesienia, a Portugalczyk zaczął otrzymywać nawet groźby śmierci w kierunku swoich córek. Piłkarz na rozwój sytuacji czekał odizolowany na Sardynii. Mówi się, że pragnął przegranej Florentino, chociaż sam Futre opowiada, że pomocnik nie wierzył w sukces Péreza po wygranej Sanza w Lidze Mistrzów i po prostu chciał wykorzystać dokument i obiecane mu kwoty w Madrycie do poprawienia swojego kontraktu w Katalonii.

Sanz ostatecznie przegrał, wygrał Florentino i Figo nie miał wyboru. „Albo Luis musiał przejść do Realu, albo wypłacić Realowi 35 milionów euro. Nie miał wyjścia. Pozostawał na Sardynii i nie zamierzał się stamtąd ruszyć. Jego agent i ja polecieliśmy do niego. Twarze Figo i jego żony mówiły wszystko, wiedzieli, że nie pozostaje im żadne wyjście. My po prostu przypomnieliśmy mu, jaka jest sytuacja. Był wtedy jednym z najlepszych na świecie i dostał 6-krotną podwyżkę...”, opowiadał po latach Futre w telewizyjnym Chiringuito.

Niecały tydzień po ogłoszeniu wyników Figo został zaprezentowany na Santiago Bernabéu w towarzystwie Florentino i don Alfredo Di Stéfano. Jego poważny wyraz twarzy mówił wszystko o okresie, jaki przeżywał, ale po czasie zaaklimatyzował się w Realu, w którym strzelił 58 goli i wygrał Ligę Mistrzów oraz dwa mistrzostwa Hiszpanii. Dzisiaj to jeden z najbardziej znanych weteranów Królewskich, który blisko współpracuje z klubem. Dla Barcelony jego odejście oznaczało kilkuletni kryzys. W najgorszym momencie po zajęciu 6. miejsca w La Lidze 2002/03 Katalończycy byli zmuszeni do gry w Pucharze UEFA, z którego odpadli w 1/8 finału po dwumeczu z Celtikiem.

GŁOSOWANIE KORESPONDENCYJNE
Wybory odbyły się 16 lipca 2000 roku. Eksperci byli podzieleni co do faworyta wyścigu, ale wiadomość o transferze Figo wywróciła sondaże do góry nogami i na końcu nikt nie potrafił z całkowitą pewnością wytypować zwycięzcy. Liczenie głosów trwało 13 godzin i dopiero o 10 nad ranem kolejnego dnia podano, że Florentino zdobył 16 469 głosów, a Sanz 13 302. Ponad 3 tysiące głosów przewagi wzięło się głównie z głosowania pocztą.

Article photo

Sondaże przy urnach wskazywały na lekką przewagę urzędującego prezesa, ale Florentino po 1995 roku stwierdził, że równie ważne jest zwrócenie się do socios, którzy nie mogą osobiście zagłosować w Madrycie i dosyłają swoje głosy pocztą. Obóz Péreza stworzył nawet sieć posłańców, którzy pomagali socios oddać swoje głosy. Sanz zaskarżył nieprawidłowości tego procesu, ale ostatecznie uznał zwycięstwo rywala. „Widać, że socio Realu Madryt, niezależnie od liczby zdobytych Pucharów Europy, chce zmiany. I ją dostanie”, podsumował Florentino w zwycięskiej przemowie. 17 lipca został powołany na stanowsiko prezesa Realu Madryt i rozpoczął swoją erę, która trwa do dzisiaj.

VALDEBEBAS, GALÁCTICOS, TYTUŁY... I DYMISJA
Reszta to historia. Od 60 milionów euro zapłaconych za Figo rozpoczęła się epoka galácticos, w czasie której do klubu przychodzili Zidane, Ronaldo, Beckham, Owen (w pierwszym etapie) oraz Cristiano, Kaká, Benzema, Xabi Alonso, James i Hazard (w drugim po 2009 roku). Nowy prezes doprowadził do porozumienia z miastem, dzięki któremu sprzedano tereny pod starym ośrodkiem, a z pozyskanych środków odciążono budżet i zbudowano nowy ośrodek w Valdebebas.

Po zwolnieniu Del Bosque ekipa i w konsekwencji klub wpadli w spiralę błędów i niepowodzeń, która zakończyła się dymisją Florentino 27 lutego 2006 roku. „Przyzwyczaiłem zawodników do złych rzeczy i przez to zaczęli popełniać błędy”, powiedział tamtego dnia. W tle decyzji znajdowały się jednak także powody rodzinne, bo żona Hiszpana zachorowała na raka. María de los Ángeles Sandoval pokonała chorobę, ale doszło do nawrotu, po którym „Pitina”, jak nazywali ją najbliżsi, niestety zmarła w 2012 roku.

Florentino wrócił na fotel prezesa latem 2009 roku po dymisji Ramóna Calderóna z powodu nieprawidłowości w trakcie Walnego Zgromadzenia. Do wyborów nie zgłosił się żaden inny kandydat. Hiszpan w sumie zdobył 45 tytułów w piłce nożnej i koszykówce (kierowanie tą sekcją w pełni oddał w ręce Juana Carlosa Sáncheza i trenera Pablo Laso), a obecnie skupia się głównie na przebudowie Santiago Bernabéu, której zakończenie planowane jest na lato 2022 roku i która poza zapewnieniem klubowi dodatkowych przychodów ma uczynić Real Madryt turystycznym i sportowym centrum stolicy Hiszpanii.

Infografika dziennika AS do tego artykułu [bez wliczania wczorajszego meczu i tytułu].

***

Historię Lorenzo Sanza, poprzednika Florentino, oraz dokładne powody zmiany władzy w Realu Madryt w 2000 roku można poznać dokładniej w poniższym cyklu.

Real Sanza cz. 1: Mendoza odchodzi przez finanse
Real Sanza cz. 2: Luksusowa rewolucja przywraca nadzieję

Real Sanza cz. 3: Fabio Capello na czele pierwszego projektu
Real Sanza cz. 4: Upragniona La Séptima
Real Sanza cz. 5: Drugi Puchar Interkontynentalny w Tokio
Real Sanza cz. 6: La Octava po pierwszym hiszpańskim finale

Real Sanza cz. 7: Florentino Pérez wygrywa wybory dzięki Figo

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!