– Nie mogę w to uwierzyć. On bardzo dużo dla mnie znaczył – zarówno jako prezes, jak i człowiek. To bardzo silny cios.
– Był wielkim prezesem. To on sprowadził wielu ważnych zawodników, którzy ostatecznie dali Realowi Madryt ten siódmy Puchar Europy. Czasy z Lorenzo w roli prezesa wspominam tak, jakby to było wczoraj. Ten powrót do Madrytu po zwycięstwie w Amsterdamie [po zwycięskim finale Ligi Mistrzów z Juventusem w 1998 roku – przyp. red.]. W tamtym momencie to był najszczęśliwszy człowiek na świecie.
– Wiele mu zawdzięczam, ponieważ to dzięki niemu mogłem zagrać w Realu Madryt. Zawsze obchodził się z piłkarzami w ciepły sposób. Znał się na futbolu, ale najlepsze w nim było jego serce. To on stworzył mistrzowski Real Madryt.
– Sposób, w jaki to wszystko się potoczyło, był bardzo bolesny. Już niebawem wrócimy do normalności i wtedy pożegnamy Lorenzo tak, jak na to zasługuje. Uściski dla rodziny i dla całego madridismo.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się