– Myślę, że bardzo dobrze zaczęliśmy mecz. Graliśmy z dobrym rytmem i byliśmy skuteczni. Defensywa również przyczyniła się do uzyskania przewagi, jaką wtedy mieliśmy. Jednak trudno było utrzymać taki poziom skuteczności i wysiłku, a do tego pojawiły się rotacje. Poza tym aktywował się Costello, który był bardzo skuteczny. On pozwolił Gran Canarii zbliżyć się do nas.
– Druga połowa źle się rozpoczęła. Mecz był wolniejszy. Jednak potrafiliśmy utrzymać przewagę i jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa, ponieważ byliśmy świadomi, że to skomplikowane spotkanie. Obie drużyny ostatni raz grały trzy miesiące temu, a do tego trzeba było się przyzwyczaić do braku publiczności. Chcę pogratulować chłopakom, bo byli zmotywowani i dobrze skoncentrowani na meczu.
– Na każdym turnieju pierwszy mecz jest zawsze bardzo trudny. Nie wiesz do końca, czego się możesz spodziewać. To przypomina trochę Puchar Króla, gdzie pierwsze spotkanie już jest finałem. Tutaj mamy fazę grupową, ale w przypadku porażki w pierwszym meczu, musiałbyś się później bardzo napocić, żeby wyjść z grupy. Wiedzieliśmy, że Gran Canaria jest skomplikowanym rywalem z silną fizycznie kadrą i świetnymi zawodnikami na każdej pozycji. Dobrze grają akcje pick and roll, dobrze grają pod koszami, ich środkowi otwierają grę. Z tego powodu ważne było to, że od początku zrozumieliśmy ten pojedynek. To wielka zasługa zawodników.
– Bez kibiców łatwiej się komunikować z zawodnikami? Nie (śmiech), chociaż to trochę przypomina treningi. Drużyna dobrze spisywała się w defensywie i ofensywie niezależnie od tego, że wszystko było słychać. Ja wolę jednak grać z kibicami.
– Drużyna nie rozluźniła się po dobrym początku. Na boisko wchodzili ciągle nowi zawodnicy, więc nie nazwałbym tego rozluźnieniem. Myślę, że obniżyliśmy trochę poziom defensywy. Do tego zmarnowaliśmy kilka łatwych sytuacji, jak rzut z czystej pozycji Thompkinsa, wejście Causeura, wejście Campazzo. To pomogłoby nam utrzymać przewagę. Tak się dzieje w koszykówce i dobrze, że potrafiliśmy zarządzać przewagą w drugiej połowie. Nie powiedziałbym o rozluźnieniu. Gramy tutaj po długiej przerwie, bez kibiców i w zespołach widać wahania. My musimy być na to przygotowani.
– Kolejny mecz? Powiedziałbym, że trudniejszy był ten pierwszy, dla nas, i dla Gran Canarii, bo mierzyłeś się z rywalem, który bardzo dawno rozgrywał ostatnie spotkanie. Burgos stracił ważnych zawodników, ale innych odzyskał. W tym sezonie spisywali się bardzo dobrze. Oni potrafią grać na obwodzie, ale również ich środkowi znakomicie atakują kosz. Do tego dysponują skutecznymi strzelcami. Myślę, że powinniśmy się skupić przede wszystkim na sobie, żebyśmy zagrali dobrze. To jest najważniejsze w tak wyjątkowej sytuacji. Jednak musimy też wziąć pod uwagę to, co może zrobić Burgos, bo to jest groźna drużyna.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się