– Håland wie, czego chce. Opowiem jedną anegdotę. Kiedy byłem w Salzburgu, przyjechała go odwiedzić narzeczona z Norwegii. Kilka dni później musiała wracać, ponieważ on jej powiedział, że musi się skupić tylko na futbolu.
– Kiedy tylko go zobaczyłem, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Był dzieckiem, które pracuje niczym dojrzały profesjonalista. Dla niego jest jasne, co jest jego celem w futbolu. I ma też świadomość, że będzie to trudne, ale powiedział mi: „Aby dotrzeć wyżej, nie muszę pracować szybko, ale ciężko”. On robi to bez wytchnienia. Spójrzcie, kiedy przyszedł do Salzburga, prawie w ogóle nie grał, a teraz tworzy spektakl.
– Håland ma ogromny szacunek do pracy. Kiedy byłem w Salzburgu, wszyscy mi to powtarzali. Dużo pracuje indywidualnie, żeby się rozwijać. On mi powiedział, że w domu wykonuje 1000 brzuszków i 300 pompek praktycznie codziennie.
– W marcu widziałem, jak grał w reprezentacji Norwegii do lat 20 przeciwko Słowacji U-21. Mogę powiedzieć, że nigdy nie widziałem takiego występu młodego zawodnika jak tamten. Wygrali 2:0, a on strzelił jednego gola, ale mecz był w jego wykonaniu wyjątkowy. Niesamowicie przykuł moją uwagę.
– On jest współczesnym Ibrahimoviciem. Powiedziałbym nawet, że lepszym, jeśli chodzi o poruszanie się, bo jest szybszy. Do tego ma wielką osobowość w podejściu do gry i zawodu. Nie chce niczego przyspieszać.
– Powiedział nam, że jeszcze nie chce wykonywać kroku do największych klubów. W tamtym momencie już się mówiło o nim w kontekście Bundesligi. Ta liga padła u jego stóp, prawda (śmiech)?
– Myślę, że wykonał wielki krok, przechodząc do Borussii. To jeden z najlepszych klubów Niemczech. Stawia na atak, wierzy w młodych zawodników, takich jak Achraf, Sancho czy Brandt, grała w Lidze Mistrzów… Jeśli Håland dalej będzie się tak rozwijał, szybko zobaczymy go w jeszcze lepszej drużynie, być może w Realu Madryt. Tam zawsze grali najlepsi na świecie i Erling jest jednym z nich. To piłkarz na Real Madryt, bez wątpliwości…
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się