– W barwach Celty dwa lata z rzędu wygrywaliśmy z Realem na jego stadionie. Za pierwszym razem w 2005 roku trenował ich Luxemburgo, a w składzie mieli Ronaldo, Roberto Carlosa, Raúla, Robinho, Baptistę, Beckhama, Gutiego... Szaleństwo! Przy 80 tysiącach widzów zwyciężyliśmy 3:2. Rok później, kiedy Królewskich prowadził już Capello, pokonaliśmy ich 2:1. Wtedy grali u nich jeszcze Cannavaro, Ramos czy Van Nistelrooy. Także wtedy trybuny były pełne. W drugim ze wspomnianych meczów miałem mały konflikt z Beckhamem. Zaczynał mecz z ławki, a wszedł przy wyniku remisowym. W którejś akcji chciał umyślnie nadepnąć mi na stopę. Był wkurzony. Powiedziałem mu wtedy: „Cześć David, siedzisz w Madrycie już 4 lata i nie znasz nawet słowa po hiszpańsku? Spie***laj!”. Padło jeszcze kilka sformułowań nienadających się do publikacji. Dopiero Roberto Carlos podszedł mnie uspokoić. Wyjątkowy człowiek. Wymieniłem się z nim potem koszulkami.
– Miałem także pewien incydent z Emersonem. Wybitny środkowy pomocnik i człowiek. Bardzo skromny. Raz uderzyłem go przypadkiem łokciem w klatkę piersiową. Mógł powiedzieć mi wiele rzeczy, chociażby ze względu na to, że był mistrzem świata. Ale nic z tych rzeczy! Odwrócił się tylko i powiedział: „Ostrożnie, braciszku!”. Mógł mnie zwyzywać, ale to nie było w jego stylu.
– Kiedy grałem w Rayo, miałem okazję poznać Ronaldo. To byli dla mnie wtedy piłkarze, których co najwyżej oglądałem w telewizji. Dziś jednak mogę powiedzieć, że miałem zaszczyt mierzyć się z nimi wszystkimi. Względem Ronaldo żywię szczególne uczucie, ponieważ to bardzo prosty człowiek, w dobrym tego słowa znaczeniu. Dał mi swój numer telefonu i powiedział, żebym do niego dzwonił, jak tylko będę czegoś potrzebował. Nigdy jednak nie zadzwoniłem z racji na szacunek, jaki do niego mam. To bardzo pokorny człowiek, który zrobił niesamowitą karierę. Mam ten przywilej, że dane było mi przeżyć złotą epokę hiszpańskiego i światowego futbolu.
– W Betisie zagrałem również przeciwko Cristiano, to było w 2011 roku w Madrycie. Zaliczyliśmy świetną pierwszą połowę, do przerwy było 0:0. Potem jednak polegliśmy 1:4. W drugiej części gry po jednym z rzutów rożnych Cristiano chciał zagrać krzyżakiem, ale mu nie wyszło. Nasz kapitan i ja podeszliśmy do niego, ponieważ była końcówka spotkania i nie było potrzeby robienia takich rzeczy. Zanim Mourinho zmienił go na Altıntopa, zdążyłem zapytać CR7, dlaczego nie próbował takich rzeczy przy 0:0. Cristiano starał się mnie uspokoić. „Cholera, Iriney, czy ty nie lubisz pięknego futbolu?”, powiedział. „Lubię, ale mogłeś próbować pięknej gry w pierwszej połowie przy remisie”, odpowiedziałem.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się