Porażka Levante, utrata pozycji lidera, kontuzja Hazarda… To jednak nie koniec pecha, jaki dopadł wczoraj Real Madryt. Królewscy mieli po północy wracać z do stolicy Hiszpanii samolotem, ale port lotniczy w Walencji został zamknięty. Wszystko z powodu złych warunków atmosferycznych oraz mgły. Wszystkie loty zostały więc odwołane, a Los Blancos nie mieli innego wyjścia i udali się do Madrytu autobusem.
Z Walencji do Madrytu jedzie się mniej więcej trzy i pół godziny, a to oznacza, że piłkarze i sztab szkoleniowy stawią się w domach dopiero przed porankiem. Wstępnie Królewscy mieli pojawić się dzisiaj w Valdebebas i rozpocząć zajęcia o godzinie 11:00. Na razie oficjalna strona klubu nie poinformowała o zmianie terminu, ale bardzo prawdopodobne jest to, że trening rozpocznie się nieco później.
Komentarze (47)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się