Advertisement
Menu
/ marca.com

„Che” i Di Stéfano

Kiedy Che Guevara był jeszcze młodym mężczyzną, zanim jeszcze wkroczył na ścieżkę, która doprowadziła do tragedii wielu osób, był wielkim fanem futbolu, a jego największym idolem był Di Stéfano. Jak doszło do spotkania obu panów jeszcze przed transferem Blond Strzały do Realu Madryt?

Foto: „Che” i Di Stéfano
Fot. Getty Images

6 lipca 1952 roku stadion Nemesio Camacho El Campín był całkowicie pełny. Ponad 50 tysięcy osób chciało obejrzeć, jak zmierzą się ze sobą Millonarios z Di Stéfano w składzie z Realem Madryt. Los Blancos wyszli na prowadzenie w 17. minucie po golu Roque Olsena. Po godzinie gry stadion wybuchł, gdy bramkę na remis zdobył Blond Strzała. Wśród wszystkich ludzi, którzy na trybunach skakali i krzyczeli, był młody, 25-letni Argentyńczyk. Na imię miał Ernesto Guevara, a do historii miał przejść jako „Che”.

W końcówce grudnia 1951 roku on i jego przyjaciel, Alberto Granado, wybrali się w podróż motocyklem znanym jako La Poderosa II w kierunku Buenos Aires. Po milionie różnych perypetii, od utraty rzeczonego motocyklu do przepłynięcia Amazonki wpław, dotarli do Kolumbii. Na tratwie, którą podarowali im pewni rdzenni Peruwiańczycy docierają do kolumbijskiej Leticii, aż ostatecznie trafiają do Brazylii. Tam poznają prezesa lokalnej drużyny, Independiente Sporting. Zarówno Ernesto, jak i Alberto uwielbiają futbol, więc przekonują klub, by nawiązał z nimi współpracę. Do tej pory zawodnicy radzili sobie słabo, ale włodarze klubu, wierząc, że ponieważ dwaj podróżnicy są Argentyńczykami, będą co nieco o piłce wiedzieć i mianują ich trenerami. Od początku obaj zaangażowali się przede wszystkim w poprawę gry defensywnej, ale sfrustrowani sami stają się grającymi trenerami, bo reszta „była bardzo słaba”, jak mówił Che.

Ponieważ od dziecka miał problemy z astmą, Ernesto zostaje bramkarzem, a Alberto, dzięki swoim umiejętnościom strzeleckim, które miały przypominać Adolfo Pedernerę, świetnego napastnika River, który wtedy grał już w Millonarios, przyjmuje przydomek Pedernita. W turnieju, na który cały rok czeka lokalna społeczność, pierwszy mecz bezbramkowo remisują i odpadają w rzutach karnych. Ernesto obronił jeden strzał, ale jego koledzy zawodzili aż trzykrotnie. 

Po zamknięciu tego etapu, mimo że zaoferowano im naprawdę solidne pieniądze, obaj przyjaciele sprzedają wszystko i lecą do Bogoty w hydrolocie. Stolica Kolumbii jest pogrążona w smutku, z wojskiem na ulicach, pełna strachu i ludzi ubranych na czarno. Pomimo że upłynęło już pięć lat od zabójstwa Jorge Eliécera Gaitána, lewicowego polityka, który tego samego dnia wieczorem miał mieć spotkanie z młodym studentem, zwanym Fidel Alejandro Castro Ruz. To był początek bogotazo. Kolumbia przeżywała naprawdę gorące dni, pełne ognia i napięcia.

Obaj Argentyńczycy dość szybko starli się z kolumbijską policją, jak opisuje w biografii Che Paco Ignacio Taibo II. Chwilę po dotarciu do Bogoty Ernesto za pomocą nożyka śledzi plan miasta, aby zorientować się w sytuacji. W tym czasie podchodzi do nich policja i konfiskuje nóż. Wywiązuje się drobna awantura, ponieważ Ernesto chce odzyskać swoją własność. Szybko są obaj aresztowani i grozi się im wydaleniem z kraju. Ostatecznie jednak obaj panowie i tak opuścili Kolumbię i trafili do Wenezueli, której granicę przekroczyli 14 lipca. 

Wcześniej jednak udało im się przeżyć niewiarygodną przygodę, ponieważ niemalże cudem zdobyli bilety na mecz Millonarios, wzmocnionym ucieczką z kraju kilku argentyńskich gwiazd. Po drugiej stronie stał Real Madryt, który nie zdobył mistrzostwa od czasów wojny domowej, ale kładł już fundamenty pod to, by zostać największym klubem na świecie. O tym, co się wydarzyło, jest kilka wersji. Jedna mówi, że obaj po prostu zdobyli bilety i zasiedli na trybunach pierwszego i drugiego meczu. Druga z kolei każe sądzić, że sprytem wdarli się na trybuny w pierwszym spotkaniu i dzięki innemu studentowi, zwanemu Julián Córdoba, spotkali się z Di Stéfano po ostatnim gwizdku. Z argentyńską gwiazdą mieli świętować triumf w pierwszym spotkaniu, a on dał im wejściówki na rewanż. Trzecia z kolei twierdzi, że obaj czekali przed pierwszym meczem w restauracji, gdzie miał zwyczaj jadać Di Stéfano, aby spotkać Argentyńczyka. 

Dla Ernesto Guevary Di Stéfano był idolem, pomimo że kibicował Rosario Central. Mając zaledwie 11 lat biegał po ulicy wykrzykując nazwiska swojej bohaterskiej kadry. Rodzina Guevary osiedliła się na terenach wokół Kordoby, aby nieco ulżyć astmie, która dręczyła młodego chłopca. Właśnie dlatego najbardziej lubił grać na bramce – nie biegał tak dużo i miał inhalator pod ręką. 

Poza podróżą do Kolumbii, futbol był kilkukrotnie obecny wyraźnie w życiu Che, chociażby podczas pierwszego pobytu w Chile. Kilkukrotnie nawet pomogło mu to w przeżyciu. W Chile trafił na farmerów, którzy w przerwach od pracy grali w piłkę. Kiedy tylko ich zobaczyli, Alberto wyjął z plecaka buty i porozstawiał rywali po kątach. Dzięki temu umówili się na następny dzień, a w następstwie od farmerów dwaj przyjaciele otrzymali jedzenie, miejsce do spania oraz nieco pieniędzy, a na sam koniec również transport do kolejnej miejscowości. Na kolejną grupę trafili w ruinach Machu Picchu, gdzie opowiadali, że w przeszłości grali w drużynie z pierwszej ligi w Argentynie, a Alberto ponownie błysnął umiejętnościami. Sport był zawsze obecny w życiu Guevary, ale najważniejszym idolem był Di Stéfano, z którym nawet przez pewien krótki okres nawiązał znajomość. Potem jednak obaj poszli w dwie kompletnie różne strony i wszyscy wiemy o strasznych czynach, których dokonał ten chłopak, który za młodu podziwiał późniejszą legendę Realu Madryt.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!