– Przestałem grać osiem miesięcy temu. Byłem przez pewien czas w Argentynie, a później przyjechałem do Miami, aby uczyć się angielskiego. Jestem na bieżąco z całą sytuacją w Europie, ponieważ mam wielu przyjaciół w Hiszpanii i we Włoszech. Na początku myślałem, że to wszystko skończy się nieco szybciej, ale wydaje się, że jeszcze długa droga przed nami.
– Do Racingu przeszedłem w wieku 17 lat. Miałem okazję szybciej zagrać w pierwszej lidze niż w trzeciej. Byłem piątym bramkarzem, ale w jednym meczu usiadłem na ławce rezerwowych. Akurat wtedy czerwoną kartkę dostał Cáceres i musiałem wejść na boisko. Przegraliśmy z Gimnasią prowadzoną przez Griguola aż 0:6. Dla całej drużyny to była tragiczna noc, ale dla mnie to było niezwykle ważne. W wieku 18 lat mogłem zadebiutować w koszulce Racingu.
– Miałem naprawdę piękny etap w Realu Madryt, ale nie mogę powiedzieć, że odniosłem tam sukces. Zostaję z tym, że mogłem na żywo zobaczyć, jak wygląda taka szatnia i jak zarządza się gwiazdami światowego formatu. Wchodzisz do szatni i mijasz się z Roberto Carlosem, Raúlem, Hierro, Redondo... To wszystko robi ogromne wrażenie. Później wraz z upływem kolejnych dni i treningów wszystko się normuje, ale na własne oczy dostrzegasz to, jaką oni mieli jakość i że po prostu byli na wyższym poziomie.
– Roberto Carlos świetnie uderzał piłkę. Niszczył mnie przy każdym rzucie wolnym. To byli piłkarze, który mieli precyzję, strzał, niesamowitą jakość... Jednak treningi u ich boku sprawiały, że sam stawałeś się coraz lepszy. Niejako wymuszali na tobie to, aby iść dalej, by w ogóle móc nawiązać z nimi rywalizację.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się