Obecna sytuacja przypomina pod względem rozłożenia w czasie standardowe przygotowania do sezonu. Zespół najczęściej zaczyna wówczas pracę w lipcu, pośrodku zalicza ligowy start i ląduje na pierwszym meczu Ligi Mistrzów (między 15 i 20 września). Dziś sprawa ma się podobnie. Piłkarze trenują w Valdebebas od 11 maja, a do Manchesteru udadzą się po 11 tygodniach przygotowań i takiej samej liczbie ligowych spotkań. Dodatkową przewagą Królewskich może być to, że Wielka Brytania pozostaje w tyle za Hiszpanami, jeśli chodzi o plan powrotu do gry.
Poza tym trzeba zauważyć, że spotkanie z City odbędzie się bez udziału publiczności, co na pewno osłabi emocjonalnie gospodarzy. Przyznał to zresztą niedawno Kun Agüero („Wolelibyśmy grać z naszymi kibicami na trybunach”). Mimo to nie wolno zapominać, że wynik 1:2 w pierwszym meczu stawia Real Madryt w bardzo niekorzystnym położeniu przed rewanżem. W Manchesterze zwycięstwo 1:0 nic by nie dało...
Mało tego w Anglii nie wystąpi zawieszony Sergio Ramos. Ostatnie pięć porażek Królewskich w Champions League to mecze, w których w wyjściowej jedenastce brakowało kapitana Los Blancos. Taką sytuację może naprawić jedynie Zidane. Francuz w swojej trenerskiej karierze nie przegrał jeszcze w Lidze Mistrzów ani jednego dwumeczu. Jego ponowne starcie z Guardiolą zapowiada się więc pasjonująco.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się