– Co wydarzyło się w niedzielę? Był mecz... [śmiech] Porażka nie była opcją. Byliby przed nami o 5 punktów, ale teraz my jesteśmy o punkt przed nimi... Chyba dobrze to policzyłem? [śmiech]
– Okazje Barcelony? Wiemy, że czasami trzeba też cierpieć, by wygrać mecz. Barcelona ma dużo jakości, dobrych zawodników i zawsze dochodzą do bramki rywala. Trochę cierpieliśmy, ale znaleźliśmy równowagę na drugą połowę, nie pozwalając im na nas naciskać.
– Isco miał jedno uderzenie bardzo blisko bramki, a przy drugim Ter Stegen miał cudowną interwencję. Do tego była sytuacja Karima... Mieliśmy sporo okazji.
– Kroos mówił coś w stylu: „No idź, idź, idź” [śmiech]. Wiedziałem, że poda mi piłkę, ale bałem się spalonego... Chciał, żebym już wystartował, ale jeśli ruszyłbym za wcześnie, byłbym za wysoko, bo mam bardzo szybki start. On jednak dograł piłkę w odpowiednim momencie, mogłem ją złapać i strzelić gola.
– Uwielbiam, gdy kibice zamierają, gdy dostaję piłkę i że wszyscy wierzą, że mogą wykonać dobrą akcję. Cieszę się, że pomogłem w Klasyku i zadowoliłem wszystkich fanów.
– Spojrzenie na lożę Cristiano po golu i cieszynka? Nie no, tak nie było [śmiech]. Tak naprawdę nie miałem pojęcia, że Cristiano jest na Bernabéu. Nie planowałem też świętować gola w jego stylu, ale w tamtej chwili przyszło to mi na myśl. Może coś poczułem, że on tam był [śmiech]. Po meczu przyszedł porozmawiać ze mną prezes i powiedział, że Cris jest na stadionie. Ucieszyłem się, że mogłem pomóc w tym zwycięstwie, jak kiedyś robił to tutaj Cristiano Ronaldo. To idol w tym klubie.
– 27 bezpośrednich udziałów przy golach w 58 meczach w ciągu dwóch sezonów - co zmieniło się po krytyce z pierwszej rundy? Zawsze ciężko pracowałem, zawsze pozostawałem spokojny w mojej pracy i wierzyłem w projekt, jaki ma dla mnie klub. Powtarzam, że nie uważam się za najlepszego na świecie, bo strzeliłem Barcelonie. Nie uważałem się też za najgorszego, bo kilka razy byłem niepowołany. Zawsze jednak miałem czyste sumienie dzięki swojej pracy i wiedziałem, co mogę robić.
– Piqué pytał czy oszalałem po starciu w polu karnym? Myślałem, że mnie nadepnął, ale potem zobaczyłem powtórkę i to nie był on. To był Arthur [śmiech]. Dlatego on pytał mnie czy oszalałem [śmiech]. Nie no, nic się nie stało, wszystko w porządku. Myślałem, że nadepnął mi na stopę, ale obejrzałem wideo i to był Arthur. To wynikało z gorącej sytuacji w Klasyku, wszyscy chcą w nim wygrać.
– Rozmowa z Messim? Podszedłem powiedzieć po prostu: „Hej, jak tam, wszystko w porządku?”. [śmiech] Nie było tam nic specjalnego.
– Zidane powiedział, że zasługiwałem na gola? Tak, zasługiwałem na niego. Wiedziałem, że ten moment przyjdzie. Muszę jednak dalej się rozwijać, pomagać grupie i zdobywać doświadczenie, by móc grać dalej w wielkich meczach.
Pełny filmik z reakcjami Brazylijczyka można znaleźć poniżej:
Komentarze (63)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się