Real Madryt kontynuuje dobrą passę w Eurolidze. Dzisiaj pokonał Olimpię Milano 78:73, chociaż ten mecz nie należał do najłatwiejszych i był toczony w nietypowych warunkach, bo przy pustych trybunach. Królewscy bardzo słabo weszli w to spotkanie i później musieli ruszyć w pościg. Ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili w ostatniej kwarcie, kiedy w ofensywie prezentowali się znakomicie. Kolejny rewelacyjny występ zaliczył Tavares, którzy stworzył ogromną różnicę na korzyść madrytczyków. Jego statystyki prezentują się imponująco – 13 punktów, 12 zbiórek, 4 bloki.
Pierwsza kwarta wyglądała tak, jakby koszykarze Realu Madryt nie potrafili się skoncentrować na grze w pustej hali. Notowali sporo strat, celnych rzutów było jak na lekarstwo, a gospodarze radzili sobie całkiem dobrze. Największym problemem były celne rzuty za trzy punkty w wykonaniu mediolańczyków. Przewaga szybko rosła, a podopieczni Pabla Laso ledwo zdołali uzyskać dwucyfrowy wynik po dziesięciu minutach (25:11).
Druga część również nie zaczęła się dobrze i po chwili strata madrytczyków była siedemnastopunktowa. Na szczęście w tym momencie zespół się ocknął i rozpoczęła się remontada. W ciągu kilku minut Królewscy zaliczyli serię 17:0 i doprowadzili do remisu. Olimpia Milano jednak podeszła do tego ze spokojem. Przeczekała gorszy moment i ponownie ruszyła do ataku, pozostawiając Real Madryt w tyle. Do przerwy gospodarze prowadzili 45:35.
Po zmianie stron znów to Włosi prezentowali się lepiej i ponownie zdołali powiększyć prowadzenie. Podopieczni Pabla Laso starali się gonić, ale trzecia kwarta nie była pokazem atrakcyjnej koszykówki. Oba zespoły często gubiły piłki i mnóstwo akcji kończyło się niepowodzeniem. Nie zmieniała się jednak różnica punktowa między drużynami, co działało na korzyść gospodarzy. Na dziesięć minut przed końcem Olimpia prowadziła 55:46.
Ostatnia kwarta przyniosła odmianę. Real Madryt wzmocnił defensywę i gospodarze przez ponad cztery minuty nie trafili do kosza. Blancos za to byli skuteczni w ofensywie i nie tylko zdołali dogonić rywali, lecz również wyszli na prowadzenie. Nagle gra się odmieniła, ponieważ po raz pierwszy to madrytczycy znajdowali się w lepszej sytuacji. Gospodarze jednak nie składali broni i byli w stanie zbliżyć się w końcówce nawet na dystans dwóch punktów. Następnie Campazzo trafił tylko jeden z dwóch rzutów osobistych i Olimpia miała szansę na remis. Micov spudłował jednak rzut za trzy punkty i spotkanie zakończyło się trafieniem Campazzo. Królewscy wygrali w Mediolanie i dopisali do dorobku kolejne zwycięstwo na trudnym terenie.
73 – Olimpia Milano (25+20+10+18): Micov (13), Moraschini (21), Roll (5), Tarczewski (2), Sykes (10), Della Valle (5), Gudaitis (9), Chacho (5), Nedović (3), Crawford (0), Scola (0).
78 – Real Madryt (11+24+11+32): Campazzo (8), Garuba (4), Carroll (2), Tavares (13), Thompkins (13), Rudy (16), Laprovíttola (13), Reyes (4), Taylor (5), Mejri (0).
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się