– Dużo mówiono o wydarzeniach z Cardiff, o słynnym przegranym finale z Realem Madryt. Tak naprawdę nie wydarzyło się tam jednak nic dziwnego. Po prostu byliśmy zmęczeni. Przy wyniku 1:1 byliśmy oczywiście przekonani, że nic nie jest rozstrzygnięte.
– Dlaczego przestaliśmy walczyć przy remisie? Po co? Nie przegrywaliśmy przecież 0:3, a nawet gdyby tak było, składanie broni również nie miałoby sensu.
– W przerwie nie wydarzyło się nic wyjątkowego. Nikt się z nikim nie kłócił. Przegraliśmy, bo byliśmy wycieńczeni. Finały zawsze przychodzą dla nas za późno. Po pierwszej połowie byliśmy skrajnie wyczerpani. Mandžukić ledwo mógł chodzić, Pjanić to samo. Fizjoterapeuci starali się doprowadzić ich kolana do ładu, a trener w tym czasie mówił. Nie mogliśmy złapać tchu.
– Powtarzaliśmy sobie, że wrócimy do gry. Było przecież 1:1, ale skończyło się dramatycznie.
Komentarze (31)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się