Los Blancos rozmawiają na temat powrotu do zajęć, ale w ich przypadku są to na razie jedynie rozważania nad hipotetycznym scenariuszem, na który drużyna jest w każdym razie przygotowana. Real Madryt był pierwszym klubem, który został poddany kwarantannie, ponieważ pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa otrzymał koszykarz Trey Thompkins. Okres zaprzestania jakiejkolwiek działalności w Valdebebas został wyznaczony na 15 dni i trwał do 26 marca, a w domach musiało pozostać aż 700 osób, które na co dzień stawiały się w ośrodku treningowym. Sytuacja w kraju i przedłużenie stanu alarmowego nie pozwoliło jednak na powrót do normalnej pracy po upływie nieco ponad dwóch tygodni.
Służby medyczne, którymi kieruje doktor Mihić, nie siedziały jednak w tym czasie bezczynnie, a pracowały nad odpowiednim protokołem, który umożliwiłby powrót. W najbliższych dniach jego wdrożenie będzie omawiane na najwyższych szczeblach klubu. Najwięcej do powiedzenia wciąż będą mieli jednak lekarze, a wzięta pod uwagę musi być również sytuacja w Madrycie, który wciąż jest jednym z najbardziej dotkniętych pandemią miast na całym świecie.
Stolica Hiszpanii cały czas ma bardzo duże trudności z opanowaniem kryzysu, a według oficjalnych danych zarażonych zostało tam ponad 45 tysięcy mieszkańców. Sytuacja Królewskich nie jest więc aż tak klarowna jak ta Realu Sociedad. Nie zmienia to jednak faktu, że trwają już wstępne rozmowy na temat tego, czy organizować zawodnikom możliwość trenowania nie tylko w domu, na co zgodę i tak musiałyby wyrazić władze czy służby bezpieczeństwa, ponieważ piłkarze z San Sebastián wracają do pracy za pozwoleniem od baskijskiej policji.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się